Jarosław Gowin nie zawiódł druhów z ONR i Młodzieży Wszechpolskiej i zdecydowanie sprzeciwił się delegalizacji tych organizacji. Jednocześnie postawił znak równości pomiędzy zadymiarzami a „Krytyką Polityczną”.
REKLAMA
To strzał kula w płot. „Krytyka Polityczna” jest środowiskiem intelektualnym, zajmującym się wydawaniem książek i wzbogacaniem debaty publicznej w Polsce. Dorobek środowiska docenia zresztą ministerstwo kultury kierowanego skądinąd przez innego platformerskiego konserwatystę.
Trudno zestawiać tę działalność z dziarskimi chłopcami, którzy od lat organizują marsz kończący się zadymą. Którzy otwarcie wzywają do „obalenia republiki” i odwołują się do najbardziej niedemokratycznych nurtów polskiej prawicy.
A argument, że „Krytyka” wydała teksty Lenina z komentarzami Slavoja Żiżka? Na prawicy są środowiska intelektualne zafascynowane czołowym jurystą III Rzeszy Carlem Schmitt. I nikt nie porównuje ich do bojówkarzy.
Panie ministrze, to mieszanie porządków! Pytanie, czy jest bezrefleksyjna manipulacja. Czy też Gowin celowo podaje pomocną dłoń prawicowym radykałom.
