Prezydent z PiS dofinansuje patriotom wyjazd na Marsz Niepodległości. "Będziemy godnie reprezentować Stalową Wolę"

Prezydent Stalowej Woli dofinansuje wyjazd środowisk patriotycznych na Marsz Niepodległości w Warszawie.
Prezydent Stalowej Woli dofinansuje wyjazd środowisk patriotycznych na Marsz Niepodległości w Warszawie. Fot. Screen/Facebook/Lucjusz Nadbereżny
Do Warszawy mają jechać dwa autokary, cena od osoby 10 zł. Większość kosztów przejazdu narodowców na Marsz Niepodległości pokryje miasto – to około 1500 zł. Tak zdecydował prezydent, bo o politykę historyczną trzeba dbać. Stalowa Wola to bastion PiS. Z opozycją, która kompletnie nie ma tu siły przebicia. Nawet jak grzmi, że PiS zadłuża miasto, podnosi podatki i tu też ma swoich Misiewiczów, przeciętni ludzie i tak tego nie widzą.

Lucjusz Nadbereżny, o którym pisaliśmy już w naTemat, to młody PiS-owiec, który w ostatnich latach zrobił zawrotną karierę, a w lokalnych kuluarach krążą nawet opinie, że kiedyś mógłby został prezydentem Polski. Sugestia dziś wyjątkowo śmiała i zaskakująca, bo w skali kraju raczej nie każdy o nim słyszał. A jednak – sugerujemy raz jeszcze – warto obserwować tego 31-latka. – On tak się lansuje, że Ziobro i Macierewicz normalnie przy nim wysiadają – śmieje się jeden z mieszkańców.
Na przykład, na początku października, Nadbereżny z wielką pompą uruchomił drzewko solarne. Mają takie w Madrycie i Paryżu. A w Polsce nikt. Pod tym względem Stalowa Wola jest jedyna w skali kraju, dlatego inauguracja była dużym wydarzeniem.
Echo Dnia

Kokardę na rozpoczęcie funkcjonowania drzewka rozwiązało kilku mieszkańców. W programie był pokaz Teatru Ognia, laserów. Wrażenie robiła przestrzeń poprzecinana wirującymi laserowymi płaszczyznami i tunelami, fontanny ognia, wystrzałowe konfetti, mgły, kolorowe dymy, flary, rozbłyskowe różdżki, iskierki, pochodnie, płonące misy, kilkumetrowe iskry, ogniste wybuchy. Niezwykły, tajemniczy spektakl magii światła i ognia sprawi, że zebrani poczuli się jakby się przenieśli do innego wymiaru. Czytaj więcej

"Jesteśmy poważnym stowarzyszeniem"
To właśnie Nadbereżny podjął decyzję, że dofinansuje wyjazd środowisk patriotyczno-narodowych na Marsz Niepodległości w Warszawie. Patrioci sami zwrócili się do niego z taką prośbą. Jak się okazuje, w Stalowej Woli to zupełnie normalne. – Zawsze odczuwaliśmy przychylność władz miasta. Również poprzedni prezydent nas wspomagał i nawet stawał w naszej obronie. Mówił, że godnie reprezentowaliśmy Stalową Wolę, dziękował nam – mówi nam Piotr Serafin ze stowarzyszenia Stalowi Patrioci, które razem z Młodzieżą Wszechpolską organizuje wyjazd do Warszawy. Na razie zgłosiło się około 50 osób, niecałe dwa autokary.



Skąd, jego zdaniem, taka przychylność władz? – Myślę, że nas znają i wiedzą, że godnie będziemy reprezentować miasto – odpowiada spokojnym głosem. Ale burzy się, gdy w ogólnym kontekście słyszy słowa "narodowcy, kibole". – Czuję się trochę urażony. My jesteśmy poważnym, patriotycznym, stowarzyszeniem. Poważnym. Zajmujemy się kulturą, ekonomią, historią. Nie polityką. Staramy się łączyć ludzi, nie dzielić. Nigdy nie było żadnych incydentów z naszym udziałem – podkreśla.

A KOD? Też pomogą?
Prezydent tłumaczy swoją decyzję, że to świadoma polityka historyczna.
Lucjusz Nadbereżny
prezydent miasta

Natomiast, jeśli chodzi o Stowarzyszenie Stalowi Patrioci, które wystąpiło o to dofinansowanie, to bardzo cenię ich zaangażowanie w projekty patriotyczne, historyczne na terenie Stalowej Woli. Stąd mam pełne zaufanie, że dofinansowanie tego wyjazdu jest uzasadnione. Nie można postrzegać każdej inicjatywy, poprzez incydenty, do których może dochodzić podczas tego typu wydarzeń. Czytaj więcej

Pytanie, co by zrobił, gdyby zwolennicy KOD również chcieli dostać dofinansowanie na wyjazd do Warszawy na manifestację? – Nie mogę odpowiadać za prezydenta, ale KOD nie złożył żadnego wniosku z taką prośbą. Niech złoży, zobaczymy. Nie ma sprawy, by rozpatrzyć taki wniosek – mówi nam przewodniczący Rady Miasta Stanisław Sobieraj z PiS.

Na 23 radnych tylko 2 jest innej opcji. – Ludzie tu wpatrzeni są w PiS jak w zbawców – mówi jeden z tej dwójki Daniel Hausner. – A na mnie wszyscy mówią "bezradny". Bo oni robią, co chcą, a ja nie mogę nic. Nawet nie wiem wszystkiego, co się dzieje – dodaje. Na przykład o tym, że prezydent postanowił dofinansować uczestników Marszu Niepodległości, dowiedział się z lokalnych mediów.

