O autorze
Od niedawna w naTemat zajmuję się pisaniem tekstów redakcyjnych, które można przeczytać tutaj.

Kontakt: weronika.j.lewandowska@gmail.com

Kto pożerał nastoletnie serca w latach 70', a dla kogo mdlało się dwie dekady temu?

Nie ma chyba rozkoszniejszych uczuć od tych, którymi dziewczynki darzą swoich ulubionych aktorów, muzyków czy sportowców. Kilkukrotnie starsi, zupełnie nieosiągalni, najpiękniejsi na całym świecie. Pisałyśmy ich imiona na każdej ławce i obiecywałyśmy kochać wiecznie, mimo że z reguły nudzili się nam już przed upływem roku.


Wczoraj zaczęłam wspominać czasy przedszkola i podstawówki, a wraz z nimi do mojej głowy przyszły obrazy wszystkich fascynacji z dzieciństwa, również tych „miłosnych”.

Teraz na szczęście przed pójściem spać wolę planować kolejne popołudnie z moim ukochanym chłopakiem, niż marnować czas na wymyślanie ślubu z gwiazdorem, którego nigdy nie spotkam. To chyba jedna z niewielu zalet dorastania. Jednak zawsze miło wspomnieć te głupoty, które ja i moje koleżanki robiłyśmy. Pisk, kiedy ukochany aktor pojawiał się w telewizji, motyle w brzuchu, gdy w radiu puścili jego piosenkę i kolekcja zdjęć z gazet, uzupełniana nawet przy pomocy babci, która podrzucała mi zdjęcia, bo zawsze wiedziała o wszystkim.


Postanowiłam tutaj "zebrać" adresatów takich uczuć, moich i moich koleżanek. Jako że urodziłam się w niecałe dwadzieścia lat temu, poprosiłam moją mamę (której dzieciństwo przypadło na koniec lat 70', a nastoletniość na lata 80') o pomoc w stworzeniu pierwszej części tego rankingu, ponieważ domyślam się, że więcej tutejszych czytelników jest w jej wieku, niż w moim. Najciekawsze jednak w tym wszystkim jest to, że właściwie wszystkie jej typy skradły kiedyś i moje serce.


CZĘŚĆ PIERWSZA: Przełom lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych

George Michael

Nie było dziewczyny, która nie marzyła o tym, aby pewnego świątecznego dnia to do niej powędrowało jego serce - niczym w teledysku, tak kompletnie innym od świata, który znały.



Paweł Stasiak

Mama miała narysowany na piórniku wielki napis PAPA DANCE i marzyła o wizycie Disneylandzie wraz z tym radosnym blondynem. Zresztą nie tylko ona. Coś w tym musiało być. Milion fanek nie mogło się mylić.



Kevin Arnold

Do bólu nieśmiały, uroczy i słodki. Do zagłaskania. Kiedy oglądałam „Cudowne Lata” po raz pierwszy, od samego początku wiedziałam czemu wszystkie dziewczynki oszalały na jego punkcie kilkanaście lat temu.


Don Johnson

Z mamą jesteśmy jednomyślne: James "Sonny" Crockett jest najlepszy na świecie. Dla mnie to fenomen - jak to możliwe, że opalony facet, ubrany w różowe ciuchy był wciąż niesamowicie męski?





CZĘŚĆ DRUGA: lata dziewięćdziesiąte (i nieco później)

Macaulay Culkin

Tak jak większości dzieci, przez pewien czas wydawało mi się, że aktorzy w telewizji nas widzą. Doskonale pamiętam jak pewnej zimy stroiłam się przed oglądaniem „Kevina samego w domu”, żeby poderwać przez szklany ekran Maccalaya Culkina. Nic mi z tego nie wyszło, ale patrząc teraz na jego wyniszczony narkotykami wrak nie żałuję.




Chłopcy z Kelly Family

To trochę straszne, ale niestety się przydarzyło. Nie tylko mnie.


Leonardo DiCaprio

Legendarne zeszyty i równie legendarne karteczki do segregatorów (stanowiące kiedyś mini szkołę handlu) z boskim Leo stanowią najlepszy dowód na to, że swego czasu dziewczynki były nim całkowicie zafascynowane. Mnie to ominęło, jednak pamiętając histerię swoich koleżanek na sam dźwięk słowa „Titanic” musiałam to tutaj odnotować.



Daniel Radcliffe

Właściwie niczego nie musiał robić. Po prostu wcielił się w Harry'ego Pottera, mojego największego idola i faktycznie był taki, jak go sobie zawsze wyobrażałam. Zwycięstwo na całej linii. I zniszczona Gala, której mama nie zdążyła nawet przejrzeć, a ja już wycięłam cały wywiad z nim i schowałam do szafki nocnej.



Kurt Cobain

Chyba każda to miała. Koniec podstawówki lub początek gimnazjum, pierwsza fascynacja mocniejszym graniem, spowodowana faktem, że gust muzyczny wreszcie zaczął się kształtować. Często zaczyna się właśnie od Nirvany, a im więcej słuchania i oglądania teledysków, tym bardziej zaczyna się podobać frontman. Nieobecny, właściwie trochę niebezpieczny. Wciąż mam gdzieś w szafie jego wielki plakat.



Później, po rozpoczęciu gimnazjum już trudniej było znaleźć „ogólnego” idola dla wszystkich dziewczyn. Upływające lata szybko wyostrzyły nam gust, a rozwój mediów pozwolił na wyszukanie sobie obiektu fascynacji w internecie „samodzielnie”, a nie pod dyktat okładek młodzieżowych pism. Ja po latach byłam w tym temacie totalną outsiderką, bo kto by pomyślał, że zamiast Johny'ego Deppa w połowie gimnazjum uwielbiałam... Grzegorza Turnaua. Wysłałam mu nawet do Krakowa przepełniony moim nastoletnim uwielbieniem list, który trzęsącymi rękami wrzucałam do skrzynki chyba przez dziesięć minut. Odpisał po trzech latach. Szkoda, że wtedy fascynował mnie już tylko Jack White.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
ANETA OLENDER 0 0"Ludzie mają to gdzieś". Demontaż krzyża na Giewoncie to absurd, problem tkwi gdzie indziej
0 0Dzieci, dwie kobiety i Czech. Wiadomo, kim były osoby, które zginęły w Tatrach

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem
0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
SONDAŻ 0 0PiS jednak nie jest teflonowe? Tąpnięcie poparcia po wybuchu afery Piebiaka