Ewa Żarska
Gdy myślę Łódź, widzę niewyobrażalną biedę i patologię a jednocześnie olbrzymi potencjał. Potencjał ludzki, architektoniczny i gospodarczy. Gdy myślę Piotrkowska, widzę genialną i unikatową secesję, a jednocześnie nie mogę zapomnieć "jamy", którą kiedyś odwiedziłam z kamerą. "Jama" jest zamiast mieszkania w jednej z odrestaurowanych kamienic. "Jamę" zamieszkują autochtoni bardziej przypominający jednak zombi niż europejczyków. Ale tych ostatnich na szczęście w Łodzi nie brakuje. Gdy idę ulicą Ogrodową stąpam po nienaturalnej granicy pomiędzy rozświetloną Manufakturą, z dziennymi obrotami rzędu milionów złotych, a sąsiadującą dzielnica robotniczych slamsów. Taka jest Łódź. Pełna sprzeczności i dysonansów. Piękna, a równocześnie śmierdząca moczem. Można ją kochać lub nienawidzić. Nie da się być obojętnym. Taką Łódź chce Wam pokazać. Mroczną i błyszczącą.
![[object Object]](https://m.natemat.pl/fe56e4206db022b8c17086eb010d257b,1500,1500,1,0.jpg)