Grupa naTemat

Zarabiał 8 tys. zł i prawie nic nie robił. Zmienił pracę na trudniejszą i gorzej płatną. Zrobiłbyś to samo?

Zarabiał 8 tys. zł i prawie nic nie robił. Zmienił pracę na trudniejszą i gorzej płatną. Zrobiłbyś to samo?
Zarabiał 8 tys. zł i prawie nic nie robił. Zmienił pracę na trudniejszą i gorzej płatną. Zrobiłbyś to samo? Shutterstock.com
Niemal dwa lata temu rozmawiałem ze znajomym informatykiem. Zdziwiło mnie wówczas, jak często mówił o tym, że jest nieszczęśliwy, a to wszystko z powodu pracy. Zarabiał wtedy 8 tys. zł netto, pracował maksymalnie 7 godzin dziennie, z czego większość czasu "grał w grę". Dziś dowiaduję się, że zamienił ją na nową. Gorzej płatną, w której tyra od rana do wieczora. Dawno nie słyszałem, aby był tak szczęśliwy i pełen energii.

– Cieszę się, że znalazł pan taki przypadek – mówi psycholog biznesu Leszek Mellibruda. – To potwierdza obserwacje, które wydają się mało wiarygodne, czy też niewiarygodne dla wielu współczesnych menadżerów. Istnieją ludzie, którzy bardziej cenią sobie to, co robią w pracy niż pieniądze – stwierdza mój rozmówca.


Jeden z modeli tak zwanej "dobrej pracy" oznacza prostą zasadę: dużo zarobić i się nie narobić. Jednocześnie ludzie są dziś w stanie dać z siebie naprawdę dużo, aby żyć na odpowiednim poziomie, a sytuacja na rynku pracy sprawy nie ułatwia. Ale Maciek, bohater artykułu w naTemat nie musiał robić prawie nic. I tu był jego zdaniem problem. A oto, co programista mówił przed dwoma laty:

Nie wiem, czy każdy chciałby być na moim miejscu. Jeśli jesteś ambitny i chcesz się rozwijać, to nie spodoba ci się taka praca. Jeśli przez cały dzień nic nie zrobiłeś, wracasz do domu, to nawet cię to nie cieszy. Robisz dalej to samo, czyli nic.

Nieba o Ziemia
Niezadowolenie z pracy zawodowej sprawiało, że był coraz bardziej sfrustrowany. Coraz częściej przychodził do pracy na kacu, bo mu na niej nie zależało. Zresztą to, w jakim jest stanie, nie miało większego znaczenia. Niestety, chciało mu się coraz mniej. Swoista apatia w którą popadł sprawiła, że rozstał się z dziewczyną. – Wpadłem w depresję. Nie robiłem nic także po pracy. Nawet zbliżający się deadline niczego nie zmieniał, bo wszystko było do ugadania – mówi mi dziś.

Stan w którym tkwił przerwał telefon od znajomego z branży. – Nie chciałbyś dla nas popracować? – usłyszał. Następnego dnia spotkał się z przedstawicielem nowej firmy. Okazało się, że warunki które mu zaoferowano nie są tak dobre, jak obecne. Że będzie musiał nauczyć się wielu nowych rzeczy, a jego praca będzie zdecydowanie bardziej odpowiedzialna. Dodatkowo, miałby zarządzać kilkoma osobami i kontrolować także ich pracę. Reasumując, długa lista obowiązków za mniejszą kasę. Decyzja?

Zgodził się bez wahania.

– Wszystko się zmieniło. Mam zarobki mniejsze o prawie 1/5., ale zarządzam pięcioosobowym zespołem, nie mam czasu wejść na Facebooka i niemal cały czas mam coś do roboty – słyszę. Poprawiło się nie tylko w pracy, ale i w domu. Więcej czasu spędzam ze znajomymi, bo mam na to siłę i ochotę – mówi Maciek.

