"Podatek reklamowy", opłata za zamówienia zza granicy... Zdziwisz się, co jeszcze kryje "Konstytucja" Morawieckiego

Przemysław Pruszyński jako pierwszy zwrócił uwagę, że niektóre przepisy ustawy podczepionej pod "Konstytucję dla biznesu" uderzają w małe firmy.
Przemysław Pruszyński jako pierwszy zwrócił uwagę, że niektóre przepisy ustawy podczepionej pod "Konstytucję dla biznesu" uderzają w małe firmy. Fot. materiały prasowe Lewiatan
Zaledwie kilka dni trwała euforia z powodu opublikowania "Konstytucji dla biznesu" autorstwa wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Gdy przyszło do szczegółów, okazało się, że ustawach zaszyto pakiet nieprzyjemnych niespodzianek: ograniczenia w odliczeniach kosztów samochodów służbowych, podatek reklamowy i opłatę importową za zamówienia z zagranicznych sklepów internetowych. Ułatwienie czy perfidne utrudnienie? Rozmawiamy z Przemysławem Pruszyńskim, doradcą podatkowym, sekretarzem Rady Podatkowej Konfederacji Lewiatan.

Czy ma sens taka walka z samochodami służącymi do działalności gospodarczej? Może przedsiębiorcy rzeczywiście masowo oszukują i ograniczenie odliczeń kosztów przyniesie dochody budżetowi?

Nie znam przypadków, gdy ktoś kupuje czy leasinguje samochód tylko po to, aby tworzyć sobie fikcyjne koszty. Wyda kilkadziesiąt tysięcy i postawi to auto na parkingu? Samochód - czy to pierwszy, czy drugi i trzeci - jest w firmach narzędziem pracy. To, że przedsiębiorca jadąc na spotkanie z kontrahentem odwiezie dzieci do przedszkola, nie jest zbrodnią. Owszem, uczciwy przedsiębiorca nie powinien tankować „na firmę”, jechać na wakacje, a fakturę księgować w koszty. Jednak nawet jak takie sytuacje się zdarzają, to nie jest to powód, aby solidarnie wszystkich podatników pozbawiać prawa do połowy odliczenia.

Punkt widzenia urzędników jest inny. W tych zapisach widać dramatyczną walkę o każdą złotówkę, która może wpłynąć do budżetu. O wiele trudniej jest zyskać miliard złotych uszczelniając system podatkowy i powiedzmy tzw. grube transakcje. Znacznie łatwiej jest zabrać po sto złotych milionowi osób prowadzących działalność gospodarczą. To też miliard.

Ustawa o uproszczeniach podatkowych dla przedsiębiorców

Wprowadza. m.in. zapis, że 100 proc. odliczenia kosztów używania służbowego samochodu w firmie będzie możliwy tylko ze "kilometrówką". Zmiana polega na tym, że dziś prawo do zaliczenia do kosztów uzyskania przychodów wydatków związanych z używaniem w działalności gospodarczej samochodu osobowego (paliwo, przeglądy serwisowe, ubezpieczenie, raty leasingu) przedsiębiorcy mogą stosować bez wielkich ograniczeń. Nawet jeśli zdarzy im się sporadycznie używać auta do celów prywatnych. Według propozycji z ustawy w koszty zaliczyć będzie można jedynie 50 procent ponoszonych opłat. Chyba, że przedsiębiorca będzie przedstawiał w urzędzie skarbowym miesięczne zestawienie wyjazdów służbowych. Czytaj więcej

Jak to się stało, że nieprzyjazna regulacja znalazła się w "Konstytucji dla biznesu"?

Jest to interesujące… Oceniam, że kolejna (a było ich już w tym roku kilka) nowelizacja przepisów PIT i CIT zostałoby oprotestowana, a tak jako zmiany upraszczające udałoby się przemycić „wrzutkę” pod płaszczykiem uproszczeń w rozliczeniach. Uproszczeń polegających na tym, że podatnik zaliczy w koszty tylko połowę wydatków i nie musi martwić się, że użyje służbówki prywatnie.

