Grupa naTemat
NIE PRZEGAP WESPRZYJ POLSKI STARTUP W ŚWIATOWYM KONKURSIE. ZAGŁOSUJ I DAJ SZANSĘ POLAKOM WYGRAĆ 250 TYS. USD.

Stypendium tylko dla... kobiet. Nie rozmiem, po co pchać dziewczyny na Politechniki? Na siłę nie nauczą się matematyki

Stypendium tylko dla... kobiet. Nie rozmiem, po co pchać dziewczyny na Politechniki? Na siłę nie nauczą się matematyki
Stypendium tylko dla... kobiet. Nie rozmiem, po co pchać dziewczyny na Politechniki? Na siłę nie nauczą się matematyki Fot. Piotr Ziental / AG
Jeśli jesteś mężczyzną – nie dostaniesz pieniędzy. Ten program stypendialny jest tylko dla kobiet. "Nowoczesne technologie dla dziewczyn" mają zachęcić do tego, żeby na politechnikach pojawiło się więcej kobiet. Zamiast tego, gdzieś obok rodzi się pytanie o to, czy taki rodzaj faworyzowania jednej grupy społecznej nie wprowadza niepotrzebnie nowych podziałów?

Tylko dla dziewczyn
Fundacja Edukacyjna Perspektywy i firma Intel zdecydowały się na wsparcie utalentowanych maturzystek i studentek wiążących swoją przyszłość z branżą technologiczną. Dziewczyny, które się załapią na stypendium dostaną potężny zastrzyk finansowy - 12 tys. zł za rok nauki.

Autorzy akcji tłumaczą, że to dla dobra edukacji - na Politechnikach czy studiach inżynieryjnych jest przecież tak mało studentek. Tylko czy na pewno wynika to z obaw młodych kobiet przed naukami ścisłymi, a może po prostu nie mają ochoty pakować się w coś, co ich najzwyczajniej w świecie nie interesuje?

Takie stypendium nie wszystkim się jednak podoba. Najmniej – z oczywistych powodów – zadowoleni są mężczyźni, a autorzy akcji często spotykają się z zarzutem o dyskryminację. – Zdarza się, oczywiście, że niektórzy nie rozumieją idei tak sformułowanego programu stypendialnego i posądzają nas o dyskryminację. Zazwyczaj są to panowie. Tłumaczymy im cierpliwie, że nasze działania wpisują się nie w pojęcie "dyskryminacji" a "afirmacji" - koniecznej w przypadku dziedzin, w których niedoreprezentowana jest jakaś istotna grupa - i zalecanej zarówno na szczeblu polityki publicznej polskiej, jak i europejskiej – mówi naTemat dr Bianka Siwińska z Fundacji Edukacyjnej Perspektywy.

Kobiety na studiach ścisłych

Udział kobiet na uczelniach technicznych rośnie stabilnie od roku 2007/08, kiedy to wynosił 30,7% ogólnej liczby studentów. W tej chwili dziewczyny stanowią już blisko 37% studentów uczelni technicznych. Trend ten umacnia się i pogłębia.

Według danych za rok akademicki 2014/15, na wielu wydziałach uczelni technicznych udział kobiet nie przekracza kilku procent. Wciąż najmniej kobiet studiuje na kierunkach stricte technicznych, jak elektryka (np. na Wydziale Elektrycznym Politechniki Śląskiej jest ich tylko 4,32%), mechanika, elektronika, elektrotechnika, automatyka.

Równie źle jest na informatycznych. W zeszłym roku akademickim kobiety stanowiły 13,44% ogółu studentów na wszystkich typach uczelni wyższych, w podgrupie kierunków informatycznych. Czytaj więcej

źródło: dziewczynypolitechniki.pl
Matma nie jest dla dziewczyn
Patrycja poszła do pierwszej klasy zgodnie z planem. Jakieś 15 lat temu. Dobrze pamięta, jak nauczycielka w szkole - od matematyki wkładała jej do głowy, że matma nie jest dla dziewczyn. Podobnie jak reszcie dziewczynek z jej klasy, a i pewnie ze wszystkich równoległych. – W klasie panował klasyczny wówczas podział na chłopców i dziewczynki. Dziewczynki do kredek, chłopaki do matmy. Długo myślałam, że to naturalne, ale dzisiaj wiem, że wmawianie dziewczynkom ułomności matematycznej to bujda na resorach – wspomina po latach.
Taki obrazek na pewno pamięta sporo kobiet, które dzisiaj mają po dwadzieścia parę lat. Nie wspominając o kobietach starszego pokolenia, których nauka "trudnej matmy" również była traktowana po macoszemu, na zasadzie: a po co takiej ładnej dziewczynce nauka tak mało praktycznej w życiu kobiety umiejętności?
Prof. Edyta Gruszczyk-Kolczyńska

