Kuriozalna sytuacja w tramwaju zatrzymała ruch na 12 minut. Dwa radiowozy, dziesiątki osób spóźnionych do pracy

Kuriozalna sytuacja w tramwaju zatrzymała ruch na 12 minut. Dwa radiowozy, dziesiątki osób spóźnionych do pracy
Kuriozalna sytuacja w tramwaju zatrzymała ruch na 12 minut. Dwa radiowozy, dziesiątki osób spóźnionych do pracy Fot. Krzysztof Majak / naTemat
Tak absurdalnej sytuacji dawno nie widziałem. Wszystko zdarzyło się w warszawskim tramwaju linii 33 między przystankiem Dworzec Centralny i Rondem ONZ. Wystarczyła chwila, aby z powodu błahostki sparaliżować ruch na jednym z najbardziej newralgicznych skrzyżowań w Warszawie.

Pech chciał, że jechałem właśnie tym tramwajem, choć nie trwało to długo - zaledwie jeden przystanek. Bohaterami tragikomedii, której byłem świadkiem, było dwoje pasażerów - młoda dziewczyna i mężczyzna zdecydowanie po sześćdziesiątce.


Akcja była bardzo dynamiczna. Pasażerka wsiadła do tramwaju z kanapką i kawą w dłoniach, co nie spodobało się jednemu z pasażerów. Być może także innym, ale to właśnie on rozpocząć dyskusję o spożywaniu jedzenia i picia w komunikacji miejskiej. Pech chciał, że pomagał sobie w tym rękami, próbując wytrącić dziewczynie kanapkę z rąk.
Część pasażerów stanęło w obronie pasażerki, która w pewnym momencie postanowiła powiadomić o zdarzeniu motorniczego. Powiedziała, że pan siedzący z tyłu ją uderzył i że motorniczy ma obowiązek zareagować i wezwać policję. – Ja tej sprawy nie odpuszczę – stwierdziła z całą stanowczością. Motorniczy dojechał do przystanku, zatrzymał tramwaj i zaczął wyjaśnić sytuację.

Rozpoczęło się szukanie winnych. Motorniczy bardzo przytomnie przyznał, że wina leży po obu stronach. Zwrócił uwagę zdenerwowanemu mężczyźnie, który zareagował zdecydowanie zbyt gwałtownie. Zresztą mężczyzna nie zaprzeczał, że doszło do rękoczynu. Pracownik ZTM dał również do zrozumienia poszkodowanej pasażerce, że komunikacja miejska to nie restauracja i że akurat w tej kwestii, to druga strona miała rację. Czas leciał.
W okolicach Ronda ONZ ustawił się sznur tramwajów, bo przejazd był zablokowany. Było około godziny 8:30, więc dziesiątki warszawiaków nie mogło dostać się do pracy. Współpasażerowie zaczęli reagować emocjonalnie, a współsprawczyni zdarzenia poskarżyła się motorniczemu, że ludzie na nią krzyczą. Apelowała, aby wysadził drugiego uczestnika konfliktu i ruszył. Ale ten nie mógł już nic zrobić, bo zgodnie z apelem pasażerki, wezwał już policję.

Na miejsce przyjechały dwa radiowozy oraz samochód ZTM-u. Po około 12 minutach tramwaje ruszyły, a na przystanku pozostali prawdopodobnie tylko uczestnicy zdarzenia oraz służby. Zanim inni pasażerowie rozeszli się poszukując alternatywnych środków transportu, zaczęła się głośna dyskusja o tym, kto zawinił.
Każdy z nas czuje instynktownie, że wina jest po obu stronach. Zarówno mężczyzny, który miał dopuścić się rękoczynu wobec współpasażerki, jak i kobiety podróżującej z kawą i kanapką. Pasażerka nie dopuszczała do siebie myśli, że część winy leży również po jej stronie. Być może była w lekkim szoku, bo jednak z tego co mówiła zarówno ona jak i współpasażerowie, doszło do jakiejś formy przemocy.

Współpasażerowie zastanawiali się, czy można spożywać jedzenie w komunikacji miejskiej, czy nie. W końcu widok osób jedzących kanapkę (ta była zapakowana w folię i raczej nie wydzielała intensywnych zapachów) jest obrazkiem niemal codziennym. A co z kawą? O to zapytaliśmy rzecznika ZTM Igora Krajnowa.
Z wyjaśnień rzecznika wynika, że wina leży po obu stronach. – Po pierwsze, ta pani nie powinna spożywać kanapki i kawy w czasie podróży komunikacją miejską. Kawa może po pierwsze poparzyć, a po drugie pobrudzić odzież innych pasażerów w czasie gwałtownego hamowania. Te zasady są zapisane bardzo wyraźnie w naszym regulaminie przewozów – mówi Krajnow.

Fragment regulaminu ZTM

Regulamin zabrania spożywania napojów i artykułów żywnościowych, jeżeli może to spowodować zabrudzenie pozostałych pasażerów, zanieczyszczenie pojazdu, stacji metra lub przystanku.

Rzecznik dodaje, że mężczyzna oczywiście nie powinien był usiłować wytrącić kanapki z rąk dziewczyny. – Jeśli kanapka jest zapakowana i nie wycieka z niej sos, jak z popularnego kebaba, to taką kanapkę jeszcze można tolerować. Natomiast kawa zdecydowanie nie powinna być spożywana – mówi naTemat rzecznik ZTM.

A co z modnymi kubkami termicznymi, które codziennie widać w tramwajach i autobusach? Zdaniem rzecznika, kawa jest zawsze napojem, dodatkowo gorącym, który może pobrudzić i poparzyć pasażerów. – Kubek termiczny jest dość szczelny i trzymany w dłoniach raczej nie powinien stanowić dużego zagrożenia, natomiast w komunikacji miejskiej zdarzają się różne sytuacje – zwłaszcza w godzinach szczytu. Wtedy łatwo i taki kubek wytrącić – mówi Igor Krajnow.

Nie wiadomo, jak zakończyło się zdarzenie z tramwaju nr 33. Natomiast maksymalna stawka grzywny w sytuacji spożywania artykułów spożywczych w komunikacji miejskiej w Warszawie wynosi 500 zł. Kary nakłada policja lub straż miejska.

A to wszystko przez to, że w pośpiechu, biegnąc do pracy nie przestrzegamy podstawowych zasad kultury, wspólnego podróżowania, i jesteśmy w stosunku do siebie nieuprzejmi i agresywni.
Efekt? Kilkadziesiąt osób spóźnionych do pracy, na studia, czy gdziekolwiek indziej.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU