Ma 25 lat, pracował w aptece w Łomiankach, jest prawą ręką Macierewicza. Były szef MON: "Ja bym go nie zatrudnił"

Antoni Macierewicz i Bartłomiej Misiewicz
Antoni Macierewicz i Bartłomiej Misiewicz Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Bartłomiej Misiewicz jest tylko o pięć lat starszy od pierwszego doradcy Antoniego Macierewicza, o którym było głośno kilka tygodni temu. W dodatku – jak mu zarzucają – nie ma żadnego doświadczenia ani wiedzy z zakresu wojskowości, która mogłaby z niego wynikać. Nie mówiąc o ministerialnych kompetencjach. Wiadomo jednak, że pracował w biurach poselskich i w aptece w Łomiankach. – To prawda. Pan Misiewicz był naszym pracownikiem – takie potwierdzenie uzyskaliśmy w aptece Aronia.

Informacja o zatrudnieniu w aptece pojawiła się na Twitterze. Bez problemu udało się ją potwierdzić, ale pracownik apteki nie chciał powiedzieć nic więcej. – Pan Misiewicz nie jest właścicielem apteki, był tylko zwykłym pracownikiem – padła odpowiedź. Kiedy? – Niedawno. Ale jest to prawda, pracował. Myślę, że to była kwestia miesięcy. Lat na pewno nie – mówi pracownik.



Pod adresem Bartłomieja Misiewicza, szefa gabinetu politycznego ministra Macierewicza i rzecznika prasowego MON, już padają zarzuty, że młody i doświadczenia nie ma. On sam reaguje śmiechem. – Nie komentuję tego w ogóle. Zajmuję się ta tematyką od 9 lat odkąd pracuję z ministrem Macierewiczem. I tyle. To jest cały komentarz – mówi w rozmowie z naTemat. I faktycznie się śmieje.

– Ma pan na myśli tematykę wojskową?
– Tak, obronności państwa, oczywiście.
– A w Łomiankach mówią, że pan pracował w aptece.
– I w czym jest problem? Praca w aptece jest czymś hańbiącym?
– Absolutnie nie. Chcemy tylko potwierdzić, czy ten tweet to prawda.
– Jakbyście państwo nie szukali dziury w całym, to by się nic nie rozchodziło. Zwłaszcza portal naTemat. Rzetelność na pierwszym miejscu.

Kariera polityczna jest
Na stronie internetowej nowy rzecznik MON pisze o sobie, że pochodzi z patriotycznej, katolickiej rodziny, która na trwałe zaszczepiła w nim dewizę: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. U boku Antoniego Macierewicza zaczął pracować na przełomie lat 2006/2007. I tu faktycznie ma duże doświadczenie.

W 2010 r. po katastrofie smoleńskiej postanowiłem bardziej zaangażować się w życie publiczne w Polsce. Wstąpiłem do Prawa i Sprawiedliwości, dwa lata później z nominacji Prezesa PiS pana Jarosława Kaczyńskiego zostałem członkiem Rady Politycznej PiS. (...)W 2012 r. powierzono mi funkcję Sekretarza Zarządu Okręgowego PiS w Okręgu piotrkowskim.(...)Od 2012 r. mam zaszczyt być Pełnomocnikiem powiatowym PiS w powiecie piotrkowskim, zaś od 2013 do 2014 r. dodatkowo pełniłem funkcję Pełnomocnika powiatowego PiS w powiecie radomszczańskim. Od 2012 r. do października 2014 r. byłem Koordynatorem ds. Struktur Wykonawczych PiS. Czytaj więcej

Głośno o nim zrobiło się kilka dni temu, gdy o 1.30 w nocy wszedł wraz z Żandarmerią Wojskową do Centrum Kontrwywiadu NATO w Warszawie. To on złożył też do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez pracowników CEK.
Podobno, jak czytamy w "Polityce", już w gimnazjum zainteresował się funkcjonowaniem tajnych służb.
"Polityka"

W liceum postanowił zgłosić się do biura Macierewicza. Przyszedł, zapytał o możliwość współpracy. „Odparł żartem, że najpierw musi zapytać moich rodziców” – wspomina Bartłomiej Misiewicz. Ale w końcu się udało. Czytaj więcej

W Łomiankach mieszka, ale mało znany
Ale w Łomiankach, gdzie mieszka nie udaje mi się znaleźć osoby, która by go znała. Wśród radnych? Bezskutecznie. Jeden z nich słyszał tylko to nazwisko, nic więcej nie jest w stanie o Bartłomieju Misiewiczu powiedzieć. Albo nie chce. Ale podobno w sprawy lokalne nie był bardzo zaangażowany. Chyba, że w mieście bywał Antoni Macierewicz. Na portalu Lomianki.info są zdjęcia z ubiegłorocznej kampanii wyborczej radnego Huberta Zadrożnego. Na spotkanie przybył i Macierewicz, i Misiewicz. W lokalnym Domu Kultury odbyło się też spotkanie dotyczące katastrofy smoleńskiej, na którym obaj politycy również byli obecni.

Może fascynacja młodością
W kręgach ekspertów ds. obronności polityk ten nie jest znany. – Ja wiem o nim tylko tyle, że ma lat 25 i w sprawach obrony nie był do tej pory zaangażowany, więc chyba niewiele wie. Ja bym kogoś takiego nie zatrudnił, ale to był wybór ministra Macierewicza. Nie miałbym zamiaru tego wyboru podważać. To jest jego decyzja – mówi naTemat Janusz Onyszkiewicz, były szef MON.

Jego zdaniem wiek jest istotny, bo doświadczenia nie można nabyć w ciągu roku, czy dwóch. –To powinno być doświadczenie w danej dziedzinie i pewne doświadczenie życiowe. Nie wiem, dlaczego minister Macierewicz najpierw wybrał na doradcę 20-letniego studenta, a teraz 25-letniego rzecznika. Nie wiem, czy to jakaś fascynacja młodością, która ma ponad poziomy wylatywać? – zastanawia się były szef MON.
To tylko mainstream zarzuca
Bartłomiej Misiewicz mówi,  że doświadczenie ma.

– Czy osobiście słyszał pan zarzuty, że jest pan za młody?
– I co mam odpowiedzieć? Moja wina?
– A o brak doświadczenia?
– Nie. Wyłącznie ze strony mainstreamu. Zwłaszcza wtedy, gdy na konferencjach prasowych prezentuję dowody na to, że gdzieś działo się przestępstwo, mam na myśli Centrum Eksperckie Kontrywywiadu. I we wszystkich mainstreamowych mediach temat jest przemilczany. Wtedy spotykam się z zarzutami braku doświadczenia – mówi naTemat Bartłomiej Misiewicz.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...