Według "Newsweeka" fikcyjni asystenci mieli trafiać m.in. do Andrzeja Dudy
Według "Newsweeka" fikcyjni asystenci mieli trafiać m.in. do Andrzeja Dudy Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Warszawska prokuratura wszczyna śledztwo, które sprawdzi, czy europosłowie PiS zatrudniali w charakterze swoich asystentów pracowników partii, by odciążyć jej budżet.

REKLAMA
Radio ZET ustaliło, że osoba fizyczna, która złożyła w tej sprawie zawiadomienie, powołała się na marcowy artykuł tygodnika „Newsweek”. W tekście „Lewi asystenci PiS” napisano, że na jesieni 2014 roku w PiS zlikwidowano kilkadziesiąt etatów i rozwiązano kilkanaście umów cywilnoprawnych. Pracownicy mieli zostać przeniesieni na etaty asystentów europosłów, by płacił im Parlament Europejski.
– Załapały się na nie m.in. makijażystki prezesa i pracownicy partii, którzy nie wiedzą nawet, gdzie mieszczą się biura ich deputowanych – napisał „Newsweek”, dodając, że fikcyjni asystenci mieli trafić m.in. do Andrzeja Dudy, Zbigniewa Kuźmiuka i Ryszarda Legutki.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała Radio ZET, że śledztwo dotyczy „doprowadzenia Parlamentu Europejskiego do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w bliżej nieustalonej kwocie poprzez fikcyjne zatrudnienie w charakterze asystentów posłów do Parlamentu Europejskiego osób faktycznie zatrudnionych w organach partii”.
W ramach postępowania sprawdzającego śledczy poprosili wymienionych w artykule europosłów o przekazanie informacji odnoszących się do zatrudnienia asystentów. Europosłowie informacji nie przekazali.
źródło: Radio ZET