PiS unieważnił konkurs, by w drugim podejściu wygrali Elbanowscy? Niemal 8 milionów złotych z Unii do podziału

Fundacja Elbanowskich to dochodowy biznes. W 2014 roku wydali 258 tys. zł na pensje. Prawie 70 proc. przychodów.
Fundacja Elbanowskich to dochodowy biznes. W 2014 roku wydali 258 tys. zł na pensje. Prawie 70 proc. przychodów. fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Zimą konkurs MEN na partnerstwo ws. prowadzenia konsultacji społecznych wygrała Federacja Inicjatyw Oświatowych, zrzeszająca 32 organizacje edukacyjne. Jednak w lutym MEN unieważnił konkurs i przeprowadził go ponownie. Kilka dni temu okazało się, że tym razem zwyciężyła Fundacja Elbanowskich. Ministerstwo nie odpowiedziało na zadane ponad tydzień temu pytanie, jakie kryteria o tym zdecydowały.

Zadaniem Fundacji Elbanowskich będzie przeprowadzenie konsultacji społecznych na temat zmian w systemie edukacji. Celem tych konsultacji jest opracowanie nowej ustawy zmieniającej sposób funkcjonowania szkół. I to właśnie Fundacja Elbanowskich ma zorganizować konferencje, wysłuchania publiczne i dyskusje, z których wnioski ma przekazać MEN. Na organizację tych wszystkich wydarzeń, dostanie 8 milionów złotych z UE do podziału.

Federacja Inicjatyw Oświatowych informowała na Facebooku o tym, że MEN zerwał z nią współpracę już po podpisaniu listu intencyjnego.
Przypomnijmy, że w 2014 roku Elbanowscy wydali na pensje w swojej fundacji prawie 70 proc. przychodów. Rok wcześniej, wynagrodzenia w Fundacji Elbanowskich wynosiły 50 proc. przychodów, a jeszcze wcześniej 87 i 84 proc. Cytowani przez "Super Express" eksperci zgodnie krytykują taki sposób gospodarowania finansami. Bo choć nie ma przepisów, które regulowałyby tę kwestię, Janina Ochojska przypomina o jednym, istotnym wyznaczniku wysokości wynagrodzeń, jakim jest przyzwoitość.

Po wyborach parlamentarnych Elbanowscy byli pierwszymi gośćmi zwycięskiej partii Prawo i Sprawiedliwość.
Justyna Suchecka
o efektach współpracy minister Zalewskiej (PiS) z Elbanowskimi

Tomasz i Karolina Elbanowscy pod hasłem "Ratuj maluchy" od lat walczą z posyłaniem sześciolatków do szkół (...).

W lutym minister znów spotkała się z Elbanowskimi - wtedy przekonywali ją, że powinna stanowczo sprzeciwić się samorządom, które chcą zerówki tworzyć w szkołach i "wypychać" w ten sposób sześciolatki z przedszkoli, by zrobić miejsce trzylatkom. Minister posłuchała.

Już wiemy, że w wielu dużych miastach, m.in. Poznaniu, Gdańsku, Warszawie, skończyło się to brakiem miejsc dla setek najmłodszych dzieci.
Czytaj więcej

W marcu Katarzyna Zuchowicz pisała, że Elbanowscy wywalczyli to, co chcieli - od września pierwsza klasa jest obowiązkowa tylko dla siedmiolatków.

– Rodzice dostali wybór, więc powinni się cieszyć. A wcale się nie cieszą. Podobnie jak nauczyciele, dyrektorzy szkół, władze gmin i samorządów. Radości wielkiej naprawdę nie widać, a przynajmniej nie przebija się ona w ogólnym odbiorze. Widać za to chaos i potworny bałagan. Totalne wariactwo, które brutalnie zderzyło się z rzeczywistością. Nikt nic nie wie. Już zaczęły się protesty, petycje, gołym okiem widać rodzicielską wściekłość. I urzędniczą, bo sprawa sześciolatków wywołuje zamęt w całej Polsce. Czy tak wyobrażali to sobie państwo Elbanowscy? – pytała Zuchowicz.

źródło: Wyborcza.pl

Napisz do autorki: anna.dryjanska@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU