Kempa "nie rozróżnia pewnych rzeczy". Kolega z rządu wbija szpilę szefowej Kancelarii Premiera w sprawie "tupolewizmu"

Kempa "nie rozróżnia pewnych rzeczy". Kolega z rządu wbija szpilę szefowej Kancelarii Premiera w sprawie "tupolewizmu"
Kempa "nie rozróżnia pewnych rzeczy". Kolega z rządu wbija szpilę szefowej Kancelarii Premiera w sprawie "tupolewizmu" Fot. screen ze strony radiozet.pl
Chcąc nie chcąc wiceminister obrony Bartosz Kownacki przyznał, że Beata Kempa nie bardzo wie, o czym mówi w sprawie "tupolewizmu". Szefowa Kancelarii Premiera opowiadała o incydencie w Londynie, że "cywilna instrukcja HEAD nie została w żaden sposób złamana", a w ogóle to wszystko to wina PO.

Teorie minister Kempy o "cywilnej" i "tajnej" instrukcji HEAD zmiażdżyli już wcześniej eksperci. Przypomnieli, że nie ma żadnej dodatkowej "cywilnej" instrukcji, bo istnieje tylko jedna. Teraz w Radiu Zet rację ekspertom przyznał zastępca Antoniego Macierewicza.

– Jest jedna instrukcja, wojskowa. Nie ma dwóch instrukcji HEAD – potwierdził wiceminister Bartosz Kownacki, a prowadzący rozmowę Konrad Piasecki dziękował za to potwierdzenie: "miałem wrażenie, że minister Kempa nadużywa swojej wyobraźni w tej sprawie".
Bartosz Kownacki
wiceminister obrony narodowej w rozmowie z Konradem Piaseckim

Pani minister mówiła językiem potocznym. Ja mam tę przewagę, że pracuję w ministerstwie obrony narodowej, więc rozróżniam pewne rzeczy. Proszę nie oczekiwać od osób, które nie pełnią takich funkcji, które nie mają nic wspólnego z wojskiem, aby potrafiły rozróżniać takie rzeczy.

Ale to jest szefowa Kancelarii Premiera. To ona jest dysponentem tego lotu. Minister Arabski za to siedzi na ławie oskarżonych, za to, że się nie orientował, jak wyglądają te instrukcje.

Tak, ale nic w tej sprawie się nie stało. Właśnie państwo zadziałało, bo nie doszło do lotu ze złamaniem przepisów prawa.

To, że nie doszło do lotu przeciążonym samolotem z grupą najważniejszych osób w państwie na pokładzie, to zasługa pilota i obsługi naziemnej. Incydent na lotnisku w Londynie opisał reporter "Dziennika Gazety Prawnej" określając całą sytuację jako "tupolewizm". Bo wyglądało na to, że tragedia z 10 kwietnia 2010 r. wciąż niczego nie nauczyła ludzi będących dziś u władzy.

źródło: Radio Zet

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...