
Czy Jarosław Gowin chce "pięknie przegrać", czyli wypromować się na walce o przywództwo, skorzystać z zainteresowania mediów, by potem po przegranych wyborach i szykanach w partii, które przecież muszą go spotkać, odejść i założyć swoje ugrupowanie? Zapraszam do lektury wywiadu z byłym ministrem sprawiedliwości.
REKLAMA
Jarosław Gowin odwiedził we wtorek 9. lipca Łódź. Wystąpił w Radiu Łódź, następnie na zaproszenie Regionalnej Izby Gospodarczej przez 2 godziny odpowiadał na pytania przedsiębiorców. Później spotkał się z szefem stowarzyszenia Młodzi Demokraci Bartoszem Domaszewiczem ws. debaty wyborczej z premierem Tuskiem i udzielił mi wywiadu, który możecie przeczytać na końcu tego wpisu.
Spotkanie z przedsiębiorcami było dla Jarosława Gowina okazją do wyrażenia manifestu politycznego.
Były minister sprawiedliwości chce ograniczenia liczby informacji, które muszą w różnych miejscach składać przedsiębiorcy o 15%, wprowadzić zasadę domniemanej zgody urzędniczej po 60 dniach od złożenia wniosku oraz większego wspierania eksportu i ogólnie sektora MŚP. Przedsiębiorcy mogliby także cieszyć się zasadą "oświadczenia zamiast zaświadczeń", oczywiście pod rygorem odpowiedzialności.
Biurokrację pod rządami Gowina miałaby czekać redukcja liczby urzędników o 10%, połączenie ZUS i Urzędów Skarbowych oraz reforma Urzędów Pracy. Wspólnie z przedsiębiorcami polityk zastanawiał się też, czy prac typowo biurowych np. w wydziałach ksiąg wieczystych czy sądach nie mogłyby wykonywać prywatne firmy, które zoptymalizowałyby ich funkcjonowanie.
W gospodarce Gowin stawia na obniżkę podatków, w szczególności kosztów pracy, likwidację przywilejów emerytalnych i karty nauczyciela. Polityk chce też przyspieszyć prywatyzację. "Pod młotek" trafiłyby np. PKS czy uzdrowiska, ale bezpieczne byłyby firmy o strategicznym znaczeniu dla państwa, np. PKN ORLEN.
W kwestiach ustrojowych Jarosław Gowin skupił się na samorządzie - zadeklarował poparcie dla idei likwidacji powiatów i chciałby, aby marszałkowie województw pochodzili z wyborów powszechnych.
W służbie zdrowia były minister sprawiedliwości skłaniałby się do wprowadzenia wzorem Czech minimalnej odpłatności za wizytę u lekarza, np. 5 zł, tak żeby wyeliminować z systemu osoby, które traktują go jako sposób zabicia czasu.
Zapraszam do lektury wywiadu. Z Jarosławem Gowinem rozmawiałem o debacie z premierem Tuskiem, kampanii wyborczej w PO, politycznych planach byłego ministra sprawiedliwości oraz ideach wolnorynkowych i wcielaniu ich w życie.
Tomek Skupieński: Czy odbędzie się debata pomiędzy panem a Donaldem Tuskiem organizowana przez Młodych Demokratów?
Jarosław Gowin: Młodzi Demokraci są bardzo zdeterminowani i bardzo uczciwie do tego podchodzą. Myślę, że to jest dla nich okazja, żeby pokazać swoją podmiotowość w Platformie, taką dobrze rozumianą. Wiem, że przytłaczająca większość Młodych Demokratów ma inne poglądy niż ja, że są zwolennikami Donalda Tuska. Jednocześnie doceniam uczciwość warunków. Mój rozmówca (Bartosz Domaszewicz, szef Młodych Demokratów - przyp. TS) powiedział mi, że chce aby "boisko było równe" i na tym polega ich rola. Chciałbym żeby pan premier też się stosował do tej zasady "równego boiska".
