
Patrzę na miniaturkę Wieży Eiffela na moim biurku. Dziadek przywiózł ją z Francji w latach 60-tych. Kawałek żelaza jest nasiąknięty emocjami. To wbrew naturze metalu. Jest go w tej pamiątce pewnie mniej niż w byle jakim nicie prawdziwej wieży. A jednak bez tych nitów nie ustałaby ani chwili.
REKLAMA
Świat jest zbudowany z drobnych gestów, z drobnych rzeczy. Z małych uczynków. Nie. „Uczynki” są zbyt uduchowione. Z drobnych czynów też nie. „Czyny” są wielkie, albo społeczne. Dzieła jeszcze większe. Działania – jakieś takie bezosobowe. A najważniejsze są drobiazgi, które robią cieszą nas chwilę. Wybijają z kolein i zapierają dech w piersiach. Jak więc je nazwać? „Życie jest tylko sumą oddechów…”? „Rzeczy” są bezosobowe.
Włączyłem Aznavoura, patrzę na tę miniaturową wieżyczkę. Wracam na chwilę do czasów kiedy świat był nieoczywisty, nieodkryty, miał tajemnicę. Mając teraz wszystko na wyciągnięcie ręki, kilka godzin lotu – coraz trudniej o czysty zachwyt.
Włączyłem Aznavoura, patrzę na tę miniaturową wieżyczkę. Wracam na chwilę do czasów kiedy świat był nieoczywisty, nieodkryty, miał tajemnicę. Mając teraz wszystko na wyciągnięcie ręki, kilka godzin lotu – coraz trudniej o czysty zachwyt.
Viens voir les comédiens
Voir les musiciens
Voir les magiciens
Qui arrivent
Voir les musiciens
Voir les magiciens
Qui arrivent
