Świetny facet! Wyruszył w podróż dla chorych dzieci. "Nie trzeba być synem wielkiego prezesa, żeby robić wielkie rzeczy"

Podróżnik zadedykował wyprawę chorym dzieciom
Podróżnik zadedykował wyprawę chorym dzieciom Fot. Screen / Facebook Marcina Gienieczko
Podróżnik Marcin Gienieczko pokonał 7 tys. kilometrów Ameryki Płd. by zebrać pieniądze dla podopiecznych hospicjum. Zajęło mu to 111 dni, ale dopiął swego - i w ten sposób próbował przekonać o drzemiącej w każdym z nas sile.

– Chodzi o to, aby pokonywać własne słabości i pokazywać też innym, do czego jest zdolny człowiek – powiedział w rozmowie z TVN24. Gienieczko udowodnił, że można dokonać czegoś wielkiego, mimo słabości, bo jego zdaniem "niemożliwe nie istnieje".


I pamiętał o tym gdy przemierzał tysiące kilometrów, a za każdy prosił o datki. Miał cel - pomóc ciężko chorym dzieciom z Pomorskiego Hospicjum. – To może być przykładem dla wielu ludzi, że nie trzeba być synem wielkiego prezesa, żeby robić wielkie rzeczy – stwierdził podróżnik. Wyjaśniał, co jeszcze było dla niego motywacją: wiara. – Wierzę w to, że jeżeli Bóg mi pomoże, to ja muszę spłacić wobec innych ten dług. To było dla mnie bardzo mocne i bardzo znaczące – brzmiały jego słowa.

źródło: tvn24.pl

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ZdrowieSpołeczeństwoPolacy
Skomentuj