Fot. Wojciech Olkuśnik/ Agencja Gazeta

Z rozbawieniem słuchałem kilka dni temu Jacka Żakowskiego w TOK FM. Publicysta w zbliżeniu pomiędzy Jarosławem Gowinem a PiSem w sprawie deregulacji zawodów zauważył zbliżanie się groźnego porozumienia POPIS. Panie redaktorze - spokojnie - na POPIS nie ma żadnych szans.

REKLAMA
Żakowski tak bardzo obawia się współpracy Platformy z PiSem, że z ciągu wydarzeń, naprawdę nie układających się w koalicję, wysnuł wniosek, że do zawarcia koalicji jest całkiem blisko.
Zdarzenie pierwsze - Gowin proponuje deregulację zawodów
Zdarzenie drugie - PiS popiera deregulację zawodów
Zdarzenie trzecie - PIS z Gowinem mają się spotkać w sprawie deregulacji
Zdarzenie czwarte - mówi się, że Gowin jest coraz ważniejszą w Platformie postacią
Te cztery zdarzenia nie układają się w żadną koalicję, być może układają się w głosowanie PiS za deregulacją w Sejmie. Ale naprawdę są (i były wcześniej sprawy) za którymi Platforma i PiS głosowały w Sejmie zgodnie. Polecam serwis Sejmometr. Wszystko można sobie wyklikać.
Pomiędzy Platformą a PiSem jest tak wiele złej krwi, tak wiele pretensji, tak wiele dzielących obie partie zdarzeń, tak wiele wrogich kampanii, że o współpracy nie może być mowy. Dziwne że trzeba przypominać to tak doświadczonemu dziennikarzowi jak Żakowski. Ale rozumiem, że perspektywa udziału PiS we władzy jest dla niego tak przerażająca, że zmniejsza jego umiejętności oceny sytuacji.
A gdy chodzi o nią to po morderstwie w Łodzi i po Smoleńsku dopóki na czele PiS stoi Jarosław Kaczyński a na czele Platformy jest Donald Tusk, dopóki w PiS jest Joachim Brudziński i Antoni Macierewicz, a w Platformie Stefan Niesiołowski, dopóty nie będzie żadnego POPiSu.
Brudziński wyśmiał zresztą Żakowskiego dziś rano w TOK FM.
Naprzeciwko siebie stoją w Polsce dwa bloki. PiS-Solidarna Polska-mniejsze radykalne partie prawicy kontra Platforma-SLD-Ruch Palikota-mniejsze partie lewicy. W sumie dziwne, że wiedzę z poziomu Wikipedii trzeba przypominać nestorowi dziennikarstwa. Ach ta ideologia.