
Bo drużyny są dwie – "team Graff" i "team Środa". Napisy widnieją na koszulkach zaprojektowanych przez blogerkę Joannę Wołkowską. Jeśli zbierze się wystarczają liczba chętnych, będzie je można kupić za 22 zł. Pomysł zabawny, pokazuje jednak, że w polskim środowisku feministycznym się dzieje.
Jedne kobiety popierają Graff i jej postulaty związane z miejscem matek i macierzyństwa w przestrzeni publicznej, inne chcą ruszyć na barykady ze Środą, na sztandarach niosąc postulaty dotyczące aktywizacji zawodowej kobiet i ich miejsca na rynku pracy. – Bądź superwoman – mówi Środa. – Zwolnienie na chwilę w rozwoju zawodowym (na przykład po to, żeby wychowywać dziecko) nie jest samobójstwem – mówi Graff. Zgodnie mówią jednak, że grają w jednej drużynie, która nazywa się Kongres Kobiet, a różnice między nimi nie są wcale tak fundamentalne, jak mogłoby się wydawać.

Dym w blogosferze Polska blogosfera matek podzieliła się po debacie, w której udział wzięły dwie czołowe polskie feministki. Graff mówiła o matkach, które znalazły się w matni, gdzie zrzucono na ich barki całą pracę opiekuńczą, a państwo zostawiło je samym sobie – chcesz budować więź z dzieckiem, buduj po godzinach pracy.
– Uważam, Magdo, że robisz duży błąd polityczny i wizerunkowy dla polskiego feminizmu ośmieszając potrzebę opiekowania się dzieckiem – mówiła Agnieszka Graff. – To nie jest konserwatywna potrzeba, to jest potrzeba ludzka – dodała.
– Umówmy się Agnieszko, że to jest potrzeba części kobiet, a nie jest potrzeba innej części kobiet. To niekoniecznie jest potrzeba ludzka – odpowiedziała Środa, dodając, że skoro stawia się takie postulaty, to trzeba postawić pytanie, ja je zrealizować. – Jak to załatwić zostając z dzieckiem w domu i nie mając czasu na życie publiczne? – zwróciła się do Graff. – Jeśli nie będziemy aktywne, to nic się nie załatwi, Bóg nam tego nie da. A żeby to zrobić, trzeba mieć pozycję, a żeby ją osiągnąć, trzeba pracować – dodała filozofka.
W blogosferze zawrzało.
Boska Matka
blogerka
Doświadczenia różne, postulaty - te same Feminizm Graff jest rzekomo "miękki" – tak jest postrzegana od czasu wydania nowej książki, kiedy udzieliła głośnemu wywiadowi "Wysokim Obcasom", w którym powiedziała między innymi, że "pragnienie dziecka to nie jest uczucie antyfeministyczne" . A Środy "twardy" – bo związany z rynkiem i nurtem neoliberalnym. Polski feminizm jest jednak jeden, a feministkom chodzi o to samo. – Może to kwestia różnicy pokoleniowej – moje dziecko ma 30 lat, a Agnieszki – cztery – mówi prof. Magdalena Środa.
Doświadczenie jest różne, podobnie jak sposoby działania, jednak postulaty – te same.
prof. Magdalena Środa
feministka, filozofka
A Graff dodaje:
Agnieszka Graff
pisarka, filolożka
– Zdecydowanie obie panie są, moim zdaniem, najbardziej znanymi 'twarzami' polskiego feminizmu. Postrzegam feminizm Magdaleny Środy podobnie do amerykańskiego feminizmu z lat 80-tych ubiegłego wieku, gdzie kobiety grały wg męskich zasad. Ja jestem zdecydowanie Team Graff; zgadzam się z tezą o konieczności uwzględnienia macierzyństwa w feminizmie – mówi twórczyni drużynowych t-shirtów Joanna Wołkowska.
Aleksandra Magryta
Feminoteka
Także zdaniem Kazimiery Szczuki fakt, że mówi się o różnych feminizmach, jest dowodem na to, że w środowisku istnieje pluralizm poglądów. – Sądzę, że to dowód na to, że w ruchu kobiet jest dyskusja, i to bardzo dobrze – natomiast rywalizacji o przywództwo w ruchu feministycznym nie ma. Magda Środa jest liderką Kongresu Kobiet, a Agnieszka Graff występuje w roli eksperta. Toczy się dyskusja na temat macierzyństwa i polityki społecznej, a różne podejścia do tematu są dowodem na istnienie światopoglądowego pluralizmu. Jest spór światopoglądowy i to dobrze – mówi Szczuka.
Na twardo i na miękko Tematy związane z miejscem i rolą kobiet na rynku pracy – także kobiet, które mają dzieci – postrzegane są jako "twarde". Natomiast te związane z macierzyństwem – jako "miękkie". Tak naprawdę meritum jest to samo – chodzi o prawa kobiet. Do bycia matką. Do bycia matką pracującą. Do bycia matką spędzającą czas z dzieckiem i nie pracującą. Do głośnego wyrażania potrzeb bez obawy otrzymania jednej z wielu etykietek, które otrzymać łatwo: a to Krystyna Pawłowicz powie, że "tragiczna śmierć Madzi jest efektem stylu życia, który propagują feministki", a to, że "feministki rujnują kobiety", a w każdym programie mówią, że "rodzina jest passe". Do opieki nad dzieckiem, do przestrzegania praw pracowniczych, do dostrzeżenia, że macierzyństwo jest trudne i kosztuje wiele wysiłku.
