Grupa naTemat

"Transplantologia zabija!". Wierzący lekarze już nie tylko przeciw aborcji i antykoncepcji

Świecące pustkami sale operacyjne na oddziałach transplantologi to nowy cel ortodoksyjnych lekarzy w Polsce.
Świecące pustkami sale operacyjne na oddziałach transplantologi to nowy cel ortodoksyjnych lekarzy w Polsce. Fot. Joanna Nowicka / Agencja Gazeta
Zdaje się, że Deklaracja Wiary Lekarzy przypieczętowała nie tylko odebranie Polkom prawa do powszechnie dostępnej antykoncepcji i legalnej aborcji. Po tym, gdy Kościołowi udało się łatwo przejąć kształtowanie standardów w ginekologii, czas na transplantologię, która według ortodoksyjnie katolickich lekarzy jest... po prostu mordem. - Chorych w śpiączce należy leczyć, a nie biernie obserwować jak pogarsza się ich stan, a potem zabijać podczas pobierania narządów - grzmi dominikanin, dr n. med. Jacek Norkowski.

Gdy przed dwoma tygodniami donosiliśmy o poświęceniu osławionej Deklaracji Wiary Lekarzy na Jasnej Górze i w tamtym materiale użyłem stwierdzenia, iż tysiące lekarzy zobowiązało się tam odmowy przeprowadzania wszystkich "kontrowersyjnych moralnie dla konserwatywnych katolików zabiegów" wielu z Was argumentowało, iż chodzi przecież jedynie o aborcję, czy też ordynowanie środków antykoncepcyjnych.


Bóg nie lubi ratowania życia?
Niestety właśnie liderzy katolickiego środowiska lekarskiego dowodzą, że Bóg zabrania im już nie tylko ingerencji w jego plany dotyczące prokreacji. Wszystko wskazuje na to, że bezduszni ludzie, którzy z jakiegoś niezrozumiałego powodu wybrali zawód stojący w sprzeczności z ich światopoglądem, zamierzają paraliżować nie tylko polską ginekologię i położnictwo, ale również transplantologię.

- Transplantologia zabija! - grzmi właśnie na łamach Frondy.pl dominikanin dr Jacek Norkowski. Doktor nauk medycznych i zakonnik przekonuje, że transplantacje to tylko rozmyślnie kreowany przekaz medialny i wielkie pieniądze stojące za każdym przeszczepem. - Chorych w śpiączce należy leczyć, a nie biernie obserwować jak pogarsza się ich stan, a potem zabijać podczas pobierania narządów - stwierdza o. Norkowski.

- W Stanach Zjednoczonych z jednego ciała ludzkiego można uzyskać kwotę w wysokości dwóch milionów dolarów. W cenę wliczane są narządy człowieka z bijącym jeszcze sercem: wątroba, nerki, płuca, serce itp. Następnie po śmieci, z martwych już zwłok pobiera się: skórę, ścięgna, powięzie, chrząstki, kości, soczewkę, rogówkę itp. To razem uruchamia potężny biznes - przekonuje dominikanin.

Winne media
Jak zwykle, także i za to "zło" odpowiedzialne są podobno przede wszystkim dziennikarze. - To media powodują, że do ludzi docierają tylko pozytywne informacje na temat transplantacji, transplantologii oraz tego, że kryteria są absolutnie pewne, dobre i ścisłe - mówi zakonnik w rozmowie prowadzonej przez Agnieszkę Piwar z Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

I gdy wszyscy nad Wisłą zdają się walczyć o to, by dzięki zgodom na transplantacje szansę przeżycia miało jak najwięcej osób, zakonnik i dziennikarka na stronach Frondy.pl sugerują, jak skutecznie zabrać ze sobą do grobu każdy skrawek naszego ciała. - Aby nie być potraktowanym jako dawca na zasadzie tzw. zgody domniemanej należy się zgłosić do Centralnego Rejestru Sprzeciwów (...). To ważne, bo po wypadku można być uznanym za dawcę czasem nawet pomimo sprzeciwu rodziny - apeluje o. Jacek Norkowski.


Źródło: Fronda.pl
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ReligiaLekarzeŚmierć
Skomentuj