Bartłomiej Juszczyk i jego hobby.
Bartłomiej Juszczyk i jego hobby. www.lukaszkruszewski.pl

Jaka jest polska reklama? Czy ma coś do zaoferowania? Czy mamy się czego wstydzić na arenie międzynarodowej? Na wszystkie te pytania odpowiada mi dzisiaj Bartłomiej Juszczyk, CEO krakowskiej agencji reklamowej Adweb.

REKLAMA
Wojciech Kardyś: Pracujesz na polskim rynku reklamowym i funkcjonujesz w nim od kilkunastu lat. Jak – w Twojej opinii zmieniał się on przez lata.
Bartłomiej Juszczyk: Witaj Wojtku, dziękuję za zaproszenie do rozmowy. Cóż, rynek zmienia się na wielu płaszczyznach – od świadomości klientów (reklamodawców), poprzez oczekiwania odbiorców (czyli Ciebie i mnie), a skończywszy na samych agencjach, ich strukturach, sposobie pracy, czy w końcu inspiracjach. Bez wątpienia mamy coraz bardziej świadomych odbiorców reklam. Coraz bardziej wymagających i z tego tylko tytułu potrzeba znacznie więcej zaangażowania, by zaciekawić ich przekazem reklamowym. Celowo mówię ''przekaz reklamowy'', bo nie idzie o samą reklamę, ale to co ona za sobą niesie, a winna nieść jakąś wartość, przekaz, zamiast być tylko indoktrynacją dla jedynie słusznego proszku, samochodu, czy usługi. Tak, wiele się zmieniało na przestrzeni lat i uważam to za pozytyw.
Patrząc z punktu widzenia rynku agencji, jesteśmy wszyscy dojrzalsi i przede wszystkim mamy większą wiedzę popartą często doświadczeniem międzynarodowym. Praca dla zagranicznych klientów, jak również weryfikacja naszych prac na międzynarodowych konkursach uczy wiele na temat świata reklamy, czy PR’u, jak również pozwoliła na przestrzeni lat dążyć do zapewnienia klientom rozwiązań kreatywnych, a nie jedynie – poprawnych.
WK: Czy reklamy obecnie są lepsze czy gorsze od tych, które pojawiały się w początkach polskiej reklamy, czy w latach dziewięćdziesiątych?
BJ: Wiesz, pytanie z pozoru wywołuje naturalną odpowiedź: są lepsze, bardziej zaawansowane technologicznie, nowocześniejsze. Choć powinienem powiedzieć: efektywniejsze. I z pewnością tak jest – również kreatywność teraz musi stać na znacznie wyższym poziomie niż niegdyś, w czasach ''Ociec prać! Pollena 200'', ale chciałbym zauważyć, że próba kategoryzacji ''lepsze/gorsz'' jest ryzykowna. Do dziś za jedną z lepszych reklam, wspaniale odzwierciedlającą emocje towarzyszące marce, uważam kampanię ERA GSM z roku 2002; podobnie jak kampania wprowadzająca na rynek markę Heyah (i nieudanie ''powtórzona'' z Play) była ona majstersztykiem. Jak widzisz, niekoniecznie data ma tu znacznie. Teraz oczywiście mamy do dyspozycji więcej możliwości, większe budżety, większą świadomość potrzeby wydatków ze strony reklamodawców, gwiazdy, olbrzymią rolę muzyki w budowaniu klimatu (jak w reklamach Saaba czy Calzedonii – spójrz jak była tworzona ta reklama; sam''making off'' robi tyle dobrej roboty co sam późniejszy efekt ), jak i po prostu większą wiedzę i doświadczenie.
Reklama Saaba
Reklama Calzedonii
WK: Co wpływa na obecną kondycję polskiej reklamy?
BJ: Bardzo nie chciałbym wchodzić w banalne tony, ale niestety – wymusza to pytanie. Mianowicie kondycję reklamy w tym momencie w dużym stopniu warunkuje trwający kryzys, co wpływa na ograniczanie budżetów – z tego też biorą się potworki, które następnie oglądamy w telewizji, czy znajdujemy w Internecie. Naturalnie mówimy o swego rodzaju mainstreamie reklamowym, bo wszak cały czas, mimo kryzysu powstają genialne (często w swojej prostocie), kreatywne idee, jak choćby seria ''Serce i Rozum'', za którą należą się potężne ukłony dla agencji Publicis.
WK: Czy mamy się czego wstydzić?
BJ: Ależ skąd. Polska reklama – mimo że ostatnie międzynarodowe konkursy nie przynoszą nam powodów do zadowolenia – wciąż jest moim zdaniem designersko i kreatywnie w czołówce europejskich dokonań. Mamy fantastyczny styl, jeszcze lepszych ludzi, którzy na międzynarodowym podwórku zyskują szacunek i uznanie. Choćby ubiegłorocznych kilka nagród dla polskich agencji w Cannes (m.in. Brązowy Lew dla DDB Warszawa). To cieszy. Spójrz również na nazwiska takie jak Jakub Bierzyński czy Katarzyna Przewuska – to ludzie, którzy zapraszani są do jury międzynarodowych konkursów reklamowych.
Uważam zatem, że nie mamy się czego wstydzić, choć zrozumiem, że czytelnik naszej rozmowy może świat reklamy oceniać głównie przez wkurzające go przerywniki w filmach, bannery na stronach www z radośnie uciekającym''krzyżykie'', czy przaśne billboardy przy drogach (mówił o tym również Iwo Zaniewski w Natemat.pl). Patrząc jednak nieco głębiej – jest naprawdę dobrze.
WK: Jak oceniasz naszych specjalistów, ludzi, którzy za reklamę odpowiadają?
BJ: Tak jak wspomniałem – i zresztą powiela to moje prywatne doświadczenie z pracy ze wspaniałymi ludźmi w mojej agencji – mamy naprawdę świetnych specjalistów. Wiesz, cieszy mnie nie tylko to, gdy czytam o sukcesach polskich agencji na wszelakich konkursach, ale również gdy rynki mniejsze, jak krakowski, są w stanie wydać świetną kampanię, o której mówi się w mediach. A prywatnie – zachwycam się na co dzień dziesiątkami fantastycznych pomysłów moich ludzi, co utwierdza w przekonaniu, że można w reklamie znaleźć genialne postaci z głowami pełnymi nieszablonowych pomysłów. To naprawdę budujące.
---
Bartłomiej Juszczyk – dyrektor zarządzający Grupy Adweb. W sektorze nowych mediów działa od 1999 roku. Manager, inwestor, ekspert mediów, wykładowca; prywatnie podróżnik, pasjonat motocykli, alpinista, teoretyk nauk ekonomicznych w trakcie rozprawy doktorskiej. Autor kilkuset publikacji poświęconych budowaniu marek, wizerunku, promocji firm, zagadnieniom strategii marketingowych oraz wykorzystania PR w kampaniach zintegrowanych; prelegent konferencji i spotkań branży marketingu, Public Relations i IT, wykładowca akademicki warsztatów promocji i reklamy, komentator polskiego rynku marketingu oraz interactive. Promotor niesztampowych kampanii i rozwiązań wizerunkowych w sieci. Twórca grupy marketingowej – Grupa Adweb, działającej na różnych polach promocji 360.