
Brazylijki korzystają z velaterapii już ponad pół wieku – od lat 60. XX wieku. Dlaczego więc o tej technice strzyżenia włosów bez użycia nożyczek stało się głośno właśnie teraz? To oczywiście zasługa mediów społecznościowych i trendsetterki/aniołka Victoria’s Secret, Alessandry Ambrosio. Modelka jest dla młodych kobiet taką ikoną, że wystarczy, że założy dżinsowe szorty czy przejedzie się po mieście rowerem, a już wszystkie jej fanki chcą mieć i robić dokładnie to samo. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że taki zabieg, który właśnie promuje Ambrosio może poważnie zniszczyć włosy. Uszkodzić ich łuski, poparzyć skórę i zniszczyć korę włosów.
Metodę na podpalanie włosów wymyślił jakiś idiota, który miał tępe nożyczki i to chyba jeszcze grubo przed wojną. Bardzo łatwo jest uszkodzić włosy podczas przeprowadzania tego zabiegu i są to zmiany nieodwracalne.
Żyjemy w XXI wieku, w którym chemia jest na tyle rozwinięta, że daje nam możliwość zregenerowania włosów niemechanicznie. To jakby malować się w dzisiejszych czasach burakiem zamiast kosmetykami. Podpalanie włosów jest metodą na rozdwajające się końce, ale zaręczam, że w kwestii regeneracji Olaplex jest lepszy.
Styliści fryzur, którzy znają się na włosach, ich budowie i potrzebach nie rzucają słów na wiatr. I to, że gdzieś w świecie panuje trend czy moda na trwałą ondulację, nie oznacza, że musimy wszystkie chodzić z pudelkiem na głowie w stylu wczesnej Beaty Kozidrak i zespołu Europe.
Opalanie włosów nie jest nową metodą, wykorzystywały ją bardzo często kobiety w dawnych czasach. Podczas opalania końcówek włosów dochodzi do topienia się keratyny, czyli białka z którego zbudowane są włosy.
Trudno jednoznacznie określić czy metoda ta jest dobra czy zła, ponieważ, dzięki niej możemy uzyskać takie same efekty jak podczas podcinania włosów nożyczkami. Z pewnością jest to metoda, która nie jest jeszcze popularna w Polsce i jest bardzo trudna.
Jeśli fryzjer nie umie tego robić, może po prostu spalić włosy i podrażnić skórę głowy. Niestety opalaniu włosów towarzyszy również bardzo brzydki, drażniący zapach, dlatego może on nie być komfortowy dla innych klientów przebywających w salonie.
Napisz do autorki: maria.kowalczyk@natemat.pl