A Ty co planujesz na Andrzejki?
A Ty co planujesz na Andrzejki? keepcalm-o-matic.co.uk

Nie przepadam za klubami. Ścisk, niesympatyczni ludzie, którzy zrobią wszystko by zwrócić na siebie uwagę, za głośna muzyka, czy mordobicia przed lokalem (jak jesteś od Palikota) – te i jeszcze wiele innych argumentów powodują, że nie jestem bywalcem klubowych przybytków. Wolę domówki. Zbliżają się andrzejki, daty 12.12.2012 i 21.12.2012 (koniec świata), sylwester. Wszystkie te dni spędzimy w klubie, wydając z milion złotych? Właśnie, ja też nie mam. Zrób więc domówkę!

REKLAMA
By domówka wypaliła, mieszkanie musi spełniać pewne warunki:
1. Współlokatorzy, rodzice, dziewczyna, żona, partner, pies – wyrażają zgodę na domówkę, bez ich zgody, nie próbuj. Pozostaje niesmak, konflikt lub w najgorszym przypadku stracisz osobę, która płaci Ci połowę czynszu.
2. Sąsiedzi – na domówce nie musi być głośno, jednakże lepiej poinformować sąsiada, że tego i tego dnia odbędzie się w mieszkaniu impreza i MOŻE być głośno. Podaj swój numer telefonu, w razie czego. Lepiej żeby dzwonił do Ciebie niż na policję. Jeżeli będzie kręcił nosem, kup whisky lub piwo, bilety do kina czy wyprowadź psa. Przekonać można każdego, ogranicza nas tylko wyobraźnia.
3. Lokal – nasze mieszkanie nie może być kawalerką. U nas w Krakowie jest pełno kamienic, które są ogromne i posiadają najczęściej jedno wielkie pomieszczenie (sam mieszkam w kamienicy i posiadam dość duży salon). Najlepiej, by mieszkanie posiadało jedno duże pomieszczenie, gdzie można wszystkich ulokować.
4. Ilość osób – nie róbmy popularnego (o zgrozo!) ostatnio Project - X. Raz, ze swoimi współlokatorami, zrobiliśmy imprezę, gdzie przewinęło się spokojnie ze 70 osób i niestety nie ogarnęliśmy tego. Poskutkowało to tym, że jakiś facet połamał się na schodach. W dodatku straciliśmy fotel i parę innych przydatnych rzeczy. Pomyślmy, jak duży mamy lokal, ilu najwyżej możemy zaprosić osób. Te wszystkie project iksy zostawmy ludziom, którzy nie myślą.
5. Safe Room – to coś w stylu Szwajcarii w Europie. Fajnie, jakby mieszkanie posiadało pomieszczenie/pokój, gdzie składujemy rzeczy wartościowe (kumpel, nie kumpel – kryzys jest i pracy nie ma) lub po prostu zanosimy tam, zajmujące miejsce, niepotrzebne meble.
6. Palarnia – cholernie ważny aspekt domówki (miejsce spotkań filozofów wszelkiej maści). Jak jest balkon, to kłopot znika. Jak nie ma, to uświadomcie wszystkim, że palenie w kuchni, w pokoju (chyba, że się zgadzacie na to), czy przed drzwiami sąsiada, to nie jest dobry pomysł. Wyznaczcie miejsce i starajcie się tego pilnować.
Jak wszystko jest, to do dzieła!
logo
Zaczynamy domówkę! fot. Piotrek Zięba
Sprzątanie. Nieważne, na jaką okazję robimy imprezę, sprzątamy. Po pierwsze, dobrze czasami uporządkować mieszkanie, a po drugie jednak to świadczy o nas i to jak traktujemy naszych gości.
Tworzymy klimat. Gdy chcemy zrobić Andrzejki, to dobrym pomysłem byłoby przystrojenie mieszkania np. kolorowymi świeczkami (uwaga z ogniem!). Jak myślimy już o imprezie na koniec świata, to miło by było się przebrać: zombie, wampir, Cezary Gmyz czy Brunon K. Zawsze to jakieś urozmaicenie.