Jarosław Gowin: Młodzi Demokraci są bardzo zdeterminowani i bardzo uczciwie do tego podchodzą. Myślę, że to jest dla nich okazja, żeby pokazać swoją podmiotowość w Platformie, taką dobrze rozumianą. Wiem, że przytłaczająca większość Młodych Demokratów ma inne poglądy niż ja, że są zwolennikami Donalda Tuska. Jednocześnie doceniam uczciwość warunków. Mój rozmówca (Bartosz Domaszewicz, szef Młodych Demokratów - przyp. TS) powiedział mi, że chce aby "boisko było równe" i na tym polega ich rola. Chciałbym żeby pan premier też się stosował do tej zasady "równego boiska".
Kiedy taka debata może się odbyć?
Ustaliliśmy, że po 20.07 w dowolnym terminie, w którym premier będzie gotów. Ja się stawię dowolnego dnia, o dowolnej godzinie, w każdym miejscu w Polsce.
Ustaliliśmy, że po 20.07 w dowolnym terminie, w którym premier będzie gotów. Ja się stawię dowolnego dnia, o dowolnej godzinie, w każdym miejscu w Polsce.
Czyli premier ma niemal miesiąc żeby znaleźć czas?
Wybory trwają do 18.08. Myślę że znalezienie dwóch godzin łącznie z dojazdem, bo debata odbyłaby się w Warszawie, to nie jest żaden problem. Jeśli premier nie znajdzie czasu to znaczy, że po prostu boi się tej debaty.
Wybory trwają do 18.08. Myślę że znalezienie dwóch godzin łącznie z dojazdem, bo debata odbyłaby się w Warszawie, to nie jest żaden problem. Jeśli premier nie znajdzie czasu to znaczy, że po prostu boi się tej debaty.
Czy debata będzie transmitowana publicznie?
Uważam, że uczciwość wobec Polaków i wobec członków Platformy wymaga tego, żeby debata miała otwarty charakter. Młodzi Demokraci chcą sami filmować tę debatę i oczywiście powinna być ona dostępna w internecie. Mnie nie będzie przeszkadzało, jeśli pojawią się także wszystkie stacje telewizyjne, ale zdaję się na decyzję Młodych Demokratów. I dla nich, i dla mnie jest oczywiste, że debata powinna być dostępna dla wszystkich. Co do mediów, decyzja należy do Młodych Demokratów.
Uważam, że uczciwość wobec Polaków i wobec członków Platformy wymaga tego, żeby debata miała otwarty charakter. Młodzi Demokraci chcą sami filmować tę debatę i oczywiście powinna być ona dostępna w internecie. Mnie nie będzie przeszkadzało, jeśli pojawią się także wszystkie stacje telewizyjne, ale zdaję się na decyzję Młodych Demokratów. I dla nich, i dla mnie jest oczywiste, że debata powinna być dostępna dla wszystkich. Co do mediów, decyzja należy do Młodych Demokratów.
Czyli to, żeby debata była otwarta będzie w ofercie dla premiera?
Zdecydowanie tak i myślę, że wszyscy w Polsce, którzy interesują się polityką, oczekują takiej debaty. Jeżeli premier powiedział "A" i zaproponował wybory powszechne nowego przewodniczącego, potem co prawda się trochę cofnął, wyznaczając termin na najbardziej niedogodny dla jego potencjalnych kontrkandydatów, czyli na wakacje, teraz powinien mieć jednak w sobie na tyle odwagi żeby dotrzymać słowa danego Młodym Demokratom i zetrzeć się ze mną w debacie.
Zdecydowanie tak i myślę, że wszyscy w Polsce, którzy interesują się polityką, oczekują takiej debaty. Jeżeli premier powiedział "A" i zaproponował wybory powszechne nowego przewodniczącego, potem co prawda się trochę cofnął, wyznaczając termin na najbardziej niedogodny dla jego potencjalnych kontrkandydatów, czyli na wakacje, teraz powinien mieć jednak w sobie na tyle odwagi żeby dotrzymać słowa danego Młodym Demokratom i zetrzeć się ze mną w debacie.
Jakie kroki oprócz debaty zamierza pan jeszcze podjąć w kampanii?
Oczywiście nie mogę ujawniać planów, bo każda kampania, nawet taka wewnętrzna, musi zawierać elementy zaskoczenia. Nie ukrywam jednak, że stawiam na dwie formy - internet i bezpośredni kontakt. Wiem, że nie ma szans na żadne konwencje regionalne czy spotkania ze strukturami Platformy, bo przecież są wakacje.
