Premier Kopacz pełni w kampanii parlamentarnej rolę prymuski. Wzięła na siebie dużo i za wszelką cenę chcę udowodnić, że da sobie radę.
Premier Kopacz pełni w kampanii parlamentarnej rolę prymuski. Wzięła na siebie dużo i za wszelką cenę chcę udowodnić, że da sobie radę. fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta

„Zawinąć rękawy, założyć wygodne buty i do roboty. To mój plan” – orzekła niedawno premier Ewa Kopacz. Jak zapowiedziała, tak też zrobiła. W przeciwieństwie do pozostałych polityków PO, którzy do owej pracy nie garną się tak chętnie jak ona. Prawo i Sprawiedliwość wciąż zyskuje w sondażach, dzięki propozycji Andrzeja Dudy w sprawie rozpisania referendum zyskuje kolejne turbodoładowanie. Premier na razie na nie zwalnia kampanijnego tempa, ale z nieobecną i skłóconą wewnętrznie Platformą długo go nie utrzyma.

REKLAMA
Premier w podróży
W Platformie Obywatelskiej wyciągnięto pewne wnioski z kampanii prezydenckiej. Nie tylko Bronisława Komorowskiego, ale także Andrzeja Dudy. W parlamentarnej odsłonie PO postanowiła nadać kampanii konkretną „twarz” – twarz lidera i wysłać ją w podróż po Polsce. Ewa Kopacz była i jest hiperaktywna, o czym pisał w naTemat red. Kamil Sikora. Prowadzi kampanię na różnych polach, organizuje kolejne inicjatywy (w czwartek spotkała się z inicjatorką akcji „Polska w ruinie”) i gasi coraz to nowe rozpalane w otoczeniu Platformy Obywatelskiej pożary, których nie brakuje.
Pytanie, gdzie są pozostali? Na początku wakacji prominentni politycy partii zarzekali się, że Platforma nie ma wakacji, po czym... powyjeżdżali na urlopy i zostawili swoją liderkę samotną na placu boju. W ostatnich dniach trudno było dodzwonić się m. in. do Rafała Grupińskiego, Agnieszki Pomaski, Tomasza Tomczykiewicza czy Joanny Muchy. Powód? Urlop lub wyjazd połączony z deklaracją: „Będę w przyszłym tygodniu”.
Red. Janina Paradowska

PO się poddaje. Mówi tonem, jakby była absolutnie przekonana, że PiS obejmie władzę (…). Podniosła ręce do góry i skapitulowała. Czytaj więcej

Polityczne i osobiste ambicje Kopacz
Z faktem, iż premier Kopacz jest znacznie bardziej aktywna od pozostałych liderów PO bezsprzecznie zgadza się prof. Ewa Marciniak z Instytutu Nauk Politycznych UW. Pani profesor zauważa jednak, iż mniejsze zaangażowanie ze strony pozostałych nie musi wynikać z ich niższych aspiracji, lecz przede wszystkim z dużej ambicji samej pani premier.
Ewa Kopacz sama podkreśliła, że w tygodniu pełni funkcję premiera, a w weekendy szefa partii. Wzięła na siebie bardzo duży ciężar i teraz jej ambicja nie pozwala na to, aby podzielić się nim z pozostałymi politykami – przekonuje politolog. Warto przypomnieć, że zaraz po wyborach parlamentarnych Platformę Obywatelską czekają wybory na szefa partii. Ewa Kopacz chce udowodnić, że jest w stanie udźwignąć wiele spraw, aby zdobyć w PO odpowiednią legitymizację.
Prof. Ewa Marciniak, politolog

Premier Kopacz chce udowodnić nie tylko wyborcom, ale też politykom Platformy Obywatelskiej, że choć wzięła na siebie bardzo dużo – da radę. To kwestia jej ambicji – zarówno politycznych, jak i osobistych. (...) Wsparcie pozostałych polityków PO jednak również jest potrzebne. Zwłaszcza kiedy widzimy renesans komunikacji bezpośredniej. Ewa Kopacz nie jest w stanie odwiedzić wszystkich miejscowości sama.

