W bieganiu nie ma dróg na skróty. Trening, na który nie wyjdziesz dziś – odczujesz na wiosennym maratonie.
REKLAMA
Nadszedł listopad. Najsmutniejszy z miesięcy. Za nami złota polska jesień, a śnieg i zima dopiero przed nami. Wpadliśmy w dziurę motywacyjną. Zaczęło wiać i padać. Widoki na trasie nie są już tak piękne jak jeszcze miesiąc temu. No i coraz wcześniej zapada zmrok. Żyć się nie chce, a co dopiero wyjść biegać.
Listopad jest tym miesiącem, który dziesiątkuje biegaczy na trasach. Do Biegu Niepodległości 11.11 motywacja jeszcze się jakoś trzyma. Po nim część zawodników-amatorów zaczyna roztrenowanie, inni zaszywają się w siłowniach, a na ścieżkach pozostają tylko najwytrwalsi. No bo proszę mi powiedzieć – jak tu wyjść jak pada lodowaty deszcz? Jak tu wyjść kiedy organizm każdą komórką zaczyna krzyczeć „daj mi pospać jeszcze chwilę”? A może właśnie dlatego. Może właśnie po to żeby poczuć satysfakcję po treningu. Bo najlepiej smakuje zwycięstwo, które nie przychodzi łatwo. A każdy – nawet najdrobniejszy sukces treningowy ładuje nas pozytywną energią. Najtrudniej wyjść na ścieżkę biegową pierwszy raz. Pierwsze zwycięstwo nad wewnętrznym leniem jest najważniejsze. Potem leci już cała zima.
W bieganiu nie ma dróg na skróty. Trening, na który nie wyjdziesz dziś – odczujesz na wiosennym maratonie. Im więcej razy wygrasz z samym sobą na treningu – tym łatwiej przyjdzie Ci wygrywanie ze swoją słabością na zawodach. I właśnie po tym poznać biegacza – on wygrywa ze sobą w listopadzie.
Listopad jest tym miesiącem, który dziesiątkuje biegaczy na trasach. Do Biegu Niepodległości 11.11 motywacja jeszcze się jakoś trzyma. Po nim część zawodników-amatorów zaczyna roztrenowanie, inni zaszywają się w siłowniach, a na ścieżkach pozostają tylko najwytrwalsi. No bo proszę mi powiedzieć – jak tu wyjść jak pada lodowaty deszcz? Jak tu wyjść kiedy organizm każdą komórką zaczyna krzyczeć „daj mi pospać jeszcze chwilę”? A może właśnie dlatego. Może właśnie po to żeby poczuć satysfakcję po treningu. Bo najlepiej smakuje zwycięstwo, które nie przychodzi łatwo. A każdy – nawet najdrobniejszy sukces treningowy ładuje nas pozytywną energią. Najtrudniej wyjść na ścieżkę biegową pierwszy raz. Pierwsze zwycięstwo nad wewnętrznym leniem jest najważniejsze. Potem leci już cała zima.
W bieganiu nie ma dróg na skróty. Trening, na który nie wyjdziesz dziś – odczujesz na wiosennym maratonie. Im więcej razy wygrasz z samym sobą na treningu – tym łatwiej przyjdzie Ci wygrywanie ze swoją słabością na zawodach. I właśnie po tym poznać biegacza – on wygrywa ze sobą w listopadzie.
