Po pierwszym zestawie - czas na kolejną porcję biegaczy.

REKLAMA
Rocky
Tam, ta-da-dam! W słuchawkach leci przebój grupy Survivor. Ma na sobie bajowy dres, kaptur na głowie pomimo 30 stopni na zewnątrz. Zimą robił masę, latem redukuje. Wbiega po schodach i poszukuje świńskich półtusz do boksowania.
Bloger(-ka)
„Dziś biegałem w lesie. Las o tej porze roku jest wspaniały”. „Dzisiejszy trening w płomieniach zachodzącego słońca…”. „Przebiegłam dziś moją trasę 2 razy…”. Biega by dzielić się ze światem swoimi przemyśleniami. Cieszy się swoją popularnością i stara się ją zdyskontować. Panie Producencie Sprzętu Sportowego – może jakiś mały sponsoring techniczny w zamian za przychylne kilka słów?
Rekordzista trasy
Ma swoją trasę. Ma swój cel. Policzył, że jeśli w każdym kolejnym treningu pobiegnie zaledwie o 1 sekundę szybciej, to za 2 lata będzie osiągał czasu ujemne. Dlatego nie reaguje na Twoje pozdrowienie na ścieżce biegowej. Wybijasz go z koncentracji niezbędnej do dzisiejszego pobicia rekordu.
Kac Sopot
Bladym świtem, ubrany tak jak stoi wychodzi zmienić swoje życie. Alkohol jeszcze nie wywietrzał, wyrzuty sumienia też. Musi więc wybiegać poprzednią noc. Dziś zaczyna nowe życie. W dżinsach, tenisówkach, rusza przeżyć swoje katharsis. Zmyć swoim potem brud życia.
Zawodowiec
Nie, nie dlatego, że jest profesjonalnym biegaczem. Nigdy nie był. Pomimo całej szafy statuetek i medali – cała jego kariera sportowa rozpoczęła się dużo za późno. Wyniki ma zdecydowanie z tych słabszych, ale konsekwentnie trzyma się metody treningowej opartej o starty. Zawodowcem jest właśnie dlatego, że bez względu na to gdzie jesteś – na pewno go spotkasz na linii startu. I to w pierwszym rzędzie. Puchar Biegowy Sołtysa – jest! Maraton – jest! Bieg koleżeński wokół jeziora – obecny! Dobrze jeśli po drodze nie śpiewa.
Biegaczka klubowa
Swą potrzebę przynależności do jakiejś grupy spełnia na ścieżce biegowej. Należy do klubu. Nieważne, że kilkuosobowego. Nieważne, że jego nazwa wydaje się zabawna tylko jego członkom. KB Świński Trucht? KB Mocni w Gębie? W każdym razie jakoś tak. Ważne, że mamy wspólne koszulki i na każdych zawodach trzymamy się zwartą grupą. I co? I tyle.
PS. Zawsze mnie ciekawi czy bieliznę też mają klubową.

Żona męża / Mąż żony
To znaczy to drugie w parze. Bo to pierwsze biega od dawna. A to drugie właśnie próbuje nadrabiać i doganiać. Więc on ją, albo ona jego. Spalają się w cichej rywalizacji. Jak nie na wyniki, to na miejsca w kategoriach wiekowych, albo poprawy życiówek. W środowisku biegaczy i tak zawsze funkcjonuje jako „to drugie”.