Nie mam żadnego problemu z tym, że minister Sikorski siedzieć będzie na fotelu za 4, 8, czy 13 tysięcy złotych. W fotelowej "aferze" mam problem z czymś innym. Że nie będzie to fotel polski, ale zagraniczny. Nie jesteśmy kopydułkowem, w którym siedzieć musimy na ziemi, bo nie mamy firm robiących wysokiej jakości meble. Mamy takie firmy, mamy świetnych projektantów, a psim obowiązkiem ministra rządu jest produkty tych firm i pomysły tych twórczych ludzi promować.

REKLAMA
Piszę te zdania siedząc na fotelu biurowym Vitry. Tak, jest bardzo wygodny. Zdaje się, że także trwały. Mój ma już ze 20 lat i dobrze się trzyma. Ja jednak mogę siedzieć na czym tylko mam ochotę. Tak się składa jednak, że to na czym spoczywają pośladki ministrów i urzędników, to sprawa wagi państwowej.

Rzeczpospolita informuje

16 ekskluzywnych foteli, po 13 tys. zł za każdy i 10 foteli obrotowych, w cenie 8,5 tys. zł za sztukę – takie pozycje znalazły się na liście wydatków Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Kontrowersyjnymi zakupami zajęła się Najwyższa Izba Kontroli. CZYTAJ WIĘCEJ


Na stronie polskiej firmy ChairConcept czytam, że wyposażają w swoje meble hotel znanej sieci w Norwegii i inny hotel w Berlinie. Wydaje mi się, że ich meble są godne, żeby zamiast Vitry znaleźć się w MSZ. Ich krzesło dostało wyróżnienie „Diament Meblarstwa 2011".
Szukajmy dalej (minister Sikorski powinien przed przetargami używać Google). Może meble z fimy Mikomax? Widzę, że dostali kilka nagród. Widzę, że zatrudniają czterech polskich projektantów. Z pewnością wygranie przetargu dla MSZ byłoby sprawą prestiżową i pomogłoby w eksporcie produkowanych w Polsce mebli. Po co MSZ chce wspomagać marketing szwajcarskiej Vitry, zamiast polskich marek?
Może przecież wesprzeć pieniędzmi i dobrym PR-em firmę PROFIm, dla której projektuje Tomasz Rygalik. Dla zapracowanych urzędników Nowy Styl ma fotele do siedzenia powyżej 8 godzin dziennie. Choć przyznaję, że design może pozostawiać trochę do życzenia. Z drugiej strony, jeśli Nowy Styl dostarczył krzesła na spotkanie grupy G20 do Cannes, to może też do MSZ. A może firma Bejot, która zatrudnia 80 osób i "przekształciła się z małego zakładu stolarskiego w prężnie działającego producenta krzeseł i foteli biurowych". Polskich dobrych firm jest więcej. W zależności od potrzeb może Kler, może Noti, a może Comforty i ponownie Tomasz Rygalik?
Nie jestem specjalistą od mebli i designu więc z pewnością firm, projektantów, możliwości jest znacznie więcej. Chciałbym żeby minister Sikorski je popierał. Szef MSZ z pewnością czuje się patriotą. Chciałbym, aby był patriotą gospodarczym. Niech wydaje na meble 300, 500, czy 900 tysięcy. Ale niech będą to produkty z Polski, zaprojektowane w Polsce, wykonane w Polsce, last but not least, opodatkowane w Polsce.
Mi akurat pasuje jedna Europa, bardziej niż dziś zjednoczony kontynent. Ale nie udawajmy, że nie będzie na nim narodowych egoizmów i narodowych rywalizacji. Będą, a my w nich musimy wygrywać.