Im lepszy wynik sondażowy zyskuje Paweł Kukiz, tym bardziej atakowany jest przez polityków Prawa i Sprawiedliwości.
Im lepszy wynik sondażowy zyskuje Paweł Kukiz, tym bardziej atakowany jest przez polityków Prawa i Sprawiedliwości. Fot. Łukasz Głowala / AG

Wraz z rosnącym poparciem dla Pawła Kukiza kończy się jego okres ochronny. Były kandydat na prezydenta przestaje być antysystemowym bohaterem i staje się realną konkurencją. Zmianę retoryki widać wyraźnie w szeregach polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy dostrzegli w końcu, że zbuntowany woJOWnik to zagrożenie właśnie dla nich.

REKLAMA

Nieobliczalny wróg patriokracji Finansowaniu partii politycznym mówi wyraźne „nie”. Jednomandatowym okręgom wyborczym – zdecydowane tak. Nieobliczalny wróg patriokracji i obecnego systemu. Systemu, w którym Prawo i Sprawiedliwość od lat funkcjonuje całkiem nieźle. Jedną z niewielu kwestii, która łączy obie strony jest wszechobecne poczucie niezadowolenia. To trochę za mało, zwłaszcza że Kukiz i Kaczyński chcą owe niezadowolenie zwalczać zupełnie innymi metodami.

Kukiz pragnie oddać państwo w ręce obywateli. Prawo i Sprawiedliwość – umacniać jego instytucje. – Jeżeli cenimy sobie demokrację, to musimy przyjąć, że (…) partie polityczne powinny istnieć – deklaruje wyraźnie prezes Kaczyński, a jeden z jego najbliższych współpracowników Joachim Brudziński idzie w swoich ocenach jeszcze dalej. – Nie ma dojrzałych i okrzepłych demokracji bez okrzepłego i mocnego systemu partyjnego (…) Jeśli Kukiz tego nie wie, wkrótce się o tym dowie – przekonuje.

U progu bitwy o JOW I tu pojawia się pojawia się pierwszy zgrzyt, który na pierwszy rzut oka jest nierozwiązywalny. O Kukizie można powiedzieć, że jest nieobliczalny i nie wiemy czego się po nim spodziewać, lecz akurat w kwestii jednomandatowych okręgów wyborczych sprawa jest zamknięta. Prawo i Sprawiedliwość próbuje obchodzić jakoś nowego lidera. Mówi o próbie konsultacji lub ordynacji mieszanej. Tu jednak pojawia się kolejny zgrzyt. Rozmawiać ze sobą zawsze warto, niemniej jednak stanowisko woJOWników jest w tej sprawie jasne: „Żadnej ordynacji mieszanej – ona nic nie zmieni”.

Przed nami kampania referendalna. Walka, w której po dwóch stronach barykady nie staną PO i Kukiz, ale PiS i Kukiz. Prawo i Sprawiedliwość jest na pozycji znacznie trudniejszej. Po pierwsze, „TAK” dla JOW mówi nie tylko Paweł Kukiz, ale – wedle sondaży – ponad 50 proc. wyborców. Po drugie, były kandydat już dawna mobilizuje całą swoją armię. To oni będą „na świeczniku” – będą robić własne show i skupiać na sobie uwagę wyborców.

Kukiz: Ja, jako premier Kiedy słuchamy komentarzy polityków Prawa i Sprawiedliwości, nie trudno odnieść wrażenie, że ich polityczny „popaździernikowy” świat jest już całkiem dobrze uporządkowany – z prezydentem Dudą i panią premier Szydło na czele. Problem polega jednak na tym, że ich najbardziej prawdopodobny (na chwilę obecną) koalicjant może ów świat widzieć inaczej. W jednym z wywiadów dla Moniki Olejnik mówił jasno: „Jako premier będę zmieniał ustrój państwa”.

Jako premier będę zmieniał ustrój państwa. Będę naprawiał państwo na ustrój proobywatelski. Nie mam obietnic, moim programem jest naprawa państwa, a nie realizacja obietnic składanych różnym grupom. Czytaj więcej

Paweł Kukiz

Do października zostało jeszcze trochę czasu. Paweł Kukiz może pójść po rozum do głowy i zrozumieć, że w zarządzaniu Radą Ministrów (a de facto całym państwem) zwyczajnie nie ma doświadczenia. Z drugiej strony – może nie chcieć oddać „pałeczki” PiS-owi. Zwłaszcza, że jeśli w sejmie znajdą się trzy-cztery partie, stanie się języczkiem u wagi. Nie wiemy, czego można się po nim spodziewać.

A co jeśli – zakładając wariant skrajny – na fali kampanii JOW Paweł Kukiz zdoła wyprzedzić Prawo i Sprawiedliwość? Andrzej Duda byłby w stanie powierzyć mu funkcję tworzenia rządu? Jeśli tak – PiS będzie musiało dopisać kolejną pozycję do listy swych wyborczych porażek. Jeśli nie – Kukiz zacznie swoją „antypartyjną” retoryką uderzać z całą mocą właśnie w nich.

Kukiz – wielkie emocje, wielka niewiadoma Dziś były lider zespołu Piersi jest przede wszystkim „wielkim znakiem zapytania”, za którym idą głównie emocje. Nie wiadomo, jaki ma program i co – oprócz JOW – chce zaoferować Polakom w kwestiach innych niż ustrojowe.

Tym znakiem zapytania jest, z jakim programem, oprócz emocji sprowadzających się do odrzucenia obecnego establishmentu i klasy politycznej, pójdzie do wyborów Paweł Kukiz. Bo tutaj odpowiedzi na to pytanie nie zna w Polsce tak naprawdę nikt. Nie jestem pewien, czy (zna ją) sam Kukiz. Czytaj więcej

Joachim Brudziński

Koniec taryfy ulgowej „Z zainteresowaniem przyglądam się jego inicjatywie”, „chce zmian”, „wnosi do polskiej polityki pasję i energię” – w ten sposób o byłym kandydacie wypowiadali się jeszcze nie tak dawno członkowie PiS. Dziś retoryka jest już inna, bowiem to właśnie Kukiz stanowi dla nich największe polityczne zagrożenie.

Twardy elektorat Prawa i Sprawiedliwości niezmiennie przy swojej partii będzie trwał. Teraz jednak gra toczy się o młodsze pokolenie. O elektorat głosujący na tych, którzy wydają się bardziej charyzmatyczni i ciekawi. O elektorat – który w wyborach prezydenckich jako pierwszy zmobilizował właśnie Kukiz.

Wprawdzie sam antysystemowiec od początku daje do zrozumienia, że spośród wszystkich partii, w największym stopniu chce zwalczyć Platformę Obywatelską i do tej pory robił to całkiem skutecznie. Niemniej jednak to, co miał Platformie odebrać – już odebrał. Teraz będzie próbował szukać poparcia jeszcze dalej.

Napisz do autora: karolina.wisniewska@natemat.pl