Kolejne doniesienia o bijatyce młodych ludzi. Znowu ktoś walczy o życie. Nie tak dawno podobny akt agresji miał miejsce na miasteczku studenckim podczas Juwenaliów. Obraz mojego miasta jest przygnębiający.

REKLAMA
Paradoksem jest to, że co tydzień na dwóch stadionach – oddzielonych jedynie zieloną łąką Błoń - odbywają się mecze krakowskich drużyn. Sympatycy piłki nożnej czują się tam bezpiecznie gdy dwa najstarsze kluby piłkarskie w Polsce prowadzą zawody sportowe (inną sprawą jest to jak im się wiedzie).
Równocześnie na Rynku tłum turystów cieszy się Krakowem, kawiarniane ogródki i puby są przepełnione. Na Kazimierzu, nocami trwa nieustanna impreza. Kraków: miasto festiwalów, imprez, miłych knajpek, galerii. Miasto studenckiego życia i swobody.
Coś niepokojącego jednak się tu dzieje, są rejony miasta gdzie trwa polowanie na człowieka. Napastnicy uzbrojeni w noże wyrównują rachunki. Ofiarami są przypadkowi ludzie.
Zbytnim uproszczeniem byłoby stwierdzenie: trzeba wiedzieć gdzie się nie pojawiać po zmroku. Niech sprawa bezpieczeństwa będzie kluczowa w nadchodzących wyborach na prezydenta Krakowa. Kraków to nie tylko Rynek i Wawel. Kraków to także osiedla na których trwa brutalna walka na noże.