Wbrew pozorom, przedszkole to bardzo poważna instytucja. Za kłamstwo w której można spędzić kilka lat w zakładzie karnym.
Wbrew pozorom, przedszkole to bardzo poważna instytucja. Za kłamstwo w której można spędzić kilka lat w zakładzie karnym. Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta

Gdy miejsc w publicznych przedszkolach wciąż jest jak na lekarstwo, rodzice nie wahają się, by o zakwalifikowanie swego dziecka na listę walczyć kłamstwem. Powszechnie twierdzą więc, że wychowują je samotnie. Teraz równie powszechne mogą być jednak wyroki dla takich właśnie osób. Dzięki nowemu prawu dyrektorzy placówek wypowiadają wojnę nieuczciwym rodzicom, którzy za kłamstwo w przedszkolu mogą trafić za kraty nawet na trzy lata.

REKLAMA
Wiele wskazuje na to, że już wkrótce w polskich zakładach karnych może pojawić się kolejna specyficzna grupa skazańców. Miejsca zwolnione przez słynnych "kolarzy", których niedawno objęto amnestią, teraz zastąpić mogą przestępcy z przedszkoli. Brzmi śmiesznie, ale zupełnie nie do śmiechu powinno być wszystkim tym, którzy posłużyli się kłamstwem we wniosku o przyjęcie swojego malucha do państwowej placówki. A tajemnicą poliszynela jest, że to grupa całkiem pokaźna.
Oświadczenie, iż jest się rodzicem samotnie wychowującym dziecko to bowiem dodatkowe punkty, dzięki którym szybciej może ono liczyć na miejsce w przedszkolu. Jedni kłamią tak, by w ogóle wyrwać miejsce i wreszcie móc iść spokojnie do pracy, inni kombinują, by po prostu znaleźć miejsce w wymarzonej placówce.
Spodziewaj się niespodziewanej... kontroli
Stopień perfidii w tym kłamstwie żadnego znaczenia nie będzie miał jednak dla kontrolerów z urzędów gminy, którzy dzięki nowym przepisom mogą teraz niespodziewanie wstąpić do samotnego rodzica jeżeli tylko podejrzany wyda się on pracownikom przedszkola. Podejrzenia te najczęściej wywołuje tymczasem fakt, że nagle dziecko samotnej matki notorycznie z przedszkola odbiera... tata.
Pierwsi na wojnę z kłamcami poszli dyrektorzy przedszkoli i urzędnicy miejscy z Gdańska. - Pracownicy MOPR podejmują interwencję na wniosek dyrektorów przedszkoli. Składają rodzicowi niespodziewaną wizytę, zwykle po południu, zadają kilka pytań i potem przedstawiają wnioski dyrektorom placówek - zdradza w rozmowie z trójmiejską "Gazetą Wyborczą" rzeczniczka gdańskiego MOPR Monika Ostrowska.
Nawet trzy lata w prawdziwej samotności
W Gdańsku tego typu kontrole trwają od maja, a już były przypadki, które zakończyły się doniesieniem na policję. Bo karą dla rodzica, który skłamał, że dziecko wychowuje samotnie jest nie tylko skreślenie malucha z listy przedszkolnej. Takim osobom grozi także nawet trzyletnia rozłąka z dzieckiem, przerywana podczas rzadkich widzeń w zakładzie karnym.
Urzędnicy przypominają bowiem, że kłamstwo we wniosku o miejsce w publicznej placówce to w świetle obowiązującego prawa fałszywe zeznania, o których mowa w art. 233 Kodeksu karnego. Stanowiącego, iż kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech.

Źródło: Gazeta.pl