Gdzie reszta Platformy?
Dziś działacze PO wracają powoli do kampanijnej rzeczywistości i aktywności w mediach. Organizują konferencje i publikują nowe spoty. Jest to jednak wciąż grupa mało liczna i stale powtarzająca się. A warto pamiętać o tym, że pani premier dokonała na listach wyborczych PO niemałych zmian. Na pierwszych miejscach zaproponowała osoby w Platformie nowe (to plus), ale w wielu przypadkach, dla przysłowiowego „Kowalskiego” kompletnie nierozpoznawalne (to minus).
Mowa chociażby o ministrze Zembali (nr 1 w Katowicach), Włodzimierzu Nykielu (w Łodzi) czy Alicji Chybickiej (we Wrocławiu). Prof. Marciniak przekonuje, że większa aktywność z ich strony jest dalece pożądana i z pewnością przyniosłaby więcej korzyści zarówno dla nich samych, jak i dla całej partii. – Polityka to wartość kolegialna, gdzie liczy się wspólny cel. Platforma ma ten wspólny cel, lecz nie dzieli się jego realizacją – podkreśla politolog.
PO pomyliła kampanię?
Silna personalizacja kampanii jest charakterystyczna dla walki o prezydenturę, gdzie konkretny kandydat ubiega się o konkretne stanowisko. Wówczas wszyscy grają na jedną osobę i sami usuwają się w cień. Jednak kampania parlamentarna rozgrywa się na nieco innych zasadach. Tu liczy się gra całej drużyny. Ewa Kopacz, jako lider, jest w niej najważniejsza, lecz pozostali, którzy będą liderami w swoich okręgach również powinni mieć wypracowaną pewną markę albo chociaż względną rozpoznawalność.
– Poza tym, premier Kopacz nie jest w stanie objechać całej Polski samodzielnie, a dziś, kiedy obserwujemy renesans kampanii bezpośredniej taki kontakt z wyborcą jest bardzo ważny – mówi prof. Marciniak. W kampanii każdy dzień jest na wagę złota, więc im szybciej się zaangażują, tym lepiej.
Premier Ewa Kopacz

Ciężką pracą, wiarygodnością tej pracy, słuchaniem ludzi można tych ludzi przekonać do tego, że chcemy ich godnie reprezentować i chcemy odbudowywać wiarygodność Platformy i będę to robić 24 godziny na dobę, w każdym miejscu, gdzie będę się znajdować.

Zwłaszcza, że problemów Platformie nie ubywa, a wręcz przeciwnie. Najnowszy to połączone z wyborami parlamentarnymi referendum w sprawie obniżenia wieku emerytalnego, Lasów Państwowych czy sześciolatków. Hasła wyjęte żywcem z programu PiS, w których PO ma w większości mało akceptowalne społecznie stanowisko z pewnością nie ułatwią im zdobywania nowych wyborców.
Kopacz w gorę, PO bez zmian
Sama premier Kopacz zyskuje w sondażach. Póki co, zdaniem Polaków, byłaby lepszym premierem niż jej główna rywalka Beata Szydło (stosunek 42 proc. do 36 proc. dla szefowej PO). Jednak co z tego, skoro poparcie dla całej Platformy Obywatelskiej jest znacznie niższe od notowań PiS-u. W ostatnim sondażu realizowanym przez TNS Polska różnica wynosiła 19 proc. na korzyść partii Kaczyńskiego.
Prawo i Sprawiedliwość jest drużyną działającą wspólnie i spójnie. Nawet jeśli mają wewnętrzne problemy – gaszą je szybko i po „cichu”. Platforma to wciąż zbitka różnych frakcji, które od dawna ze sobą rywalizują. Przy okazji zamieszania wokół układania list wyborczych, wewnętrzne waśnie były wyjątkowo widoczne. Sondaże wyborcze wprawdzie często bywają mylące. Różnica między PiS i PO jest jednak na tyle duża, że politycy partii rządzącej powinni nie tylko mówić o tym, że „Platforma pracuje i nie ma urlopu”, lecz realnie to robić. Schować na bok konflikty i wraz z Ewą Kopacz wyjść do ludzi.

Napisz do autora: karolina.wisniewska@natemat.pl