"Co jest k..wa?" i dawaj go po ryju. Nie rozumiem zachwytu polskim obrońcą kobiet

Polak w Akcji.
Polak w Akcji. Fot. Screen YouTube
Chwała ojczyźnie, polski ułan rumiany, husarz skrzydlaty rzucił się na pomoc szwedzkiej niewieście. Z odpowiednią modulacją głosu huknął "co jest k...wa", złapał agresora za szyję i tym samym ustanowił nowy powód do patriotycznej dumy. Hajda na koń.

Ale od początku. Szwedzcy youtuberzy postanowili zrobić eksperyment społeczny. Aktor atakował dziewczynę w przestrzeni publicznej, szarpał, wyzywał, a ukryta kamera obserwowała, jak zareagują przechodnie.


W polskich mediach moją uwagę zwróciły więc nagłówki, że nasz rodak jako jedyny zareagował na przemoc wobec kobiety. Muszę to zobaczyć. W tej szalenie równościowej Szwecji, to Polak wie, że nie należy być agresywnym wobec kogokolwiek. Super.
Jednak po obejrzeniu filmiku trochę mina mi zrzedła. Oto dlaczego.

Reakcja na przemoc, zawsze w cenie
To, co warto powiedzieć na samym początku – to dobrze, że Polak w ogóle zareagował. To świetnie, że przemoc wobec drugiej osoby ruszyła w nim wrażliwą nutę, że musiał coś zrobić. Dodam, że w obcym kraju, a nasz bohater najprawdopodobniej nie znał języka, co widać na filmie, gdy aktorzy starają mu się wyjaśnić, że cała scenka była inscenizowana.
Jednym słowem – lepiej reagować (nawet z przekleństwem na ustach) niż przejść wobec agresji obojętnie. Gdybym była w takiej sytuacji, z pewnością czułabym wdzięczność wobec mojego obrońcy. Jest tylko jeden problem. Obrońca też był agresorem.

Rozmowa jest dla przegrywów, prawdziwi mężczyźni działają

Wbrew temu, co informowały nagłówki artykułów o chwalebnym czynie Polaka, nasz rodak nie zareagował jako jedyny. On jeden natomiast był agresywny. Inni ludzie starali się oddzielić dziewczynę od napastnika, rozmawiać, uspokoić ją, odciągnąć jego. Nasz obrońca odpowiedział agresją na agresję – co mogłoby się skończyć potężną awanturą.

Przemoc wobec kogokolwiek wynika z agresji, z porywczości i nieumiejętności poradzenia sobie z uczuciami, nieumiejętności skomunikowania się (ten przypadek ewidentnie prezentował nasz rodak w Szwecji, on po prostu nie znał szwedzkiego), nieumiejętność opisania i przedstawienia swoich uczuć.
Nie czuję dumy, bo mój ziomek rzucił się komuś do gardła. Bo jako jedyny postanowił zareagować agresją. Od dłuższego czasu mówi się o kulturze gwałtu, z którego to określenia kpią liczni – jaka kultura gwałtu? Przecież nic takiego nie ma miejsca. A jednak, reagowanie na sytuacje zagrożenia przemocą, agresją, atakiem wpisuje się w tę kulturę. W ten sposób reagują zwierzęta, ludzie wymyślili inne sposoby.

Drogi Polaku ze Szwecji. Dziękuję, że stanąłeś w obronie tej pani. Ale to właśnie agresja, którą zaprezentowałeś, jest siłą napędową przemocy. Takiej jak ta wobec kobiet w przestrzeniach publicznych, takiej jak ta wobec dzieci, wobec innych mężczyzn. Ta siła złości, atawistyczna potrzeba wyżycia się, jest zawsze bronią obosieczną, bo jeśli to agresja jest pierwszą reakcją na zagrożenie, to będzie ona też pierwszym wyborem przy złości, rozczarowaniu czy lęku. A wtedy ofiarami mogą być ci, w których obronie nasz agresor stawał w przeszłości.

Napisz do autorki: agata.komosa@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
PolacyPrzemoc
Skomentuj