Polska na wojnie z ISIS. Czy Macierewicz swoją wypowiedzią zrobił z nas cel dla terrorystów?

Arabskie media szeroko opisały słowa Macierewicza.
Arabskie media szeroko opisały słowa Macierewicza. Screen z Twittera Wojciecha Szewko
Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz zapowiedział, że Polska zaangażuje się w wojnę z ISIS. Deklaracją polityka bardziej od Polaków zainteresowały się arabskie media. Pojawiły się liczne artykuły na ten temat. Jeżeli mieszkańcy tamtej części świata, a wśród nich także terroryści, mieli do tej pory niewielkie pojęcie o tym gdzie jest Polska, to teraz się to zmieniło. Czy na Światowych Dniach Młodzieży i szczycie NATO w Warszawie powinniśmy się bać najgorszego?

Opłacalny targ?
Z doniesień z Brukseli wynika, że nie oczekiwano od nas zaangażowania się w tym momencie. O ile liczono na to, że Holandia dołączy do wojny, to deklaracja jaka padła z ust Macierewicza była pewną niespodzianką. Mówi się, że prowadzimy w ten sposób targ, którego celem jest wzmocnienie wschodniej flanki NATO. Cena może się okazać jednak wysoka.


Stwierdzenia jakie padają w arabskich dziennikach nie brzmią zbyt dobrze: "Polska idzie na wojnę", "Polska wysyła swoich żołnierzy". To ogólniki, które – być może – zaostrzają znaczenie słów Macierewicza, bo jeszcze nic konkretnego tak naprawdę nie wiemy. Gdy jednak ktoś coś takiego czyta, nie brzmi to dobrze. "Jeszcze jeden kraj chce nas najechać, zabijać nasze córki i naszych synów" – może pomyśleć wielu muzułmanów, którzy to przeczytają. To budzi gniew. Zamachy w Paryżu były demonstracją tego, jaką ISIS potrafi dać odpowiedź na militarne zaangażowanie się jakiegoś państwa.

"Terroryzm", czy "katastrofa w ruch lądowym"?
Dr Wojciech Szewko, który doniesienia w arabskiej prasie przytoczył na swoim Twiterze w innym miejscu napisał, że Polska nie ma nawet definicji terroryzmu. – Jeżeli w Izraelu zamachowiec wjedzie samochodem w grupę żołnierzy, to jest to akt terroru. W Polsce będzie to traktowane jako spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym – powiedział w jednym z wywiadów.
Nasze służby Szewko ocenia marnie. – Pamiętamy, że kilku sprytnych kelnerów potrafiło grać służbom na nosie. Miejmy nadzieję, że Państwo Islamskie nie wyśle kelnerów do Polski – zauważa.

Analityk Centrum Stosunków Międzynarodowych Michał Szczygielski ocenia sprawę mniej alarmująco. Ma mieszane uczucia co do ogłoszonej przez Macierewicza decyzji o naszym zaangażowaniu.– Z jednej strony odbieram ten krok pozytywnie. Polska jako aktywny członek NATO powinna brać udział w tego typu przedsięwzięciach – mówi w rozmowie z naTemat.

Zły moment
Dostrzega jednak też rzeczy, które niepokoją. – Nie jestem przekonany, czy wybrano właściwy moment na publiczne ogłoszenie tej decyzji, ponieważ trzeba pamiętać, że Polska organizuje w tym roku dwa wielkie wydarzenia – szczyt NATO w Warszawie i Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Uważam, że polskie służby są właściwie przygotowane. Informacja o bardziej aktywnym włączeniu się w działania koalicji przeciwko ISIS może jednak spowodować wzrost zainteresowania radykalnych organizacji islamskich, zwłaszcza tych dysponujących swoimi komórkami organizacyjnymi w Europie, ewentualnymi działaniami wymierzonymi w Polskę – ocenia Szczygielski.
Dr Marek Madej, ekspert od spraw bezpieczeństwa z Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że przed atakiem terrorystycznym uchroni nas prawdopodobnie to, że dla terrorystów w porównaniu z USA, czy Francją będziemy po prostu i tak mało ważni. – Nasze zaangażowanie nie będzie przypuszczalnie duże. Nie będzie się za co mścić. To nie będzie dla nas kolejny Irak czy Afganistan, jeśli rzeczywiście ograniczymy się do działań rozpoznawczych i szkolenia ludzi. Nasi żołnierze nie będą na pierwszej linii wroga – zauważa ekspert.

3,4 ludzi...
Madej dodaje, że nad takimi krajami jak Francja mamy pewną przewagę. – Jesteśmy bardziej jednolici etnicznie. ISIS w Polsce nie ma struktur, od strony organizacyjnej trudniej więc byłoby im taki zamach przygotować, w porównaniu z niektórymi innymi państwami Europy zachodniej. Choć faktem jest, że niekoniecznie jest potrzebne potężne zaplecze. Czasem wystarczy przecież 3-4 ludzi... – twierdzi specjalista.

Macierewicz nie pierwszy raz prezentuje się jako człowiek, którego wypowiedzi i decyzje – niezależnie od intencji – przynoszą być może więcej złego niż dobrego. Choć eksperci twierdzą, że podczas szczytu NATO i ŚDM raczej nie dojdzie do zamachów terrorystycznych, to jednak nie sposób nie pomyśleć, że tym razem minister mógł ugryźć się w język. A jeśli już koniecznie chce "naszych" wysyłać na wojnę, niech to robi poprzez zakulisowe rozmowy i ustalenia, a nie obwieszcza szumnie mediom całego świata.

Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka krajowaISIS
Skomentuj