Oczywiście nie mogę ujawniać planów, bo każda kampania, nawet taka wewnętrzna, musi zawierać elementy zaskoczenia. Nie ukrywam jednak, że stawiam na dwie formy - internet i bezpośredni kontakt. Wiem, że nie ma szans na żadne konwencje regionalne czy spotkania ze strukturami Platformy, bo przecież są wakacje.
A próbował pan? Wysyłał pan zaproszenie do łódzkich struktur przy okazji wizyty u łódzkich przedsiębiorców?
To spotkanie organizował pan poseł Godson, z tego co wiem, adresował zaproszenie tylko do przedsiębiorców. Ja tego spotkania nie traktuję jako elementu kampanii wewnątrzpartyjnej. Byłem na nie umówiony od dawna, przyjechałem na nie mimo kampanii, uważam że zawsze warto się spotykać z Polakami, a nie ukrywam że stanowisko przedsiębiorców jest dla mnie szczególnie ważne.
To spotkanie organizował pan poseł Godson, z tego co wiem, adresował zaproszenie tylko do przedsiębiorców. Ja tego spotkania nie traktuję jako elementu kampanii wewnątrzpartyjnej. Byłem na nie umówiony od dawna, przyjechałem na nie mimo kampanii, uważam że zawsze warto się spotykać z Polakami, a nie ukrywam że stanowisko przedsiębiorców jest dla mnie szczególnie ważne.
Co już do tej pory zrobił pan w kampanii oprócz listu otwartego i ankiety?
To były dwa główne kroki i dzięki nim udało mi się przykuć uwagę mediów. Muszę powiedzieć, że bardzo dobrze przebijają się wątki gospodarcze, które w tej kampanii głoszę, czyli powrót do wolnorynkowych korzeni Platformy. Widzę, że zarówno pośród członków Platformy, jak i w mediach jest tęsknota, głód takiego dobrze rozumianego liberalizmu gospodarczego.
To były dwa główne kroki i dzięki nim udało mi się przykuć uwagę mediów. Muszę powiedzieć, że bardzo dobrze przebijają się wątki gospodarcze, które w tej kampanii głoszę, czyli powrót do wolnorynkowych korzeni Platformy. Widzę, że zarówno pośród członków Platformy, jak i w mediach jest tęsknota, głód takiego dobrze rozumianego liberalizmu gospodarczego.
A czy z poglądami liberalizmu gospodarczego nie jest tak, jak pokazuje przykład Janusza Korwin-Mikkego. Tysiące odsłon bloga, setki kliknięć „Lubię to” pod wpisami na Facebooku, a potem małe poparcie przy urnie wyborczej?
Oczywiście, do tej pory żadna partia jednoznacznie wolnorynkowa nie przebiła się poza jednym wyjątkiem - Platformy w 2001. Platforma wtedy jednoznacznie opowiadała się za wolnym rynkiem, ograniczoną obecnością państwa w gospodarce i usuwaniem barier biurokratycznych. Przyciągnęła wtedy chyba 11-12% wyborców, sam na nią wtedy głosowałem. Wydaje mi się, że dzisiaj środowiska konserwatywne w warstwie obyczajowej i wolnorynkowe gospodarczo skupiają 15-20% wyborców, tyle że są oni rozproszeni. Część głosuje na Platformę, część na Kongres Nowej Prawicy, część na PiS. Znam takich liberałów gospodarczych, którzy ze względu na katastrofę smoleńską głosują na PiS. Ja adresuję swoje przesłanie nie tylko do ludzi o poglądach konserwatywnych, ale do wszystkich tych, którzy uważają że Platforma powinna prowadzić politykę bardziej ambitną.