Mój rozmówca zdaje sobie sprawę z tego, że nie każdy ma szansę, by pozwolić sobie na gorzej płatną pracę. On nie ma jeszcze rodziny i nie musi myśleć o niczym innym niż własne życie i rozwój. – Moi koledzy w poprzedniej pracy trzymali tę robotę, bo mieli etat, kredyty i żony. To zmienia postać rzeczy – zauważa. Z jego perspektywy jednak zdecydowanie lepiej jest "poświęcić" trochę pieniędzy i energii na własny rozwój i satysfakcję. – Było wygodnie, ale ambicja nie pozwalała mi, aby dłużej tam tkwić – mówi programista.

Liczy się tylko kasa?
O to, czy tego typu sytuacje zdarzają się często, zapytałem Kazimierza Sedlaka z firmy doradczej HR Sedlak and Sedlak. – A mogę odpowiedzieć prawdę? – usłyszałem. – To ciekawy i ważny problem, który praktycznie nie jest badany. To, co panu powiem, będzie "prawdą Kazia Sedlaka", tak jak pan usłyszał prawdę swojego kolegi. Marzeniem większości osób jest to, aby nikt im nie przeszkadzał – stwierdza mój rozmówca.

Jak mówi, przykład bohater tekstu jest problemem zarówno pracodawcy, jak i pracownika. – Co to za szef, który trzyma człowieka w firmie, płaci mu, a ten człowiek przez kilka godzin nic nie robi... Normalnie człowiek marnuje godzinę do dwóch na sprawy prywatno-rozrywkowe – mówi Kazimierz Sedlak.
Kazimierz Sedlak

Do czterech najważniejszych czynników dla pracownika należą: wynagrodzenie, satysfakcja z pracy, rozwój, bezpieczeństwo zatrudnienia.

Ich kolejność zmienia się w zależności od wieku i sytuacji rodzinnej. – Ludzie młodzi częściej poszukują rozwoju, satysfakcji i wynagrodzenia, a kobiety, matki i ludzie przed emeryturą, głównie bezpieczeństwa – słyszę od Kazimierza Sedlaka. Jego zdaniem, grupa osób która liczy wyłącznie na dobrą kasę, jest bardzo mała.

"Typowy informatyk"
Psycholog biznesu dr Leszek Mellibruda zauważa, że przywołany przypadek informatyka jest charakterystyczny właśnie dla tej konkretnej branży. – Są to w większości osoby od 25 roku do 32 roku życia, czyli generacja "y". Urodzili się w erze iPodów, pobierają muzykę z internetu, oglądają reality show, ale mają specyficzne podejście do pracy. Uważają, że praca nie jest dana na zawsze i często wyśmiewają systemy motywacyjne oparte na możliwości awansu, dajmy na to, po pięciu latach. Wiedzą, że takie firmy jak Enron znikały z rynku z dnia,na dzień – zauważa mój rozmówca.

Osoby te źle czują się w systemie zarządzania "C2", czyli command and control – rządź i kontroluj. – Dla informatyków zaś szczególnie istotną sprawą jest zafascynowanie zadaniem. Praca jest okazją do poszukiwań, twórczego myślenia, spotykania się ze swoimi kolegami po fachu na zasadzie pewnych wyścigów w pomysłach i nowatorskich rozwiązaniach – wyjaśnia psycholog.

Dla firm nie jest problemem, aby podnieść im pensje o 5, a czasem nawet o 10 procent. Ale kwoty te nie robią na nich aż tak dużej różnicy motywacyjnej. Problem leży w menadżerach tych młodych ludzi. – Bardzo często przejawiają oni nastroje związane z apatią, ukrywanym smutkiem i melancholią. A jeśli taka postawa zderza się z głodnymi poszukiwania nowych rozwiązań informatykami, nie można się dziwić, że szukają nowych miejsc pracy – mówi Leszek Mellibruda.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
PracaZarobkiPsychologia
Skomentuj