Start odbył się spod Stadionu Narodowego, meta jest na Stadionie.
Start odbył się spod Stadionu Narodowego, meta jest na Stadionie. outblog.pl

Ponad 7 tysięcy biegaczy wyruszyło na trasę 34. Maratonu Warszawskiego - biegu, który nieprzerwanie odbywa się od 1979 roku. Kolejne tysiące narzekają, że znowu są korki, a media piszą o nim mało albo wcale. Zamiast cieszyć raz na sto lat z organizacji Euro, cieszmy się wielkim świętem sportowym każdego roku!

REKLAMA
Powyższe zdjęcie zrobiłem punktualnie o godzinie 9:00 w niedzielę, 30 września 2012 r. Dokładnie o tej godzinie, strzałem z pistoletu startowego rozpoczął się 34. Maraton Warszawski, ponad 7 tysięcy zawodników wyruszyło na bitwę. Każdy z nich walczy o coś innego - jedni o to, żeby po prostu osiągnąć metę, inni o poprawę życiówki, a nieliczni o zwycięstwo. Przygotowywali się do tej walki przez wiele miesięcy, które były pełne wyrzeczeń i treningowego rygoru. Bo dystans maratoński, czyli 42,195 metrów wymaga rzetelnej pracy, tu nie da się oszukiwać. Jednak niezależnie od tego czy będzie to zwycięzca z czasem około 2:10 czy maratoński debiutant z czasem, na przykład, ok. 5 godzin, każdy z biegaczy zostawi na trasie tyle samo wysiłku, każdy z nich da z siebie wszystko. Każdy z nich następnego dnia, pomimo tego, że pokonanie nawet dwóch schodów będzie niemałym wyzwaniem, dumnie powie: "dałem radę". Maraton to także wielkie święto miasta. W biegu, oprócz biegaczy z całej Polski, bierze udział wielu biegaczy z kilkudziesięciu krajów świata.
Ale nie o bieganiu i zmaganiach maratończyków chcę napisać, tylko o mediach. Największe portale informacyjne albo o tym wielkim święcie sportowym nie piszą wcale, albo piszą jako o wydarzeniu, które blokuje miasto: "Maraton biegnie przez Warszawę. Kierowcy, przygotujcie się na korki ", "Maratończycy zablokują miasto", itp.
A gdyby tak z biegania i jego społecznego odbioru zrobić papierek lakmusowy poziomu rozwoju krajów?
W maratonach w Nowym Jorku, Londynie, Berlinie czy Paryżu limit uczestników wynosi ok. 40.000 i jest wypełniany na długo przed startem. Rzym, Praga i Wiedeń to start ok. 8-12 tysięcy biegaczy, a Moskwa ma ok. jednego tysiąca uczestników. Warszawa osiągnęła w tym roku rekordowy wynik ponad 7 tysięcy startujących (nie wiem ile dokładnie, bo oficjalne wyniki będą znane za kilka dni).
logo
Start 32. Maratonu Warszawskiego fot. Jacek Fomicki

Maraton Warszawski od kilku lat organizowany jest przez fundację, która przejęła organizację biegu w momencie, w którym ten miał się nie odbyć. Każdy rok to przyrost frekwencji, to coraz bardziej przychylne spojrzenie ze strony władz miasta, coraz większe zainteresowanie sponsorów oraz niezmiennie krytyczna postawa mediów, zwłaszcza lokalnych. A komentarze internautów pod informacjami medialnymi wciąż takie same: "czy oni znowu muszą blokować miasto", "idźcie biegać do lasu" czy "biegacze znowu zepsują mi rodzinną wycieczkę do centrum handlowego".
Maraton w Nowym Jorku to milion kibiców na trasie, którzy dopingują każdego biegacza, czytają jego imię na numerze startowym i krzyczą "looking good". Dublin ma konkurs na najlepiej przyozdobiony pub przy trasie (nawiasem mówiąc, maraton tam odbywa się poniedziałek, który jest dniem wolnym od pracy - to święto miasta!), a Warszawa ma garstkę kibiców (dzięki!) i tłumy narzekaczy (nie-dzięki).
Maraton Warszawski i jego uczestnicy już osiągnęli poziom europejski. Teraz czas na media i kibiców.
Muszę już kończyć, idę dopingować Adama, który w tym roku debiutuje. Dam znać jak mu poszło!
Wojtek Nowicki