Oczywiście, do tej pory żadna partia jednoznacznie wolnorynkowa nie przebiła się poza jednym wyjątkiem - Platformy w 2001. Platforma wtedy jednoznacznie opowiadała się za wolnym rynkiem, ograniczoną obecnością państwa w gospodarce i usuwaniem barier biurokratycznych. Przyciągnęła wtedy chyba 11-12% wyborców, sam na nią wtedy głosowałem. Wydaje mi się, że dzisiaj środowiska konserwatywne w warstwie obyczajowej i wolnorynkowe gospodarczo skupiają 15-20% wyborców, tyle że są oni rozproszeni. Część głosuje na Platformę, część na Kongres Nowej Prawicy, część na PiS. Znam takich liberałów gospodarczych, którzy ze względu na katastrofę smoleńską głosują na PiS. Ja adresuję swoje przesłanie nie tylko do ludzi o poglądach konserwatywnych, ale do wszystkich tych, którzy uważają że Platforma powinna prowadzić politykę bardziej ambitną.
Podczas spotkania z łódzkimi przedsiębiorcami kilkakrotnie pozwalał pan odczuć, że realnie ocenia pan szanse pokonania Donalda Tuska, teraz mówi pan, że adresuje swoje przesłanie nie tylko do działaczy PO. Może więc plan Jarosława Gowina jest taki, żeby "pięknie przegrać", czyli wypromować się na walce o przywództwo, skorzystać z zainteresowania mediów, by potem po przegranych wyborach i szykanach w partii, które przecież muszą pana spotkać, odejść i założyć swoje ugrupowanie?
Szanuję każdy głos i będę walczył o każdy głos, nawet jeżeli będzie ich mało. Oczywiście traktuję tę kampanię nie jako okazję do wypromowania siebie, ale jako szansę wypromowania pewnego programu. Bardzo rzadko zdarza się bowiem, żeby polscy politycy w mediach mainstreamowych, pełną piersią mogli głosić postulaty wolnorynkowe. Na ogół spychane są one do wąskich nisz. Chciałbym przez tę kampanię zmienić wrażliwość gospodarczą Polaków.
Szanuję każdy głos i będę walczył o każdy głos, nawet jeżeli będzie ich mało. Oczywiście traktuję tę kampanię nie jako okazję do wypromowania siebie, ale jako szansę wypromowania pewnego programu. Bardzo rzadko zdarza się bowiem, żeby polscy politycy w mediach mainstreamowych, pełną piersią mogli głosić postulaty wolnorynkowe. Na ogół spychane są one do wąskich nisz. Chciałbym przez tę kampanię zmienić wrażliwość gospodarczą Polaków.
No tak, ale też program sam się nie zrealizuje. Jeżeli nie będzie się pan promował, to kto go wcieli w życie? Janusz Korwin-Mikke?
Byłbym hipokrytą, gdybym twierdził, że nie próbuję przy okazji wypromować także siebie, ale proszę mi uwierzyć, ja jestem filozofem, dla mnie najważniejsze są idee. To idee zmieniają świat, a ludzie są tylko nośnikami idei. Nośniki można zmienić, idee są ponadczasowe. Mam nadzieję, że uda mi się chociaż częściowo doprowadzić do tego, żeby Platforma wróciła do swoich korzeni i stała się znów partią wolnorynkową gospodarczo, a w sprawach sumienia partią zdrowego rozsądku i przywiązania do umiarkowanych polskich tradycji. Jeżeli mi się to nie powiedzie, wtedy zacznę się zastanawiać nad swoją rolą w polityce.
Byłbym hipokrytą, gdybym twierdził, że nie próbuję przy okazji wypromować także siebie, ale proszę mi uwierzyć, ja jestem filozofem, dla mnie najważniejsze są idee. To idee zmieniają świat, a ludzie są tylko nośnikami idei. Nośniki można zmienić, idee są ponadczasowe. Mam nadzieję, że uda mi się chociaż częściowo doprowadzić do tego, żeby Platforma wróciła do swoich korzeni i stała się znów partią wolnorynkową gospodarczo, a w sprawach sumienia partią zdrowego rozsądku i przywiązania do umiarkowanych polskich tradycji. Jeżeli mi się to nie powiedzie, wtedy zacznę się zastanawiać nad swoją rolą w polityce.
Uściślijmy, co to znaczy "nie powiedzie się". Sukcesem będzie pokonanie Donalda Tuska, a co będzie porażką? Mniej niż 10%? Mniej niż 5%?
