Maleńcy sąsiedzi sprowadzają Polskę na ziemię. "Tusk kandydatem całej Grupy Wyszehradzkiej, Polska nie może go blokować"

Państwa Grupy Wyszehradzkiej przypominają rządowi PiS, że nie może blokować przedłużenia kadencji Donalda Tuska w RE, bo nie był on kandydatem tylko Polski, ale całej V4.
Państwa Grupy Wyszehradzkiej przypominają rządowi PiS, że nie może blokować przedłużenia kadencji Donalda Tuska w RE, bo nie był on kandydatem tylko Polski, ale całej V4. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Dzięki zerwaniu przez Prawo i Sprawiedliwość dobrych relacji z zachodnimi partnerami Polska miała "wstać z kolan". Wierzono, że za tym przykładem Warszawy pójdą też mniejsze państwa Europy Wschodniej. Politycy partii rządzącej Grupę Wyszehradzką przedstawiali wręcz jako alternatywę dla Unii Europejskiej. Teraz Węgrzy, Słowacy i przede wszystkim Czesi fundują rządowi w Warszawie bolesne otrzeźwienie.

Okazją do tego jest zbliżająca się wielkimi krokami decyzja europejskich liderów o przedłużeniu kadencji Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej. Z informacji napływających z Brukseli wynika, iż założyciel Platformy Obywatelskiej jest już raczej pewien reelekcji. Popierają go bowiem prawie wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej. Problem jest tylko wizerunkowy. Jednym krajem, z którego słychać sprzeciw jest ojczyzna szefa najważniejszej unijnej instytucji.



Gdy temat ten podczas wizyty w Warszawie zapewne porusza w kuluarach kanclerz Niemiec Angela Merkel, głośno na ziemię sprowadzają polski rząd partnerzy z Grupy Wyszehradzkiej. We wtorek szeroko sprawę tę opisał na łamach najbardziej prestiżowego czeskiego dziennika "Hospodářské noviny" Ondřej Houska.

Ujawnia on, że Donald Tusk cieszy się poparciem rządu w Pradze, bo w oczach Czechów "jest jednym z głównych sojuszników". Podobnie widzieć rolę Polaka mają także w Bratysławie i Budapeszcie. Zapewne dlatego, że jasnym dla przywódców tych trzech państw Grupy Wyszehradzkiej jest, że zawsze trzeba stawiać na człowieka ze swojego regionu. Dlatego coraz większym problemem jest dla nich zachowanie polskich rządzących, którzy mówią, iż od swojego rodaka woleliby "kogoś innej narodowości". "

"Unijni liderzy wybrali Tuska na przewodniczącego w sierpniu 2014 roku. Czechy przypominają, że ówczesny polski premier nie był tylko kandydatem Polski, ale całej wyszehradzkiej czwórki" – ujawnia Houska. "Warszawa nie ma prawa jednostronnie zablokować reelekcji Tuska bez konsultacji z innymi państwami V4 – dodaje Czech.

W materiale obszernie wyjaśniającym problemy Donalda Tuska z przedłużeniem kadencji "Hospodářské noviny" zauważają, iż wynikają one głównie z tego, że w Warszawie karty rozdają dziś "śmiertelni wrogowie" byłego premiera Polski. Jednocześnie Czesi podkreślają, że PiS prowadzi działania, przez które ma niewielu sojuszników w Europie. W przeciwieństwie do Donalda Tuska, który podobno cieszy się już nie tylko poparciem europejskich chadeków, ale i socjalistów, którzy mają dla niego dobrowolnie zrezygnować ze swojego człowieka na czele jakiejkolwiek kluczowej instytucji UE.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl

źródło: "Hospodářské noviny"
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...