Grupa naTemat

Wojna domowa w rodzinnym mieście Szydło. "Więcej ci ręki nie podam! U nas nie ma miejsca dla szKODników!"

Te manifestacje pierwszy raz pokazały podział w Brzeszczach.
Te manifestacje pierwszy raz pokazały podział w Brzeszczach. Fot. Screen/YouTube/Brzeszczenazywo
Komitet Obrony Demokracji podzielił Brzeszcze jak mało gdzie. Ośmielił się zorganizować manifestację tutaj? W rodzinnym mieście premier Szydło? W mateczniku PiS? A jednak. Pierwszy raz, w ostatnią sobotę, manifestanci wyszli z domów. W ich kierunku poleciały agresywne wyzwiska, nie mówiąc o jajkach. Po obu stronach barykady stanęli sąsiedzi, znajomi. Nie tak, jak w dużych miastach, gdzie ludzie się nie znają. Ktoś krzyknął: "Nie jesteś już moim kolegą!". Inny: "Więcej ręki ci nie podam!". Tak polityka podzieliła małą społeczność.

Grupy, które stanęły naprzeciwko siebie w Parku Miejskim nie były duże. Ot, po kilkadziesiąt osób po każdej stronie. Ale pokazały coś, czego może w dużych miastach tak bardzo nie widać. Okrutny, międzysąsiedzki podział, który nie zniknął w wielkomiejskim tłumie. W wykonaniu głównie starszych ludzi. Młodych było bardzo niewielu.
Trzeba ich stąd pogonić
Legalna była tylko manifestacja KOD. Kontrmanifestacja była spontanicznym – albo dobrze zorganizowanym – zrywem. Który od razu przypuścił atak. Pisaliśmy już trochę o tym w naTemat. Teraz pojawiają się nowe filmy, które pokazują straszną, polską, nową rzeczywistość małych miejscowości.

– Wyp...ać stąd! Chołota! Banda oszustów, złodziei, mafiozów! Zdrajcy!– słychać na filmach, które rozeszły się po sieci. Krzyki, jazgot, gwizdy, atmosfera niemal siłowego jarmarku. – Trzeba ich jakoś pogonić stąd! Po cholerę mają tu być i gadać głupoty? Pogonimy ich jajkami i będzie spokój – krzyczy jeden z zacietrzewionych. Kobiety... Te KOD-owcom w ogóle nie dają dojść do głosu. – Dajcie spokój! Głupich nie sadzą, rodzą się sami! To jest przykład! – próbuje je przekrzyczeć kolejny staruszek. Jego palec, skierowany wprost na przeciwnika, wyraźnie pokazuje: "To ten, to ten!"
Nie chcą żadnych obrońców demokracji
Ta sobotnia manifestacja to podobno pierwszy przypadek, gdy ktoś w Brzeszczach powiedział głośno, że myśli inaczej. – Zazwyczaj wszyscy byli jednomyślni. To naprawdę dziwne. Jakieś nowe zjawisko – autentycznie dziwi się jeden z mieszkańców. Baczny obserwator lokalnego życia, nazwijmy go pan Marek, bo chce pozostać anonimowy. Zastrzega, że Beata Szydło, która była burmistrzem miasta i podobno zostawiła je w kiepskim stanie, jest różnie oceniana. Ale PiS?

– PiS wygrał u nas wybory, tylko dosłownie kilka osób głosowało inaczej. To PiS obiecał, że uratuje kopalnię, więc wszyscy byli za PiS. A teraz przez KOD tylko jakieś podziały się zrobiły. Nie słyszałem wcześniej, by ktoś mówił u nas o KOD! – mówi. Sam przyznaje, że w rodzinnych mieście premier Szydło właśnie rozgrywa się miniwojna domowa. – Brzeszcze to mała miejscowość, wszyscy są tu zżyci. Większość ludzi jest związana z kopalnią, a ci od KOD chyba nie. Ludzie nie życzą ich sobie. Nie chcą żadnych obrońców demokracji w naszym mieście. Wybrali PiS i tego się trzymajmy. Tak myślą – słyszę.
AntyKOd już działa
To silne życzenie bardzo szybko zmaterializowało się w sieci. Dokładnie w sobotę, gdy odbywała się manifestacja, na Facebooku pojawił się fanpage "Anty KOD Brzeszcze" (z informacją, że to strona poświęcona społeczeństwu i kulturze), a na nim hasło "SzKODniki przegonimy".

