Od kilku lat popularna w polskiej polityce jest teza, mówiąca że gdy nie wiedzie Tuskowi, to do boju rusza Palikot mający przykryć problemy lidera Platformy. Czasami mam wrażenie, że tę rolę odgrywa nie Palikot, ale Jarosław Kaczyński.

REKLAMA
Początek roku był dla rządu bardzo trudny: ustawa refundacyjna, ACTA, znikające autostrady, zamieszanie wokół Stadionu Narodowego, chęć podniesienia wieku emerytalnego – można by wymieniać długo. Gołym okiem było widać napięcie na twarzy premiera.
I kto wyskoczył jak Filip z konopi? Palikot? Nie! Kaczyński mówiący, że rządy PO zagrażają istnieniu państwa polskiego. To bzdura. Katalog błędów rządu Tuska cały czas się wydłuża, ale nie znaczy to, że ich skutkiem będzie utrata przez Polskę niepodległości. Najlepszym gwarantem kontynuacji tych błędów są właśnie wypowiedzi w stylu Kaczyńskiego.
Przez kilka dni zamiast zajmować się realnymi problemami, media analizują słowa Kaczyńskiego. Tusk może odetchnąć z ulgą.