13-latek waży 230 kg. Winna matka, babcia, szkoła? To teraz nieistotne. Dziecko trzeba ratować!

13-latek waży 230 kilogramów. Winne geny? Złe odżywianie? Brak ruchu?
13-latek waży 230 kilogramów. Winne geny? Złe odżywianie? Brak ruchu? Fot. Zurijeta/Shutterstock.com
Ma trzynaście lat i waży 230 kilogramów. Chłopcu z Bydgoszczy nie umiała pomóc ani rodzina, ani szkoła. A pomoc jest niezbędna, bo jego zdrowiu i życiu zagraża poważne niebezpieczeństwo.

Trzynastolatek z Bydgoszczy waży 230 kilogramów. Co dzień do szkoły jest odwożony samochodem. Chociaż mieszka na pierwszym piętrze, w połowie drogi rodzina wystawiła dla niego metalowe krzesło, aby odpoczął.

Gdzie w czasie, kiedy dziecko tyło, była szkoła? Przecież nie stało się to z dnia na dzień. Niepokojące powinno być zbliżanie się do 70 kilogramów, nie wspominając już o przekroczeniu setki.

Nie wiemy, dlaczego tyle waży
Dyrektorka szkoły, do której chodzi chłopiec mówi w rozmowie z Gazeta.pl, że szkoła przygotowała dla niego specjalne zajęcia na temat diety i zdrowego żywienia, ale jego mama zrezygnowała z tych spotkań. Placówka znalazła nawet sponsora turnusu rehabilitacyjnego, ale nastolatek nie skorzystał z oferty.

– Waży bardzo dużo i nie wiemy, dlaczego – mówi bezradnie babcia chłopca, Anna Majewska. W rozmowie z Gazeta.pl zapewnia, że kupuje dla wnuka dietetyczne jedzenie, a do szkoły daje tylko dwie skromne kanapki, ale to nie pomaga. Chłopiec raz wyjechał na obóz odchudzający dla dzieci, udało mu się zrzucić 10 kilogramów, ale po powrocie przytył 20...
Anna Majewska, babcia chłopca

Lekarze nie potrafią mu pomóc, a my robimy, co możemy, aby zdrowo jadł.


Kto jest winien sytuacji, w której znalazł się młody mieszkaniec Bydgoszczy? Mama i babcia, które dopuściły do takiej wagi? Szkoła, która nie zgłaszała problemu? A może lekarze – przecież dzieci przechodzą okresowe badania, bilanse... Nikt nie widział, że dzieje się coś złego?

– Mamy do czynienia z przerażającym stopniem otyłości. Nie ma jednak przepisów, które zmusiłyby kogokolwiek do odchudzania, nawet w przypadku zagrożenia życia. Trudno wyobrazić sobie, że do takiej sytuacji doszło na oczach wielu osób – rodziny, nauczycieli... Bez względu na to, czy jest to efekt zaniedbania matki chłopca, czy służby zdrowia i szkoły, temu dziecku trzeba jak najszybciej pomóc – apeluje w rozmowie z naTemat dietetyk Katarzyna Błażejowska.


Ekspertka zauważa, że u chłopca mogły wystąpić bardzo poważne zaburzenia. Na jego chorobliwą otyłość może składać się kilka czynników. To efekt nie tylko dietetycznych zaniedbań, ale i niewłaściwej aktywności fizycznej a także zaburzeń hormonalnych... – wylicza właścicielka Studia Dietetyki.

Kurator pomoże?
Jak podaje Gazeta.pl, dzieckiem zainteresował się Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Stało się tak jednak dopiero po tym, gdy do MOPS zgłosiła się matka chłopca, poszukując dla niego solidniejszego łóżka... Nieoficjalnie portal ustalił, że MOPS zbiera dokumentację potrzebną do przydzielenia rodzinie asystenta. Rozważana jest także możliwość wystąpienia do sądu o kuratora. 

Mleko się jednak rozlało – zdrowie, a nawet życie ważącego 230 kilogramy chłopca znajduje się w poważnym niebezpieczeństwie.
Katarzyna Błażejowska

Skutkami otyłości jest cukrzyca, zaburzenia lipidowe – podwyższony poziom cholesterolu i trójglicerydów, miażdżyca. Zwiększa się też ryzyko udaru mózgu, pojawia nadciśnienie.


Nadciśnienie, które u dzieci kiedyś praktycznie w ogóle nie występowało, w ciągu ostatnich dwudziestu lat wzrasta w lawinowym tempie. – Nawet kilkanaście procent nastolatków cierpi z powodu tego zaburzenia. U dziecka, które rozwija się i rośnie, taka chorobliwa otyłość wpływa na nieprawidłowy rozwój całego układu ruchu, kości i stawów. Co więcej, tkanka tłuszczowa, która jest hormonalnie czynna, produkuje hormony podobne do żeńskich hormonów płciowych (estrogenów). Z pewnością nie ma to dobrego wpływu na rozwój nastoletniego chłopca, u którego powinien powstawać testosteron – wyjaśnia blogerka naTemat.

Polskie dzieci w czołówce najgrubszych
Medialne zainteresowanie chłopcem z Bydgoszczy, zapowiedź działania ze strony MOPS-u, możliwość nadania kuratora. To wszystko jest bardzo ważne, ale zanim zacznie karać się winnych, trzeba pomóc dziecku. – W pierwszej kolejności rozpatrzyłabym przyczyny medyczne oraz psychologiczne. Nawet jeśli zaburzenia psychologiczne nie wpłynęły na powstanie takiej otyłości, to już sam fakt, że teraz o chłopcu piszą media, rodziną zaczyna interesować się kurator, może niekorzystnie wpłynąć na jego dalszą motywację i poczucie własnej wartości – zauważa Błażejowska.

Co można zrobić, aby pomóc dziecku schudnąć? – Trzeba uważnie przyjrzeć się temu, jak odżywia się chłopiec, jak wygląda jego tryb życia i wprowadzić konieczne modyfikacje. Dzieci nie odchudza się przez wprowadzanie radykalnych, niskokalorycznych diet, jak u dorosłych. Trzeba je karmić w sposób odpowiedni do ich zapotrzebowania. Aby prawidłowo się rozwijać, potrzebne są im witaminy i składniki mineralne. Niezbędna jest też aktywność fizyczna, która na początku musi odbywać się pod kontrolą fizjoterapeuty – uzupełnia ekspertka.

Polskie dzieci znajdują się czołówce najbardziej otyłych. Aż 29 proc. polskich 11-latków ma nadwagę, a wśród 13-latków jest niewiele lepiej, bo na otyłość cierpi co czwarty z nich. Tak wynika z raportu Światowej Organizacji Zdrowia. Dr Andrzej Walawski na łamach „Wyborczej” mówił, że winę za taką sytuację ponoszą... dorośli, którzy robią z dzieci grubasów. Lekarz, który organizuje odchudzające wczasy dla dzieci wytyka rodzicom, że dają swoim pociechom kieszonkowe na niezdrowe jedzenie albo, co gorsza, sami kupują im słodycze.

Napisz do autorki: marta.brzezinska@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...