Wiadomo, że Lucjusz Nadbereżny na dobre kontakty na górze, pisaliśmy już o tym. Jego miasto jest też jednym z 17, które znalazły się w pilotażowym programie Mieszkanie+ i prezydent ogłosił już, że w przyszłym roku ruszy budowa pierwszych bloków, a do grudnia mają być zawarte umowy.
Misiewicze? To głupota
Inne działania PiS, też widać jak na dłoni. – Niedawno zapytaliśmy, ile osób prezydent zatrudnił w Urzędzie Miasta. Ciągle widzimy pełno nowych twarzy. Za jego poprzednika było około 150 pracowników, a teraz 236. Bardzo dużo młodych Misiewiczów. Ze stanowisk powyrzucano osoby, które pracowały po 12 lat – mówi Hausner.

– Misiewicze? To głupota. W Urzędzie Miasta jest dużo młodych osób, ale zostały do nas skierowane z Urzędu Pracy. Są na stażu – odpiera zarzuty Stanisław Sobieraj.

W kontekście ogólnych zmian personalnych krąży, na przykład, nazwisko męża szefowej kancelarii prezydenta Nadbereżnego, który został prezesem zarządu Enesta sp. z o.o., wcześniej pracował w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. Albo nowego szefa Huty Stalowa Wola Bernarda Cichockiego. "Hutą pokierują teraz ludzie w większości spoza huty, nie mający do tej pory z branżą zbrojeniową nic wspólnego" – pisało kilka miesięcy temu "Echo Dnia", gdy dotarła tu "dobra zmiana".

Była poseł PO stąd, Renata Butryn przekonywała, że poprzedni prezes zna hutę od podszewki, pracował w niej od czterdziestu lat. "To najlepszy w Polsce znawca produkcji zbrojeniowej, za jego czasów i poprzedniego prezesa Krzysztofa Trofiniaka, huta stała się najnowocześniejszym zakładem artyleryjskim. „Dobra zmiana” przywiozła w teczkach ludzi do rządzenia hutą, żeby huta nie miała nic do powiedzenia w sprawach kontraktów" - to jej słowa z początku roku.

Dziś o sytuacji w samej hucie znów jest głośno, i znów za sprawą działań i słów prezesa. Renata Butryn oraz Małgorzata Czwarno, szefowa miejskich struktur PO, napisały wczoraj list otwarty, zarzucając przy okazji lokalnemu posłowi PiS Rafałowi Weberowi bierność wobec spraw huty.

Fragment listu otwartego

W ostatnich miesiącach zaistniało wiele niepokojących faktów, które, w naszym odczuciu, rzutują negatywnie na wizerunek firmy. Pan prezes Bernard Cichocki, bez doświadczenia w pracy w firmach zbrojeniowych i bez wnikania w złożoność sytuacji HSW, przekreślił w publicznych wypowiedziach dorobek załogi i poprzednich członków zarządu. Pokazał w swoim wywiadzie dla tygodnika “Sztafeta” zakłady zbrojeniowe HSW jako przeciętną, mającą kłopoty finansowe, firmę. Komu i czemu ma to służyć, bo na pewno nie rozwojowi i perspektywom eksportowym HSW. Jak potencjalni kontrahenci HSW mogą poważnie traktować firmę, której znaczenie pomniejsza sam prezes? Czytaj więcej

Najniższe podatki
Sama Stalowa Wola natomiast kwitnie. To powie większość mieszkańców. Ludzie widzą, że prezydent działa, jest aktywny, choć część odbierane jest to jako lansowanie się.
– Ale zadłuża miasto! – oburza się Daniel Hauser. – Poprzedni prezydent zakończył swoje 12-letnie urzędowanie z długiem 60 mln zł. A Nadbereżny rządzi dwa lata i już zaciągnął kredyty na 28 mln zł. W tempie ekspresowym zadłużają miasto, tak jak zadłuża nas PiS w państwie – mówi. I jeszcze podwyżki podatków. W ciągu 2 lat były już dwie, każda o 5 procent. Ostatnia właśnie została ogłoszona.

– Mieliśmy jedne z najniższych, o ile nie najniższe podatki na Podkarpaciu. Nie słyszałem żadnej krytyki z powodu ich podniesienia. To bicie piany. Przedsiębiorcy się cieszą, że dzięki temu możemy odnawiać drogi, robić oświetlenie. Gołym okiem widać, że coś się u nas dzieje – odpiera Stanisław Sobieraj.

Alejki na cmentarzach
Taka Polska. Takie miasto rządzone przez PiS. Jakże jednak inne niż to, które opisywaliśmy niedawno – Radzyń Podlaski zawierzony Jezusowi, niemal zaścianek, w którym szef KRUS modlił się z pracownikami w urzędzie.

W Stalowej Woli też słychać o wpływie Kościoła. Ale nieco innym. Nazwijmy to, bardziej nowoczesnym. – Na cmentarzach komunalnym i parafialnym budowane są alejki. W pierwszym przypadku będą z kostki brukowej, przeznaczono na nie 60 tysięcy. zł. W drugim – z granitu za 90 tysięcy – mówi Daniel Hauser. Na jednym z lokalnych portali pojawił się nawet artykuł o tym, jak "Kościół po cichu doi miasto".

Napisz do autorki:kataryzna.zuchowicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...