Posłanka Mateusiak-Pielucha twierdzi, że nie napisała tego, co napisała. A w ogóle to nikt nie zrozumiał, o co chodzi

Posłanka idzie w zaparte i twierdzi, że niektóre media wypaczają sens jej wypowiedzi.
Posłanka idzie w zaparte i twierdzi, że niektóre media wypaczają sens jej wypowiedzi. Facebook / Beata Mateusiak-Pielucha
Kiedy złapie się złodzieja za rękę, którą właśnie wsadził do naszej kieszeni, ten będzie krzyczał, że to nie jego ręka. A co robi posłanka, która napisała o deportacjach dla ateistów? Że to zwykła manipulacja, bo chodziło o coś zupełnie innego.

Od rana nie milkną komentarze po publikacji artykułu Beaty Mateusiak-Pieluchy na portalu wPolityce.pl. Posłanka pisze w nim o filmie "Wołyń", ale nie tylko, także o deportacjach ateistów którzy nie podpiszą lojalki. Afera rozrosła się do takich rozmiarów, że posłanka zdecydowała się napisać na Facebook specjalne oświadczenie.



"Przypisywanie mi tego, że napisałam o Polakach ateistach, których należałoby deportować i wszelkie wynikające z takiej interpretacji opinie są zwykłą manipulacją" – napisała w oświadczeniu posłanka i jeszcze dodała: "Mam wrażenie, że większość hejtujących wcale mojego artykułu nie czytała, opierając się na komentarzach niektórych portali".
Ma rację, rzeczywiście rano nie czytałem artykułu, a moje oburzenie wynikało stad, że usłyszałem gdzieś streszczenie i komentarz. Postanowiłem więc sięgnąć do źródła i odnalazłem pełny tekst autorstwa posłanki. Zaczyna się całkiem obiecująco, w jednym z pierwszych zdań pisze o tym, że film inspiruje do rozpamiętywania męczeństwa Polaków z Wołynia, ale warto przy tym pilnować się, by nie opanowała nas ślepa chęć odwetu i zwyciężyła wola jasnej opinii.

Cóż, rzeczywiście, posłanka nawołuje do refleksji, opamiętania w gniewie, odstąpienia od odwetu. Piękne słowa, a ja ,podbudowany tym pozytywnym przekazem, czytam dalej.

"Znam polską rzeczywistość i wiem jak łatwo można zostać medialnym faszystą, tylko dlatego że ma się odmienne poglądy od tzw. poprawnych, ustalonych przez środowisko znanej, upadającej od pewnego czasu gazet, czy kwitnącej dzięki lenistwu Polaków „zaprzyjaźnionej” z tą gazetą telewizji" – pisze posłanka. Oho, zaczyna dzielić Polaków, ale czytam dalej. A tam pojawia się kilka nazwisk dziennikarzy, którzy są śmiesznymi, czasem żałosnymi propagandystami nieistniejących stuprocentowych racji.

Zaraz, czy to nie miało być czasem o Wołyniu? Ale nic to, niezrażony czytam. A dalej jest o Ukraińcach. Ludziach, którzy pracują w Polsce i tych, co pozostali w kraju, który jest w stanie wojny z Rosją. Posłanka zastanawia się, jaka będzie Ukraina , jak widzą jej przyszłość Ukraińcy mieszkający w Polsce. Twierdzi, że ma prawo pytać o ich przekonania, poglądy i nastawienie do wartości, które w Polsce uznaje się za ważne.

No dobra, już mam pewność, że to nie będzie jednak o filmie, tylko o stosunkach między Polakami, a Ukraińcami. Pogodzony z tą myślą oddaję się lekturze. "Mam prawo oczekiwać od rządu i rządzącej partii polityki otwartych oczu i rozwiązywania rzeczywistych problemów" – pisze Mateusiak-Pielucha. "Wolni w swoim myśleniu i działaniu powinniśmy żądać od mieszkających i pracujących w Polsce cudzoziemców legalizowania pobytu i stworzyć skuteczniejszy mechanizm bezwzględnego egzekwowania tego obowiązku przez państwowe służby". 

Właściwie nie można posłance odmówić słuszności. Nie od dziś mówi się o tym, ze służby powinny rozpracowywać środowiska imigrantów, także pod kątem potencjalnych zagrożeń. W kolejce w sklepie nie raz słyszałem "vox populi" o tym, że gdy się do kogoś przychodzi w gości, to się przyjmuje jego prawa i nie depcze reguł ustalonych przez pana domu. Zaczynam się zastanawiać, czy cały ten szum medialny od rana nie był jednak rzeczywiście pomyłką, ale czytam dalej.

Aż tu nagle… "Ale także, powinniśmy wymagać od ateistów, prawosławnych czy muzułmanów oświadczeń, że znają i zobowiązują się w pełni respektować polską Konstytucję i wartości uznawane w Polsce za ważne. Niespełnianie tych wymogów powinno być jednoznacznym powodem do deportacji" – napisała posłanka. Trafiony.

W szkole podstawowej ulubionym pytaniem polonistki było: „co autor chciał przez to powiedzieć?” Niestety, w przypadku wypowiedzi posłanki trudno mi jednoznacznie na nie odpowiedzieć. Jeszcze kilka godzin temu nie miałem z tym trudności, a teraz? Spokój ducha zburzyło mi oświadczenie posłanki, która twierdzi, że to wszystko co narosło wokół jej wypowiedzi to zwykła manipulacja. Dlatego czytam o tych deportacjach dla ateistów już szósty raz i wciąż szukam drugiego dna. Ale nic to, godzina jeszcze młoda, może przed północą wpadnę na jakiś pomysł. A może w tym czasie posłanka w kolejnym poście wyjaśni, co miała na myśli?

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...