Porażkę definiowałbym dwojako, po pierwsze jako wynik jednocyfrowy. Z drugiej strony porażką jeszcze dotkliwszą byłoby gdybym nie umiał przyciągać do mojego programu Polaków. Dzisiaj mam poczucie satysfakcji, że więcej Polaków uważa, że to ja powinienem być szefem Platformy, a nie Donald Tusk. To znaczy, że z hasłami wolnorynkowego konserwatyzmu można docierać do szerokich mas społecznych.
Porażkę definiowałbym dwojako, po pierwsze jako wynik jednocyfrowy. Z drugiej strony porażką jeszcze dotkliwszą byłoby gdybym nie umiał przyciągać do mojego programu Polaków. Dzisiaj mam poczucie satysfakcji, że więcej Polaków uważa, że to ja powinienem być szefem Platformy, a nie Donald Tusk. To znaczy, że z hasłami wolnorynkowego konserwatyzmu można docierać do szerokich mas społecznych.
A nie boi się pan, że to nie wyraz poparcia dla pańskich idei, ale niechęć do Donalda Tuska?
Dobre pytanie. Każdy w polityce się zużywa, również Donald Tusk narażony jest na takie ryzyko. Ale jest bardzo wiele osób, zaczepiały mnie one nawet tutaj w Łodzi na ulicy, które mówią "panie Jarku, niech pan dalej robi to co pan robi, wierzymy w pana".
Dobre pytanie. Każdy w polityce się zużywa, również Donald Tusk narażony jest na takie ryzyko. Ale jest bardzo wiele osób, zaczepiały mnie one nawet tutaj w Łodzi na ulicy, które mówią "panie Jarku, niech pan dalej robi to co pan robi, wierzymy w pana".
Jeżeli wygrałby pan wybory w Platformie, to czy widziałby pan w niej polityków, którzy obecnie są poza głównym nurtem, np. Przemysława Wiplera, Pawła Kowala, Romana Giertycha, Michała Kamińskiego, Adama Bielana?
Wszyscy ci politycy deklarują się dzisiaj jako przeciwnicy Platformy. Ja mogę się z Pawłem Kowalem czy z Przemysławem Wiplerem zgadzać bądź nie zgadzać w różnych kwestiach, ale szanuję ich autonomię i wiem, że żaden z wymienionych polityków do Platformy nie chce przystępować.
Wszyscy ci politycy deklarują się dzisiaj jako przeciwnicy Platformy. Ja mogę się z Pawłem Kowalem czy z Przemysławem Wiplerem zgadzać bądź nie zgadzać w różnych kwestiach, ale szanuję ich autonomię i wiem, że żaden z wymienionych polityków do Platformy nie chce przystępować.
A gdyby to pan odszedł z Platformy?
Jeśli odejdę z Platformy to odpowiem na to pytanie.
Jeśli odejdę z Platformy to odpowiem na to pytanie.
Mówił pan o zgadzaniu się lub niezgadzaniu się z posłem Wiplerem. Czy mógłby pan nakreślić trzy główne różnice ideologiczne, które dzielą pana od Przemysława Wiplera i Republikanów?
Ideologicznych różnic nie ma, uważam że co do programu zgadzamy się w 100%. Różnice dotyczą usytuowania na scenie politycznej. Ja ciągle wierzę, że Platforma może nadal być partią republikańską, o którą chodzi Wiplerowi. On uważa, że należy tworzyć takie środowisko od podstaw. Będę mu kibicował, każdy ma swoje zadania, ja robię swoje, on niech robi swoje, ważne żebyśmy dobrze służyli Polsce, wolnemu rynkowi i tradycyjnym wartościom.
Ideologicznych różnic nie ma, uważam że co do programu zgadzamy się w 100%. Różnice dotyczą usytuowania na scenie politycznej. Ja ciągle wierzę, że Platforma może nadal być partią republikańską, o którą chodzi Wiplerowi. On uważa, że należy tworzyć takie środowisko od podstaw. Będę mu kibicował, każdy ma swoje zadania, ja robię swoje, on niech robi swoje, ważne żebyśmy dobrze służyli Polsce, wolnemu rynkowi i tradycyjnym wartościom.