Środzie puściły nerwy, ale konfliktu nie ma – Na spotkaniu ze mną Środzie puściły nerwy. Twierdziła, że mi odbiło, że fetyszyzuję dziecko i że dzieci są właściwie nudne. Odmówiła rozmowy o psychologii, o więzi. A wszystko to w sali pełnej kobiet w ciąży i matek, które odebrały to jako wyraz lekceważenia dla ich problemów i uczuć – mówi Agnieszka Graff. Dodaje, że spory i różnice w polskim ruchu kobiecym są faktem, nie ma jednak konfliktu, który podkręcają media.
– Pytanie, czy potrafimy działać mimo ich istnienia. Magda ma rację mówiąc, że jest między nami różnica pokoleniowa. Ku mojemu zdziwieniu przejawia się ona jednak w tym, że matki dorosłych dziś dzieci często nie mają zrozumienia dla tych, które mają małe dzieci.

Medialny szum rozpętał się wokół Agnieszki Graff, kiedy nakładem wydawnictwa Krytyki Politycznej ukazała się jej książka "Matka Feministka". – Nie mam pretensji, że feminizm nie zajmował się macierzyństwem. W swojej książce zastanawiam się jednak, dlaczego tak się stało – mówiła Graff w rozmowie z "Wysokimi Obcasami".
Mało macierzyństwa w feminizmie I to prawda – polski feminizm w latach 90-tych nie zajmował się specjalnie macierzyństwem. – Rzeczywiście wtedy temat macierzyństwa nie był obecny, ale to się wiązało bezpośrednio z sytuacją kobiet wtedy, z sytuacją polityczną – mówi wiceprezeska fundacji MaMa dr Patrycja Dołowy. – Już lata 2004-2005 to przecież artykuły Sylwii Chutnik, Julii Kubisy ni mniej ni więcej tylko traktujące temat macierzyństwa z perspektywy feministycznej, a zaraz potem powstanie i działania MaMy – dodaje.
Wtóruje jej Aleksandra Magryta. – Macierzyństwo nie jest tematem nowym w feminizmie. Od lat zajmuje się nim Fundacja MaMa (czyli chociażby Katarzyna Niewczas, Sylwia Chutnik czy Patrycja Dołowy) i inne działaczki feministyczne (m.in. Elżbieta Korolczuk i Renata Hryciuk). W debacie o macierzyństwie toczącej się ostatnio zapomina się często też o tym, że rok w rok na Manifie jest tzw. Kidsblock, czyli kolorowa platforma dla dzieci – mówi. I dodaje, że przy zarzucie, iż feminizm nie zajmuje się macierzyństwem, warto zwrócić uwagę, że w Polsce mamy zaledwie kilka organizacji feministycznych. – Przy uwzględnieniu tego faktu ów argument jest niesprawiedliwy i odbiegający od polskich realiów – słyszymy.
Dołowy dodaje jednak, że dziwi ją nagłe poruszenie i zainteresowanie mainstreamowych mediów tematem po ukazaniu się książki Agnieszki Graff. – Przecież ta książka nie mówi o czymś, co się nagle pojawiło, a czego nie było wcześniej. Autorka to wszystko w książce analizuje: feminizm spod znaku Fundacji MaMa, badania naukowe dotyczące macierzyństwa dr Elżbiety Korolczuk czy dr Renaty Hryciuk zanurzone przecież w myśli feministycznej. Agnieszka Graff pisze i o tym, i o własnych przemyśleniach i doświadczeniach matki feministki – dodaje Dołowy.
Feministka przejrzała na oczy, prawica się cieszy Wielka luka w polskim feminizmie polegała na tym, że zajmował się on głównie aktywizacją kobiet na rynku pracy nie zastanawiając się, co trzyma je w domu. Agnieszka Graff, podobnie jak Sylwia Chutnik, Elżbieta Korolczuk czy Renata Hryciuk, tę próżnię zagospodarowały mówiąc o macierzyństwie w sposób, który do kobiet trafia - bo głośno mówią o sprawach, które dotyczą wszystkich. Nie tylko superwomen, które mają za chwilę wyruszyć na ideologiczną wojnę.
Prawicowe media podchwyciły temat i wieszczą, że feministki "wreszcie przejrzały na oczy" i zajęły się tematem macierzyństwa. – Zajmowały się nim nie od dziś. Nie ma wojny między dwoma stronami, reprezentowanymi przez Magdalenę Środę i Agnieszkę Graff. Są tylko różne zdania, podejścia, idee – na szczęście. Nie ma w tym nic dziwnego i świadczy raczej o tym, że różne rozwiązania i sposoby myślenia są dyskutowane, a nie ideologizowane – mówi Patrycja Dołowy.
Sojusz Środy i matek-feministek Agnieszka Graff przekonuje, że polskie feministki grają w tym samym zespole, który właśnie ustala formy i cele dalszej współpracy. Chciałaby tylko, żeby ten zespół nieco poważniej traktował kwestie związane z macierzyństwem. – To twórczy ferment, który może zaowocować ciekawym zwrotem w polskim feminizmie i spowodować powstanie rozwiązań w zakresie polityki społecznej – mówi. I dodaje: Mam nadzieję, że powstanie sojusz Magdy Środy i młodych matek-feministek. Bo ich problemem nie jest Środa, tylko konserwatywne społeczeństwo i neoliberalne państwo.
Agnieszka Graff
Zapowiada też, że jeśli te koszulki to nie dowcip, to chętnie będzie nosić taką z napisem "Team Środa".
