
„Zawinąć rękawy, założyć wygodne buty i do roboty. To mój plan” – orzekła niedawno premier Ewa Kopacz. Jak zapowiedziała, tak też zrobiła. W przeciwieństwie do pozostałych polityków PO, którzy do owej pracy nie garną się tak chętnie jak ona. Prawo i Sprawiedliwość wciąż zyskuje w sondażach, dzięki propozycji Andrzeja Dudy w sprawie rozpisania referendum zyskuje kolejne turbodoładowanie. Premier na razie na nie zwalnia kampanijnego tempa, ale z nieobecną i skłóconą wewnętrznie Platformą długo go nie utrzyma.
W Platformie Obywatelskiej wyciągnięto pewne wnioski z kampanii prezydenckiej. Nie tylko Bronisława Komorowskiego, ale także Andrzeja Dudy. W parlamentarnej odsłonie PO postanowiła nadać kampanii konkretną „twarz” – twarz lidera i wysłać ją w podróż po Polsce. Ewa Kopacz była i jest hiperaktywna, o czym pisał w naTemat red. Kamil Sikora. Prowadzi kampanię na różnych polach, organizuje kolejne inicjatywy (w czwartek spotkała się z inicjatorką akcji „Polska w ruinie”) i gasi coraz to nowe rozpalane w otoczeniu Platformy Obywatelskiej pożary, których nie brakuje.
PO się poddaje. Mówi tonem, jakby była absolutnie przekonana, że PiS obejmie władzę (…). Podniosła ręce do góry i skapitulowała. Czytaj więcej
Z faktem, iż premier Kopacz jest znacznie bardziej aktywna od pozostałych liderów PO bezsprzecznie zgadza się prof. Ewa Marciniak z Instytutu Nauk Politycznych UW. Pani profesor zauważa jednak, iż mniejsze zaangażowanie ze strony pozostałych nie musi wynikać z ich niższych aspiracji, lecz przede wszystkim z dużej ambicji samej pani premier.
Premier Kopacz chce udowodnić nie tylko wyborcom, ale też politykom Platformy Obywatelskiej, że choć wzięła na siebie bardzo dużo – da radę. To kwestia jej ambicji – zarówno politycznych, jak i osobistych. (...) Wsparcie pozostałych polityków PO jednak również jest potrzebne. Zwłaszcza kiedy widzimy renesans komunikacji bezpośredniej. Ewa Kopacz nie jest w stanie odwiedzić wszystkich miejscowości sama.
Dziś działacze PO wracają powoli do kampanijnej rzeczywistości i aktywności w mediach. Organizują konferencje i publikują nowe spoty. Jest to jednak wciąż grupa mało liczna i stale powtarzająca się. A warto pamiętać o tym, że pani premier dokonała na listach wyborczych PO niemałych zmian. Na pierwszych miejscach zaproponowała osoby w Platformie nowe (to plus), ale w wielu przypadkach, dla przysłowiowego „Kowalskiego” kompletnie nierozpoznawalne (to minus).
Silna personalizacja kampanii jest charakterystyczna dla walki o prezydenturę, gdzie konkretny kandydat ubiega się o konkretne stanowisko. Wówczas wszyscy grają na jedną osobę i sami usuwają się w cień. Jednak kampania parlamentarna rozgrywa się na nieco innych zasadach. Tu liczy się gra całej drużyny. Ewa Kopacz, jako lider, jest w niej najważniejsza, lecz pozostali, którzy będą liderami w swoich okręgach również powinni mieć wypracowaną pewną markę albo chociaż względną rozpoznawalność.
Ciężką pracą, wiarygodnością tej pracy, słuchaniem ludzi można tych ludzi przekonać do tego, że chcemy ich godnie reprezentować i chcemy odbudowywać wiarygodność Platformy i będę to robić 24 godziny na dobę, w każdym miejscu, gdzie będę się znajdować.
Sama premier Kopacz zyskuje w sondażach. Póki co, zdaniem Polaków, byłaby lepszym premierem niż jej główna rywalka Beata Szydło (stosunek 42 proc. do 36 proc. dla szefowej PO). Jednak co z tego, skoro poparcie dla całej Platformy Obywatelskiej jest znacznie niższe od notowań PiS-u. W ostatnim sondażu realizowanym przez TNS Polska różnica wynosiła 19 proc. na korzyść partii Kaczyńskiego.
Napisz do autora: karolina.wisniewska@natemat.pl