Każde dziecko przykłada się bardziej do aktywności, za którą dorośli je chwalą. Jeśli będziemy chwalić za piękne rysunki, dziecko będzie chętnie rysowało, jeśli za deklamację wierszy, będzie deklamowało. A jakoś rzadko chwalimy dziewczynki za dobrze zrobione zadanie z matematyki. Matematyka społecznie postrzegana jest jako "niekobieca". Dlatego też regres zdolności matematycznych u dziewczynek obserwuje się w czasie, kiedy dzieci wchodzą w okres dojrzewania i zaczynają definiować swoją tożsamość płciową: w dziewiątym, dziesiątym roku życia. Czytaj więcej

O tym, że takie zjawisko istniało nikogo chyba nie trzeba przekonywać - wystarczy przypomnieć sobie skład klas o profilu matematycznym i humanistycznym. Do tych pierwszych nie pchały się dziewczyny, a do tych drugich nie garnęli się chłopcy. Dzisiaj panuje w nich większa różnorodność, ale ramy podziału ciągle się trzymają, już nie w sposób narzucony, ale bardziej naturalny.

Chociaż i teraz nie brakuje historii takich jak ta: – W szkole moja córka do 4 klasy była przekonana, ze matematyka nie jest dla dziewczynek. Nie wiem, skąd to miała – może panie nauczycielki podświadomie to sugerowały, zwracając większą uwagę na chłopców w tym zakresie? W 5 klasie odkryła, ze ten przedmiot może być interesujący, a ona też może to potrafić i zrobiła się najlepsza w klasie! Było to po tym, jak jej kiedyś pomogłam w zadaniu z matematyki. Tak się utrzymało do dziś, ma świetne wyniki – napisała matka dwójki dzieci na jednym z forów internetowych.

W popkulturze kobieta i równanie nie idą w parze
Matematyka nawet w szeroko pojętej kulturze jest utrwalana jako wiedza tajemna i zakazana dla dziewczynek. Do umacniania takiego przekonania swego czasu przyczyniła się firma Mittel produkująca najsłynniejszą lalkę na świecie i obiekt pożądania każdej dziewczynki - Barbie. Model lalki z 1992 roku mówił, że "lekcje matematyki są takie trudne". Ta Barbie nie zrobiła zawrotnej kariery - przynajmniej nie w takim kształcie, w jakim życzyliby sobie tego producenci lalki. Barbie niechętna matematyce została szybko zdjęta ze sklepowych półek - rodzice oprotestowali Barbie, która nie lubiła liczyć, a firma wycofała się z jej produkcji.
Takich motywów w popkulturze, które pokazują nieudolność dziewczyn w konfrontacji z zadaniem matematycznym, jest całkiem sporo. Swego czasu popularny nad Wisłą autor powieści kryminalno-sensacyjnych Don Brown (ten sam, który jest autorem bestsellerowego "Kodu Leonarda da Vinci") napisał w jednej ze swoich książek dialog typowy dla takiego sposobu myślenia.
Matematyka jest dla każdego
Przykre doświadczenia z dzieciństwa, mogą rzucać cień na postrzeganie przez dziewczyny nauk ścisłych, ale obecnie w szkołach lansuje się raczej taki model, w którym matematyka i informatyka to przedmioty dające przepustkę na lepszą uczelnię, a w dalszej perspektywie szansę na intratną posadę. To przecież humanistyka przeżywa regres, a kolejki bezrobotnych w pośredniakach, którzy trzymają w ręku dyplom magistra nauk humanistycznych są skutecznym straszakiem na lęki przed matematyką.

Naukowcy już dawno temu rozprawili się też z mitem kobiety, która w nauce matematyki jest znacznie gorsza niż jej kolega z ławki obok. Jeśli nie obserwujemy lawinowego wzrostu liczby studentek na kierunkach ścisłych, to na pewno nie dlatego, że nie mogą, ale dlatego, że najpewniej - po prostu nie chcą.

Matematyce, informatyce i fizyce jako nauce jest chyba wszystko jedno, kto zgłębia ich zawiłości, a pchanie na siłę dziewczyn na Politechniki w takim świetle wygląda na sztuczne pompowanie statystyk. Nie ma nic złego w tym, że na uczelniach tego typu jest więcej mężczyzn - to tylko dowód na to, że im pewnie bardziej przydałoby się choćby to stypendium, które niebawem trafi do kobiet.

Napisz do autorki: dominika.majewska@natemat.pl

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Studia
Skomentuj