Ksiądz, który się biskupom nie kłaniał napisaliśmy kiedyś o księdzu Lemańskim. Postawa wyprostowana w stosunku do zwierzchnika nie jest przyjęta w polskim Kościele. I dlatego jak słyszę, ksiądz Lemański ma mieć założony knebel. Jak wygodnie będzie się arcybiskupowi Hoserowi chodziło poświecie, gdy Lemańskiego zaknebluje. Nic go w bucie nie będzie uwierać. Będzie mógł, jak to biskupi lubią, bezkarnie, bez groźby spuszczenia przez Lemańskiego powietrza, szybować. Może nawet daniele zacznie hodować. Do tego prowadzi otaczanie się klakierami.

REKLAMA
Ksiądz Sowa napisał o dokumencie uciszającym księdza Lemańskiego, który pewnie już leży w szufladzie arcybiskupa Hosera. Pewnie tak jest. Ksiądz Zieliński nie pełniłby przecież ważnego w Kościele stanowiska, gdyby nie potrafił odczytywać w mig pragnień i myśli swoich przełożonych. Nawet jeśli te pragnienia nie zostały (jeszcze) publicznie wypowiedziane.
Tak to właśnie jest w Kościele. Ale czy na pewno tylko w Kościele? Pochlebcy, służalcy, pokorni milczkowie idą do góry. Zadziorni, niewygodni, niepokorni są najpierw jak Lemański zsyłani na obrzeża cywilizowanego świata (z całym szacunkiem to właśnie jest Jasienica) a potem dodatkowo uciszani, gdy okaże się że nawet z prowincji są w stanie skutecznie się komunikować.
W naszej głośnej akcji "Dzień z życia" pokazaliśmy, jak ksiądz Lemański pracuje na swojej parafii pod Tłuszczem. Warto przeczytać i obejrzeć, jak Lemański zaczyna o 5 posługę dla parafian. Zacytuję fragment: Proboszcz taki jak Lemański jest dla ludzi, a nie ludzie dla niego. Chciałbym móc to napisać o każdym polskim proboszczu. Niestety nie mogę.
Ksiądz Lemański napisał ostatnio na swoim blogu genialny tekst. Wzywał do odwagi biskupa włocławskiego. Biskup bowiem stwierdził, że 4 czerwca 1989 a więc upadek komunizmu w Polsce to data, której "nie uważa za żadną cezurę w najnowszej historii Polski”. Wojciech Lemański biskupa Meringa w felietonie rozjechał. Takie jego prawo felietonisty. Czyż nie ma takiego prawa jako ksiądz?

Wszystko o Kościele, księżach i religii w naTemat:


Moim zdaniem ma. I to nie dlatego, że Meringowi formalnie nie podlega. Ale dlatego, że Lemański jest winny swojemu biskupowi posłuszeństwo, ale nie służalczość. Jest winny skromną posługę, ale nie stanie na straży biskupiej pychy i braku rozsądku.
Biskupi lubią podkreślać, że nie gonią ich żadne terminy. Stoją przecież na czele instytucji mającej ponad 2 tysiące lat i pewnie tysiące (choć trudno to przewidzieć) przed sobą. Perspektywa wieczności niestety zaburza myślenie o teraźniejszości. Arcybiskup Hoser może sobie myśleć: A jakie to straty będą, jak uciszę Lemańskiego; przecież to pyłek w skali Kościoła.
I tu się ksiądz biskup myli. Wojciech Lemański nie jest pyłkiem, ale raczej ziarenkiem żwiru. To ziarenko ksiądz biskup nosi w bucie i regularnie co kilka dni obciera ono księdzu palce. To z pewnością nie jest przyjemne. Głęboko jestem jednak przekonany, że to ziarenko powinno w tym bucie zostać i dalej obcierać. Będąc bowiem osobą na stanowisku niedobrze jest poczuć się zbyt dobrze. Warto mieć zawsze kogoś, kto będzie ściągał napompowany balon na ziemię. Najpierw ucisza się Lemańskiego, potem hoduje się daniele - tak to niestety nieraz bywa. A nie jest to dobre. Lemański odgrywa więc rolę korzystną także dla samego biskupa.
Odgrywa też rolę korzystną dla Kościoła. Nie wierzę, że to co pisze przeciwko biskupom kogoś od Kościoła odciąga. Wierzę natomiast, że jakąś grupę do Kościoła zbliża. Ludzi, którzy widzą, że nie jest jeszcze tak źle. Że dopóki ten Lemański działa, to jest nadzieja. To jest wiara, że instytucją nie rządzi w Polsce oderwana od życia geriatria. Dla jednych taką osobą był ksiądz Boniecki. Dla mnie Lemański.
A co się zdarzy, jeśli Lemańskiego zabraknie? Patrząc z punktu widzenia tysiącletniej instytucji nic. Patrząc z punktu widzenia ziemian sporo. W ostatnią niedzielę ojciec dominikanin podczas kazania powiedział coś, co mogło wskazywać, że biskupi w episkopacie to jedna z najważniejszych części kościoła. Szybko się sprostował, wycofał i podkreślił, że to na pewno nie jest część najważniejsza. Przez tą nie najważniejszą część Kościół jest jednak postrzegany. Przeze mnie jednak coraz bardziej jak SLD - dziwna grupa starszych panów z jakimś Gierkiem, pochodem i czerwoną książeczką.