Pieniądze. Gdy stać kogoś na sponsorowanie wszystkiego, to ok, mnie niestety jeszcze nie stać na taki filantropizm i dlatego zbieram kasę od ludzi. Dla przykładu: zapraszamy 20 osób, które przy wejściu dają ci 20 zł. Chodzi o sumę symboliczną, by przynajmniej pokryć koszty.
Jedzenie. No tutaj mamy ogromne pole do popisu. Możemy zrobić koreczki, sałatki, tosty z guacamole albo kupić 10 opakowań czipsów i paluszków. Zależy, czy mamy fundusze, czy robimy imprezkę dla 10 facetów czy dla par, czy imprezę urodzinową czy przebieraną. Ostatnio modne staje się robienie imprez kuchennych. Gospodarz ofiarowuje kuchnię, resztę produktów przywożą zaproszeni lub już wcześniej zostało przygotowane ciasto i gdy wszyscy przyjdą, to zaczyna się lepienie pierogów – świetna zabawa, zwłaszcza przy winie!
Alkohol.Tutaj najczęściej pomagają nam goście, którzy by nie przyjść na ''krzywy ryj'' przynoszą wejściówki, czyli buteleczkę z procentami. Na wszelki wypadek lepiej się zaopatrzyć wcześniej, bo koniec alkoholu to koniec imprezy – Jak to nie ma? To przy czym będziemy siedzieć, przy herbacie? Spadamy. Osobiście nie lubię wódki (wiem, to niepatriotyczne), więc ja wolałbym już kupić beczkę piwa. Koszt takiej beczki w sklepie alkoholowym to koło 220 zł plus kaucja za beczkę (i to nie jest metalowa, tylko taka drewniana, stylowa). Takie cacko łatwo się obsługuje, poza tym przyciąga wzrok i zwiększa prestiż naszej domówki. Jeżeli posiadamy sprzęt barmański, możemy pobawić się w barmana na tym dancingu, jednak potrzeba do tego wielu składników co jest znowu ''finansożerne''.
Muzyka. Tu najważniejsze to ustawić playlistę (unikamy Behemotha i Peszek) i niech gra. W końcu i tak znajdzie się na imprezie osoba, która będzie siedzieć przed kompem i puszczać muzykę. Taki forever alone, tylko muzyczny.
Walking dead. Jak ktoś się upije i zabrudzi (delikatnie pisząc) nam łazienke albo będzie zachowywał się jak narodowiec na Marszu Niepodległości, to go wypraszamy. To moje mieszkanie, a nie agencja towarzyska, wszystkim nie dogodzimy.
Zdjęcia. Byłoby fantastycznie, gdyby na taką domówkę przyszedł fotograf lub chociaż hipster z lustrzanką. Jak już zorganizowaliśmy imprezę, to dlaczego by nie uwiecznić jej na zdjęciu? Tylko uważajcie, pracodawcy i rodzice też mają facebooka! Po co mają oglądać, jak po pijaku zjadasz psie jedzenie z miski, bez ubrania z krawatem samoobrony na oczach.
Kończymy. Nie było policji, wszyscy się fajnie bawili, nikt niczego sobie nie złamał, ktoś znalazł sobie nową dziewczynę – impreza udana. Dobrym pomysłem jest zostawienie paru osób, by spali w mieszkaniu. Zawsze możemy ich poprosić, by rano pomogli nam sprzątać po domówce (zazwyczaj się zgadzają za piwo).

To parę różnych, luźno rzuconych porad. Jeżeli robiliście imprezę w domu, to opiszcie proszę w ją komentarzach.
Co się na niej ciekawego lub zabawnego działo, a czego już więcej nie powtórzycie.
------