6 rzeczy, które zmienią się po ozusowaniu umów zlecenie. Niższe pensje, szara strefa i brak godziwej emerytury
6 rzeczy, które zmienią się po ozusowaniu umów zlecenie. Niższe pensje, szara strefa i brak godziwej emerytury Fot. Tymon Markowski / Agencja Gazeta
Reklama.
Przeforsowana przez resort pracy i ministra Władysława Kosiniaka-Kamysza nowelizacja ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych obejmie 935 tysięcy Polaków. Docelowo zmiany mogą dotyczyć nawet 4 miliony pracowników. Od 2016 roku wszelkie umowy-zlecenia będą ozusowane do wysokości minimalnego wynagrodzenia – która w przyszłym roku ma wynieść 1750 złotych brutto.

1. To początek zmian

Walkę z niepopularnymi "śmieciówkami", jak nazywane są potocznie umowy cywilno-prawne (zlecenie i o dzieło), na początku roku zapowiedział Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz. – Rozpoczniemy prace nad zakończeniem niechlubnej ery śmieciówek; (...) śmieciówki to praca odarta z godności i poczucia bezpieczeństwa na przyszłość. Zaproponujemy rozwiązania, które będą pierwszymi krokami, które będą początkiem tego marszu – mówił w styczniu tego roku ówczesny premier. NZSS "Solidarność" podkreśla, że to drobny krok w dobrym kierunku. – Domagamy się też tego od umów o dzieło, ale nie od minimalnych wynagrodzeń, ale od pełnych, jak w przypadku umów o pracę – mówi w rozmowie z naTemat Marek Lewandowski, rzecznik związku.

2. Kto za to zapłaci?

Składki ktoś będzie musiał opłacić. Jeśli pracodawcy przerzucą ten koszt na pracownika, to realnie zmniejszy wynagrodzenie. A pocieszenie, że w końcu odkłada się na swoją emeryturę niekoniecznie wszystkich musi zadowalać. – Powstaje obawa, że ludzie, którzy zarabiają mało będą zarabiali jeszcze mniej – mówi w rozmowie z naTemat dr Wojciech Nagiel, ekspert BCC. Taki scenariusz zakłada również przedstawiciel Lewiatana Grzegorz Baczewski. Dodaje jednak, że niektórzy pracodawcy mogę jednak ponieść ten koszt lub podzielić się z nim z pracownikiem. Lewandowski z "Solidarności" przekonuje, że jest na to szansa jeśli gospodarka będzie się rozwijać, w innym przypadku oskładkowanie umowy zlecenie uderzy po kieszeni pracownika.

3. Powiększenie szarej strefy i bezrobocia?

To najczarniejszy scenariusz jaki przewidują nasi rozmówcy, ale nie niemożliwy. Wojciech Nagiel z BCC wyjaśnia, że część pracodawców może wymuszać na pracownikach przechodzenie na działalność gospodarczą, co nie będzie dla nich korzystne. – Istnieje też ryzyko, że szara strefa przez te zmiany może się powiększać – zwraca uwagę ekspert.
"Solidarność" utrzymuje z kolei, że ryzyko uciekania przed składaniami na umowy o dzieło nie jest duże. – Na szczęście umowa o dzieło w odróżnieniu od zlecenia jest trudniejsza do uzasadnienia i ostatnie działania ZUS pokazują, że można weryfikować te umowy. Nagle zaczęły sypać się kary i żądania zapłaty składek za wiele lat bezprawnego zatrudniania o dzieło. To pokazuje, że państwo jest w stanie to ścigać – przekonuje Lewandowski.

4. Koniec z rozbijaniem umów

Dotychczas nagminną praktyką było dzielenie umów-zleceń w ten sposób, żeby składka do ZUS była odprowadzana od minimalnej sumy, na przykład 50 zł. A w drugiej umowie pracownik mógł mieć zapisane np. 2 tys. zł. Teraz po zmianie przepisów wynagrodzenia z umów będą kumulowane do wysokości płacy minimalnej i tak oskładkowane. – Dopiero ta umowa, która przekroczy poziom płacy minimalnej nie będzie wymagać składki – wyjaśnia Baczewski. To wymusi na przedsiębiorcach trochę bardziej uczciwą konkurencję, w której poszkodowane były firmy zatrudniające na etat.
– Dla nas ważne są równoległe zmiany w prawie zamówień publicznych, które do tej pory wymuszały stosowanie umów zleceń w celu spełnienia kryterium najniższej ceny – dodaje ekspert Lewiatana. Teraz komisje przetargowe mają brać pod uwagę także formę zatrudniania personelu.

5. W końcu odkładam na emeryturę!

Marne składki, ale składki. Nie będą to pełne kwoty okładane jak w przypadku umowy o pracę, ale lepsze takie niż ciułanie na emeryturę ze wspomnianych 50 zł. Czy to jednak wystarczy? Zapytani przez nas eksperci nie pozostawiają złudzeń. – Nie ma związku pomiędzy oskładkowaniem umów zleceń, a godną emeryturą – stwierdza krótko Nagiel. Przedstawiciel BCC wyjaśnia, że ta forma zatrudnienia dotyczy głównie osób, które zarabiają najmniej. – Nawet osoby zarabiające 2/3 przeciętnej krajowej nie są w stanie wypracować świadczenia minimalnego, które wynosi ok. 900 zł, a to nie pozwala mówić o godnej emeryturze.
Rzecznik "Solidarności" przypomina, że obecnie zatrudnieni na umowę-zlecenie nie mogli liczyć na żadną emeryturę, a przy składce zusowskiej do poziomu pensji minimalnej "mają bladą szansę na najniższe świadczenia". Baczewski z Lewiatana przyznaje, że samo określenie "godziwa emerytura" jest trudne do sprecyzowania. – Na pewno będą to wyższe świadczenia niż w sytuacji kiedy składka jest odprowadzana od 50 czy 200 zł – zaznacza ekspert.

6. I co dalej?

Jakie kolejne zmiany może nieść za sobą włączenie umów-zleceń do systemu emerytalnego? Baczewski proponuje, aby wprowadzić też uelastycznianie zatrudniania na umowę o pracę. W jego opinii przepaść pomiędzy jednym a drugim kontraktem jest tak ogromna, że zatrudnianie na etat jest dla przedsiębiorców bardzo ryzykowne. – Dlatego teraz powinno się uelastycznić umowy o pracę na czas nieokreślony. W naszej ocenie będą one wówczas chętniej stosowane – tłumaczy ekspert Lewiatana. Jeszcze dalej w swoich propozycjach idzie "Solidarność". Lewandowski proponuje oskładkowanie wszystkich form zatrudnienia, co w jego opinii, doprowadziłoby do obniżenia wysokości składek. Dzisiaj płaci je jedynie połowa pracowników.
– Wówczas można byłoby obniżyć ich koszt o jedną trzecią – przekonuje. Rzecznik związku tłumaczy, że bez powszechnych i solidarnych wpłat na rzecz Funduszu Ubezpieczeń Społecznych – system ten się zawali. – Ci, którzy pracują na etacie nie są w stanie go utrzymać i przy obecnej demografii będziemy mieć dramatyczny problem – dodaje.