Janusz Palikot kierowany wrażliwością przecież – bo nie koniunkturalizmem – opisał „Nikczemność Platformy” w kwestii ustaw regulujących związki partnerskie. Popełnił przy tym tak niebywałe chamstwo, że aż mi dech zaparło!
REKLAMA
Chcąc dowieść, jak uległy wobec Kościoła Katolickiego jest Donald Tusk, ten cham Palikot pisze: „Wielu ludzi się pyta kto jest właściwie przewodniczącym episkopatu? Odpowiedź jest prosta, ani Glemp (chyba już nie żyje), ani Michalik, ani Rydzyk. To Donald Tusk - nikt więcej!”
Szanowni Państwo, biskup Józef Glemp jest starym chorym człowiekiem (zmaga się z chorobą nowotworową). Nie trzeba go kochać, nie trzeba przyklękać i całować w pierścień. Trzeba jednak zachować minimum wrażliwości wobec jego, jako człowieka. Publiczne pisanie o starym i chorym człowieku „chyba już nie żyje” oznacza zupełnie niespotykany brak szacunku do człowieka, do jego życia. Rozumiem, że życie Glempa jest dla Palikota tak nic nieznaczące, że nie warto nawet sprawdzić w internecie, czy aby już umarł.
Kiedyś Palikot publikował hasło „zakaz pedałowanie”, dziś prześmiewczo krytykując Tuska pozwala sobie na marginesie pisać o starym chorym człowieku „chyba już nie żyje”. Najwyraźniej wciąż żywe jest w Palikocie prostactwo, które moim zdaniem, nie może być tolerowane u działacza publicznego.