Jak pan na to trafił?

Jako Konfederacja Lewiatan uczestniczymy w konsultacjach społecznych aktów prawnych. Staramy się analizować wszystkie pojawiające się projekty. Po zamieszczeniu na stronach Ministerstwa Rozwoju konstytucji zaczęliśmy ją analizować i ustawy jej towarzyszące. Z zawodu jestem doradcą podatkowym i reprezentuję firmy w sporach z urzędami skarbowymi przed sądami. Kiedy pojawiło się to gromkie "hurra" z powodu ogłoszenia "Konstytucji", siadłem nad tekstem poczytać co w niej konkretnie jest.

I?

I nie wygląda to aż tak dobrze…

Podam przykład. W jednej części ustawa o uproszczeniach podatkowych mówi, że przedsiębiorca nie będzie musiał składać w urzędzie informacji o tym, kto prowadzi jego księgi podatkowe. Faktycznie, zaniesienie do urzędu oświadczenia, że "pani Zofia Kowalska z biura pod adresem... prowadzi moje rozliczenia” było pewną, niepotrzebną mitręgą.

Ale jeśli jednocześnie, kilka punktów dalej fiskus odbiera mi prawo do odliczeń w kosztach samochodów służbowych, mamy 45 nawiązań do firmowego auta, szczegółowe opisy, zmiany do innych ustaw, to takie uproszczenie nie wygląda zachęcająco.
Było coś jeszcze, co zwróciło pańską uwagę?

Uśmiałem się na widok zapisu, że będzie można składać drogą elektroniczną deklarację za opłatę reklamową.

Reklamową? A co to jest?

A widzi pan, też byłem zdziwiony. Może być wprowadzona, w drodze uchwały, przez radę gminy od tablic reklamowych umieszczanych na prywatnym terenie.

Ja znalazłem przepisy, jak firmy maja rozliczać podatki za prezenty i darmowe próbki, pojawia się także "opłata importowa" od produktów z zagranicznych sklepów, od wartości zamówienia powyżej 22 euro.

Nie badałem tych wątków.
Ustawa o uproszczeniach podatkowych dla przedsiębiorców jest prosta? Czy to jest zrozumiałe, czytelne prawo, które obiecał przedsiębiorcom wicepremier Mateusz Morawiecki?

Ustawa jest normalna, czyli dość skomplikowana, napisana trudnym językiem, z odwołaniami do wielu innych przepisów. Proste prawo to tylko slogan. Nie będzie go, bo sama rzeczywistość gospodarcza się skomplikowała. Prosty był zapis, że wydatek poniesiony w celu uzyskania przychodu np. rata leasingowa stanowi w całości koszt uzyskania przychodu przedsiębiorcy. Kropka.

W tej ustawie urzędnicy dodatkowo to komplikują. Leasing, amortyzacja czy wynajem tylko w 50 procentach zaliczymy do kosztów, chyba, że przedsiębiorca zadeklaruje auto tylko do użytku służbowego i będzie przedstawiał szczegółowe zestawienie przejechanych kilometrów. A jak w czasie odwożenia dzieci do przedszkola myśli o sprawach firmowych, rozmawia przez telefon, to jest to podróż prywatna czy służbowa? Pytania i absurdy można mnożyć.

Ale to jest po prostu śmieszne. Myśli pan, że jak powstaną setki tysięcy dokumentów kilometrówek to ktoś będzie je sprawdzał?

Nie docenia pan urzędników. Oczywiście, że tak. Tylko po to, aby w tej dokumentacji wynajdywać drobne błędy formalne. Brak podpisu kierowcy, brak opisu celu podróży i tak dalej. To będzie powód do uznania, że odliczenie kosztów się nie należy.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...