Nie sądzę, byśmy nie znali historii. Boję się jednak, że albo jej nie rozumiemy, albo zwyczajnie mamy ją gdzieś. Zdają się o tym przekonywać 2 dzisiejsze teksty w NaTemat
REKLAMA
Przypadek 1. Arystokracja
Tekst w NaTemat informujący o śmierci Marii Habsburg zatytułowano wedle standardów prasy XIX-wiecznej: „Zmarła księżna Maria Krystyna Habsburg. Dzieje rodu to miłość do Polski”
Tekst w NaTemat informujący o śmierci Marii Habsburg zatytułowano wedle standardów prasy XIX-wiecznej: „Zmarła księżna Maria Krystyna Habsburg. Dzieje rodu to miłość do Polski”
Autorka pełna jest zrozumiałej sympatii dla starszej pani związanej rodzinnie z Żywcem. Daje też wyraz uznania dla patriotycznego poświęcenia jej ojca, który w czasie II Wojny Światowej dochował wierności Polsce. Sympatia i uznanie uzasadnione, postać Pani Marii godna wspomnienia. Tyle, że... autorka nieco rozpędziła się pisząc, że dzieje rodu (Habsburgów) to miłość do Polski. Czyżby nie słyszała o rozbiorach? Sama w tekście daje wyraz, jak silne wrażenie robi fakt, że historia rodziny liczy tysiąc lat, w innym zaś miejscu podaje, że dziadek zmarłej właśnie pani Marii był pierwszym Habsburgiem, który nauczył się polskiego języka. Czy więc rzeczywiście historia rodu Habsburgów to miłość do Polski?
Dyskusja na forum pod artykułem ujawniła pełną niewiedzę wielu spośród jej uczestników co do pojmowania hasła: feudalizm. Spór dotyczył kwestii, czy supremacja rodzin arystokratycznych oznaczała biedę i nierzadko niewolnictwo przytłaczającej rzeszy pozostałych. Wielu młodych ludzi zdawało się nie dostrzegać żadnego problemu, gdyż, jak dowodzili, "również dziś obserwujemy zróżnicowanie dochodów".
Przypadek 2. Dziennikarze
Z ukontentowaniem dowiedziałem się o wyróżnieniu, jakim odznaczony został przez Francuzów Marek Ostrowski. W miarę jednak jak czytałem tekst, włos mi stawał dęba. Autor bez zawahania relacjonował nam życiorys odznaczonego, nie widząc żadnej sprzeczności pomiędzy treścią tego co referuje, a swym zachwytem dla profesjonalizmu i klasy pana Ostrowskiego. Relacjonuje, że Marek Ostrowski zaczynał pracę w dziale zagranicznym PAP. Potem zaś w latach 1979 – 1986 był korespondentem w Paryżu. Swą laudację kończy autor cytatem z samego Ostrowskiego, który mówi skromnie: Ja po prostu staram się być rzetelnym dziennikarzem.
Czy młody człowiek piszący ten tekst nie ma jakiejkolwiek refleksji na temat cenzury, propagandy reżimowej, kłamstwach publikowanych przez PRL-owskie media? Na ile rzetelnie relacjonował zdarzenia dział zagraniczny PAP? Jak bardzo grzecznym i dyspozycyjnym trzeba było być wobec władzy, żeby dostać posadę korespondenta w Paryżu?
Z żalem dowiedziałem się o śmierci mądrej i szlachetnej Marii Habsburg. Z radością powitałem wiadomość, że Marek Ostrowski dostał Legię Honorową od Francuzów. Nie jest moją intencją mącić i dokopywać, ale do cholery, nie dajmy się zwariować. Miejmy do przeszłości jakikolwiek szacunek: nie piszmy, że „historia rodu (Habsburgów) to miłość do Polski”, ani że dziennikarz, który w czasach Stanu Wojennego był zagranicznym korespondentem „stara się być rzetelnym dziennikarzem”.
