Świat wie, co dzieje się w Polsce. Oto, co największe gwiazdy kina i muzyki mówią o naszym kraju

Aktorzy i celebryci chętnie komentują sytuację polityczną na świecie.
Aktorzy i celebryci chętnie komentują sytuację polityczną na świecie. Fot. polifoto /123rf, screen z FB Europejskich Nagród Filmowych
Podczas gali rozdania Europejskich Nagród Filmowych odczuwalna była atmosfera serdeczności, ale i zatroskania. Na aluzję do zagrożenia wolności słowa w Polsce zdecydował się hollywoodzki gwiazdor Pierce Brosnan. To tylko jeden z dowodów na to, że kwestia Polski jest na świecie zauważana i szeroko komentowana.

PIERCE BROSNAN

— Bardziej niż kiedykolwiek musimy być razem jako filmowcy, by starać się uchwycić sens tego, co się dzieje — powiedział Pierce Brosnan podczas gali rozdania Europejskich Nagród Filmowych. Aktor wprost odwołał się do prób cenzurowania sztuki przez polityków. — Pamiętajcie, cokolwiek robią politycy w waszych krajach, bądźcie wierni sobie. Róbcie wolne filmy. Róbcie wolne kino!



Aktor doskonale znany z roli Jamesa Bonda, ale i występów w takich filmach jak "Mamma Mia!" czy "Autor Widmo" (Romana Polańskiego), był wyraźnie przejęty swoją obecnością we Wrocławiu. Wchodząc na scenę, dostał owacje na stojąco. Oklaskiwali go m.in. Ken Loach, Pedro Almodovar, a także żona Keely Shaye Smith.

BONO

Niedawno na temat naszego kraju przed amerykańskim Senatem wypowiedział się również lider U2, Bono. W czasie długiego wystąpienia, podczas którego podejmował między innymi tematy uchodźców i światowego terroryzmu, irlandzki muzyk wyraził też swoje zatroskanie kryzysem konstytucyjnym w Polsce i na Węgrzech.
Bono

Mówię o egzystencjalnym zagrożeniu dla Europy, którego nie było od lat 40. Widzimy jak Polska i Węgry przesuwają się na prawo, w kierunku pewnego hipernacjonalizmu, hiperlokalizacji, która, jak sądzę,m ma być odpowiedzią na globalizację. Czytaj więcej

MERYL STREEP

Aktorka, która jeśli chodzi o nominacje i wygrane statuetki Oscara pobiła wszystkie rekordy, znana jest między innymi z tego, że do każdej swojej roli przygotowuje się bardzo pieczołowicie. Kiedy miała zagrać Zofię Zawistowską w filmie "Wybór Zofii”, przez dwa miesiące uczyła się polskiego po to, by móc naśladować nasz akcent.

W rozmowie z "Dużym Formatem” aktorka wyraziła zdziwienie, że w Polsce z gender wciąż się walczy. — Nie gadaj? Myślałam, że po latach komunizmu dogoniliście już Zachód w sensie społeczno-kulturowym — powiedziała wówczas aktorka.
Meryl Streep

Przeszłość umiera w bólach, a stary porządek nie chce się poddać bez walki. Rozumiem to, ale z radością zawiadamiam was, że reprezentujecie przegraną sprawę. Równość jest wielkim marzeniem i przyszłością tego świata. Jesteśmy różni – kobiety i mężczyźni, heterycy i geje, czarni i biali – ale wszyscy powinniśmy mieć równe szanse wyrażania siebie i bycia sobą. Równe szanse w pracy, miłości i swojej własnej drodze do szczęścia. Panowie, tracicie władzę, a wasze stare zasady odchodzą w niebyt. Goodbye! Czytaj więcej

Beata Kempa, przewodnicząca zespołu parlamentarnego "Stop ideologii gender”, zdecydowała się odpowiedzieć aktorce. W skierowanym do niej liście, który opublikował "Fakt", Beata Kempa przekonywała między innymi, że wśród polskich przeciwników ideologii gender nie brakuje kobiet. "Jesteśmy przeciwni przebieraniu na siłę chłopców za dziewczynki i dziewczynki za chłopców. Jesteśmy przeciwni warsztatom, podczas których dorosły edukator uczy dzieci masturbacji” — pisała w liście do aktorki.

ANGELINA JOLIE

Aluzje do polityki naszego kraju czyniła również Angelina Jolie. Podczas wizyty w jednej z brytyjskich szkół 21-letnia Paulina z Polski zapytała aktorkę, jak można pomóc młodym imigrantom w integracji z nowym otoczeniem.

— To wspaniałe pytanie — odparła aktorka i zachęciła dzieci do większej tolerancji w szkole. Skrytykowała przy tym "liderów europejskich, którzy ścigają się, by zająć miejsce na końcu” jeśli chodzi o pomoc uchodźcom i starają się przede wszystkim zabezpieczać własne granice niezależnie od kosztów, nie bacząc na sytuację w sąsiednich krajach.

JULIETTE BINOCHE

Francuska aktorka, znana między innymi z trylogii Krzysztofa Kieślowskiego, też doskonale orientuje się w sytuacji politycznej w Polsce. W październiku tego roku, podczas wizyty w Krakowie komentowała propozycję zaostrzenia prawa antyaborcyjnego.

— To wielki, podkreślam, wielki błąd. Kobieta powinna mieć wolny wybór, to prawo nie jest prawem dla kobiet. Samo to, że ktoś rozważa wprowadzenie takich przepisów, wywołuje we mnie wściekłość.
Juliette Binoche

To, co dzieje się teraz w Polsce, nie ma nic wspólnego z demokracją, to dyktatura. Czytaj więcej

Aktorka podkreślała również, że kobieta powinna mieć wybór decydowania o własnej ciąży. — Nie dotyczy on jej samej, tylko całej rodziny. Nie chodzi jedynie o kwestie finansowe, ale także kwestie emocjonalne, które trzeba brać pod uwagę. Powtarzam, to nie demokracja. To dyktatura!

Napisz do autora: lidia.pustelnik@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...