Dyrektorzy klinik boją się rządów prawicy. Prawo i Sprawiedliwość odejdzie od metody in vitro?
Dyrektorzy klinik boją się rządów prawicy. Prawo i Sprawiedliwość odejdzie od metody in vitro? Fot. Shutterstock

Podpisana w środę ustawa o in vitro wejdzie w życie około 1 listopada. Do tego czasu Ministerstwo Zdrowia musi przygotować i opublikować szereg rozporządzeń, które zagwarantują standardy jakości i bezpieczeństwa w przeprowadzaniu zabiegów i określą wymogi, jakie będą musiały spełniać kliniki, aby móc je przeprowadzać. Następnie „pałeczka” przejdzie w ręce dyrektorów szpitali, którzy będą musieli dostosować swoje kliniki do wymaganych zmian. Ci już dziś boją się, że przyszłe rządy PiS mogą pokrzyżować ich plany.

REKLAMA
Ministerstwo zalega z rozporządzeniami. Czasu coraz mniej
Czasu na wprowadzenie rozporządzeń jest bardzo mało. Wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki zapewnia jednak, że ministerstwo zdąży ze wszystkimi formalnościami przed wyborami. – Do końca lipca będę miał komplet. Miesiąc potrzeba na wymagane konsultacje publiczne projektów, potem jeszcze ostateczne poprawki w Rządowym Centrum Legislacji i można je publikować – mówi.
Trzy miesiące to także czas dla szefów danych klinik, aby zaprezentować ministrowi program określający sposób w jaki chcą dostosować swoją klinikę do wymaganych zmian. – Wszystko w porządku, jeśli po wyborach w Ministerstwie Zdrowia za ustawę o in vitro będzie odpowiadał Radziewicz-Winnicki albo ktoś o podobnym do jego podejściu do sprawy – twierdzi jeden z dyrektorów. Obawia się jednak zupełnie innego podejścia przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości, a wedle wstępnych sondaży, to właśnie oni będą na jesieni wydawać zgody na zabiegi bądź nie.
– Zawsze znajdzie się jakiś źle postawiony przecinek, który pozwoli odrzucić przedstawiony przez nas program – mówi i przyznaje, że każde takie oddalenie takie programu, to konieczność przygotowania nowych procedur i kolejne stracone miesiące pracy.
Sprzeciw prawicy i Kościoła
Dyrektorzy klinik przewidują też, że rząd PiS szybko wycofa się z rządowego programu. Zastanawiają się jedynie czy zrobi to zaraz na początku przyszłego roku, czy poczeka do lipca i wtedy nie wyda zgody na przedłużenie dla niepłodnych par korzystających z in vitro.
Obawy lekarzy potwierdza stanowisko polityków prawicy. Nowa rzecznik PiS Elżbieta Witek zaraz po decyzji Komorowskiego zapowiedziała, że PiS złoży w przyszłej kadencji projekt zmieniający ustawę o in vitro tak, by "życie było chronione". Głośne „nie” dla obecnego projektu ustawy nieustannie słychać także ze strony polskiego Kościoła.
Jak pisaliśmy w naTemat, biskupi wyrazili „najgłębsze rozczarowanie i głęboki ból”, a w liście skierowanym do prezydenta uczulają też, że „katolicy nie mogą stosować in vitro, między innymi dlatego, że kosztem urodzin jednej osoby ludzkiej niszczone są inne nienarodzone dzieci”.