Zapraszajcie swoich znajomych do polubienia tej strony- pokażmy wszystkim, że w Brzeszczach nie ma miejsca dla szKODników!

Posted by Anty KOD Brzeszcze on 24 stycznia 2016
W niewielkiej społeczności takie "szkodniki" łatwo namierzyć. Jeden z mieszkańców zamieścił na swoim profilu zdjęcia ze zgryźliwymi komentarzami (na przykład, że kontrmanifestacja pięknie, równo, śpiewała hymn, a ta druga wysłuchała go z odtwarzacza CD). Na jednym ze zdjęć ktoś jednak rozpoznał sąsiadkę:

– "Naprawdę? Sąsiadka? Koniec świata .... Chyba, że już ludzi nie poznaję" – dopytuje.
– "Przykro mi Rafał" – odpisał autor zdjęcia.

Na lokalnym portalu brzeszczenazywo.pl też można trafić na taki komentarz: "Ale kompromitacja. Widzę koleżankę z osiedla w okularkach".

Nie rozmawiają już o polityce
Pani Ania, do której dodzwoniłam się przez zupełny przypadek, mieszka blisko Parku Miejskiego, gdzie odbywały się manifestacje. Słyszała i gwizdy, i wyzwiska. – Zrobiła się napięta atmosfera w mieście. Ze znajomymi w ogóle już nie rozmawiamy o polityce, bo zaraz się kłócimy. Bardzo tego pilnujemy, żeby nie poruszać takich tematów – mówi. Delikatnie daje do zrozumienia, że bliżej jej do KOD niż PiS. Czy poszłaby dziś na KOD-owy marsz? – Myślę, że po tym, co widziałam w sobotę, chyba bym się nie wychylała – odpowiada.

Pan Marek, obserwator lokalnego życia: – Sam jestem ciekawy, czy teraz KOD się przestraszy i wycofa, czy będzie organizował kolejne manifestacje.

Mieszkańcy boją się szykan
Za manifestacją KOD stoi m.in. mieszkaniec Brzeszcz, Marcin Gębuś. Pierwszy, który otwarcie odważył się powiedzieć, że myśli inaczej. – Oni uważali, że skoro mieszkamy w mieście Beaty Szydło, to protestujemy przeciwko pani premier i prezydentowi Dudzie. A my protestujemy przeciwko łamaniu zasad demokracji Dlatego wstałem z kanapy i poszedłem manifestować – mówi naTemat.

Jego zdaniem pewnie więcej ludzi przyszłoby wziąć udział w manifestacji, gdyby nie bali się szykan.
– Brzeszcze nie są dużym miastem. Gdy zgłaszaliśmy się do różnych firm usługowych, bo potrzebne były na przykład banery, słyszeliśmy, że mają obawy, bo potem nikt do nich nie przyjdzie – mówi. Kolega miał przyjechać, by pomóc. Ale dzień wcześniej zadzwonił, że nie przyjedzie, bo ma obawy, że ci z kopalni go zobaczą. Podobnie inny znajomy. Ten, co prawda przyszedł, ale prosił ekipę Polsatu, by go nie filmowali. Z podobnych powodów.

Marcin Gębuś dodaje, że ci, którzy zorganizowali kontrmanifestację, rzucali wyzwiskami nie tylko podczas samego protestu.

– Obrzucali wyzwiskami tych, którzy szli na manifestację i tych, którzy potem szli już do domów – mówi. Wierzy, że w mieście więcej ludzi dostrzega łamanie konstytucji. Tylko pewnie wolą pojechać manifestować do Krakowa, bo tam nikt ich nie zna. Nie to, co tu. Nic się nie ukryje.

Ale, ale... - Ale z drugiej strony po manifestacji zgłosiło się do nas dużo nowych osób. Liczba chętnych do pomocy przy organizacji KOD aż podwoiła się, a nawet potroiła - mówi Marcin Gębuś.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Komitet Obrony DemokracjiBeata Szydło
Skomentuj