To zdjęcie może zaszkodzić Lechowi Wałęsie o wiele bardziej niż teczki IPN. Były prezydent ryzykuje kompromitację

Flirt ze Zbigniewem Stonogą może bardzo mocno zaszkodzić wizerunkowi Lecha Wałęsy.
Flirt ze Zbigniewem Stonogą może bardzo mocno zaszkodzić wizerunkowi Lecha Wałęsy. Fot. Facebook.com/zbigniewstonoga.ilovezuckerberg
Lech Wałęsa oprócz licznych zasług i wspaniałych cech charakteru ma jedną wielką przywarę. Uwielbia być w centrum zainteresowania. Wielokrotnie sprawiało to, iż legenda pierwszej "Solidarności" ocierała się o śmieszność, a tym razem zaprowadziło byłego prezydenta w wyjątkowo kiepskie położenie...

A dokładnie w towarzystwo kontrowersyjnego biznesmena Zbigniewa Stonogi, od kilku lat kreującego się na nadwiślańskiego whistleblowera. Współautor afery taśmowej, która przyczyniła się do upadku rządu Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, teraz na celownik wziął sobie Prawo i Sprawiedliwość, które próbuje kompromitować rzekomymi aferami obyczajowymi z Jarosławem Kaczyńskim i innymi wpływowymi politykami w roli głównej.


Te rewelacje nie sprzedają mu się tak dobrze, jak niegdysiejsze ataki na PO, więc Stonoga ciągle szuka nowych możliwości do rozsiewania kontrowersji. W najnowszy tego typu "projekt" próbuje wciągnąć Lecha Wałęsę. W czwartek opublikował w sieci zdjęcie, na którym siedzi ramię w ramię z byłym prezydentem i zapowiedział, żeto spotkanie "zapoczątkuje działania prawne i publicystyczne w odkłamywaniu PiSprawdy".

Nikt w Polsce nie posiada żadnej legitymacji do opluwania ikony demokracji i walki o wolność z której wszyscy dziś się...

Posted by Zbigniew Stonoga on Donnerstag, 16. Februar 2017
Uwielbiającego poklask i skrajnie nienawidzącego PiS Lecha Wałęsę takie słowa Zbigniewa Stonogi łatwo mogły uwieść. Były prezydent z pewnością nie pomyślał jednak, jak wiele może zapłacić za flirt z kimś tego pokroju. Jak zwykle ostatnimi czasy, zaspało też najbliższe otoczenie Lecha Wałęsy, które nie ustrzegło go przed wciągnięciem w manipulatorską grę prowadzoną przez Stonogę.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...