Nie mam żadnego problemu z tym, że minister Sikorski siedzieć będzie na fotelu za 4, 8, czy 13 tysięcy złotych. W fotelowej "aferze" mam problem z czymś innym. Że nie będzie to fotel polski, ale zagraniczny. Nie jesteśmy kopydułkowem, w którym siedzieć musimy na ziemi, bo nie mamy firm robiących wysokiej jakości meble. Mamy takie firmy, mamy świetnych projektantów, a psim obowiązkiem ministra rządu jest produkty tych firm i pomysły tych twórczych ludzi promować.
Rzeczpospolita informuje
16 ekskluzywnych foteli, po 13 tys. zł za każdy i 10 foteli obrotowych, w cenie 8,5 tys. zł za sztukę – takie pozycje znalazły się na liście wydatków Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Kontrowersyjnymi zakupami zajęła się Najwyższa Izba Kontroli. CZYTAJ WIĘCEJ
Na stronie polskiej firmy ChairConcept czytam, że wyposażają w swoje meble hotel znanej sieci w Norwegii i inny hotel w Berlinie. Wydaje mi się, że ich meble są godne, żeby zamiast Vitry znaleźć się w MSZ. Ich krzesło dostało wyróżnienie „Diament Meblarstwa 2011".
