Wszyscy w szoku, bo ktoś ubrał mężczyzn w gorsety i koronkowe kiecki. Właściwie, o co tyle hałasu?

Model w gorsecie. Czy to naprawdę za dużo?
Model w gorsecie. Czy to naprawdę za dużo? Fot. facebook.com/MilanParisMFW
Nowojorski Tydzień Mody, pokaz 24-letniego projektanta Alejandro Gomeza Palomo. Na wybieg kolejno wychodzą mężczyźni ubrani w typowo kobiece części garderoby. Wszystkim z wrażenia opadają szczęki. Bo niby unikamy już dzielenia na męskie i żeńskie, mamy otwarte umysły, a wystarczy gość w sukience i mocnym makijażem, by zatrzęsła się ziemia.

"Nadszedł czas opuścić tę planetę" - to pierwszy komentarz pod zdjęciem z modelem w białym gorsecie i skórzanych kozakach za kolana. Podwiązki i pióra na dokładkę to za wiele dla internautów. Piszą, że świat się kończy, nie wiedzą czy śmiać się czy płakać, no i używają standardowego argumentu: "Taki facet to żaden facet! On ma mieć siłę i odwagę, jak na mężczyznę przystało? Wolne żarty". Naprawdę zapomniano o modzie na księcioseksualnych?
Męski mężczyzna i kobieca kobieta. Ten podział istnieje, nawet kiedy mówimy, że nie. Nawet, gdy normalność rozumiana w ten sposób została przedefiniowana. Wydawało się, że szczególnie w świecie mody i szeroko rozumianej sztuki. Z definicji jest wolna i łamie stereotypy. To za jej pośrednictwem manifestuje się poglądy i marzenia. – Czuję, że chłopcy powinni odkryć sposoby wybierania ubrań, których długo nie akceptowano – deklaruje hiszpański projektant. Nie powiedział: "Chcę was oburzyć i mieć swoje 5 minut w mediach".
Zdjęcia stylizacji z pokazu Palomo obiegły sieć. Zbierają "lajki" przy jednoczesnym hejcie. Na Facebooku czytamy: "To śmieszne... Czym innym jest odrzucać płciowe wzory i limity, aniżeli oczernianie mężczyzn i kobiet" albo "Ten moment, kiedy modelki mają wolne i projektantowi zostaje przebrać za nie ich kolegów". Rzadko przebija się przez podobne komentarze zdanie, że to jakaś kreacja, mająca na celu wyróżnienie pewnej idei. Może przerysowana, może zbyt mocna, ale tylko zasygnalizowany kobiecy akcent ledwo tknąłby tematu.
24-letni Hiszpan niedawno skończył London College of Fashion, którego znanymi absolwentami są m.in. Jimmy Choo, Alek Wek, Patrick Cox, Bibi Rusell czy Jay McCarroll. Szkołą wypuszcza kreatywnych i oryginalnych ludzi, nazywanych "przyszłością mody". Palomo to nie wyjątek. Ubiera pięknych mężczyzn w przypisane kobietom stroje, bo ma powód. "Ubrania to ubrania, każdy może je włożyć" – pisze zachwycony nim "Vogue".

Projektant emocjonalnie tłumaczył, że miał na myśl uwolnienie seksualnego "ja", wychodzenie poza ramy, zrozumienie siebie. – Zmieńmy postrzeganie, przekroczmy granice – to postulat Palomo, który ma na koncie zaledwie dwie, ale cenione kolekcje, a zaczynał od typowej mody męskiej. Czy to nie jest piękne?

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...