
Gdy pod komisariatem na ulicy Mokotowskiej w Warszawie, spłonął radiowóz Straży Miejskiej, na światło dzienne po raz pierwszy wyszło anarchofeministyczne ugrupowanie Queer Meinhof/FAI.
Nie ma i nie będzie na to zgody ze strony społeczeństwa. Nie damy im spokoju, bo zakładając mundur – przestają zachowywać się jak ludzie, przestają być dla nas ludźmi, są wykidajłami rządu, który jest adwokatem pieniądza. Politycy ostatnio prześcigają się w postulatach likwidacji Straży Miejskiej. Nie wystarczy odgórne zarządzenie ani żadna reforma, która zlikwiduje służby pod konkretną nazwą, nie rozliczając bandytów w mundurach i zwiększając jednocześnie siły innych służb.
Nawoływania do działań przeciwko organom władzy trafiają teraz na podatny grunt. Społeczeństwo jest oburzone brutalnością funkcjonariuszy. Wspomniane zabójstwa wstrząsnęły całym światem. W Polsce szerokim echem odbiła się sprawa ze Szczecinka, a odpowiedni rozgłos swojej przygodzie z policją postanowił nadać Przemysław Wipler, który twierdzi, że został bezpodstawnie pobity przez funkcjonariuszy.
Warszawska Federacja Anarchistyczna nie przyklaskuje działaniom Queer Meinhof.
Dodatkowym smaczkiem całej sytuacji związanej z podpaleniem samochodu Straży Miejskiej jest fakt, że przyznała się do tego anarchistyczna organizacja feministyczna. W jaki sposób feministki z tzw. głównego nurtu odnoszą się do działań swoich radykalnych koleżanek?
chodzi o meritum, to wszystkie organizacje ze sobą współpracują. Spotykamy się na manifach, walczymy przeciwko dyskryminacji – dodaje Magryta.
W zeszłym roku doszło do 24 ataków tego rodzaju kojarzonych z lewicą (głównie w Grecji), 49 osób zostało aresztowanych. To jest dokładnie odwrotność sytuacji, która miała miejsce w 2009 roku, kiedy to doszło do 40 zamachów i 29 aresztowań. W 2011 roku te wartości się zrównały i od tego czasu coraz więcej jest aresztowań, przy zmniejszającej się liczbie zamachów. Można więc wnioskować, ze fala zamachów spada przy jednoczesnym zwiększeniu się skuteczności organów represji.
