Myśleliście, że to w wojsku mają miejsce największe czystki? Kto wie, czy Błaszczak nie przebija Macierewicza

Myśleliście, że to w wojsku mają miejsce największe czystki? Kto wie, czy Błaszczak nie przebija Macierewicza
Myśleliście, że to w wojsku mają miejsce największe czystki? Kto wie, czy Błaszczak nie przebija Macierewicza Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Dobra zmiana wymiotła z policji aż kilkunastu oficerów w stopniu generała. Fakt – to co najmniej dwa razy mniej niż w wojsku, ale trzeba pamiętać, że wśród funkcjonariuszy policji jest o wiele mniej generałów niż wśród żołnierzy. A do tego jeszcze gruchnęła plotka, że stanowisko zamierza opuścić najważniejszy z generałów w tej służbie – Komendant Główny Policji.

– Byłaby to ogromna strata dla policji. Bo to jest mądry człowiek, porządny, wyważony i z doświadczeniem – tak w rozmowie z naTemat pogłoski o możliwej rezygnacji komendanta Jarosława Szymczyka ocenia były zastępca szefa polskich policjantów, nadinspektor w stanie spoczynku Adam Rapacki. Przyznaje przy tym, że w sumie nie dziwiłby się, gdyby to się okazało prawdą.
nadinsp. Adam Rapacki
były zastępca Komendanta Głównego Policji, prezes Stowarzyszenia Generałów Policji RP

Ustawa o policji mówi jasno, że przełożonym wszystkich policjantów jest Komendant Główny. To on jest liderem, on odpowiada za policję oraz za cały ten segment związany z bezpieczeństwem i porządkiem publicznym, który policji podlega. Natomiast jeśli on nie ma wpływu na to, co się dzieje w policji lub ten wpływ jest mocno ograniczony, to wcale bym się nie zdziwił, gdyby złożył rezygnację. Dziś wszystko wskazuje na to, że wiele zmian personalnych, czy systemowych dokonuje się poza Komendantem Głównym. A takie ubezwłasnowolnienie pierwszego policjanta w państwie może pociągać za sobą jego frustrację.

Obecnie w policji jest 8 osób w stopniu generała (w policji są to stopnie generalnego inspektora i nadinspektora), a przed nastaniem dobrej zmiany było ich 15. Ale te dwie liczby nie oddają obrazu sytuacji. Trzeba przypomnieć, że wśród wspomnianych 8 nadinspektorów aż 7 osób to generałowie awansowani zaledwie parę miesięcy temu. Akty mianowania prezydent Andrzej Duda wręczył im we wrześniu. Zatem spośród "starych" generałów pozostaje już tylko nadinsp. Jarosław Szymczyk. Gdyby odszedł, minister Błaszczak miałby już tylko samych "swoich" generałów.
Adam Rapacki mówi, że odejście 14 generałów w tak krótkim czasie to ogromna strata dla policji. Podkreśla, że nie da się tych liczb porównać do tego, co przez nieco ponad rok uczynił w armii Antoni Macierewicz. – Wprawdzie z wojska odeszło więcej generałów, ale sądzę, że procentowo policja odniosła większe straty – ocenia były wiceszef policjantów. Rapacki przypomina choćby o latach szkoleń, jakie musieli najwyżsi stopniem funkcjonariusze.
nadinsp. Adam Rapacki
były zastępca Komendanta Głównego Policji, prezes Stowarzyszenia Generałów Policji RP

To wymaga nie tylko czasu, ale i pieniędzy. Dlatego strasznym błędem jest odsyłanie na emeryturę stosunkowo młodych ludzi, którzy mogliby z powodzeniem jeszcze pracować dla państwa. A jedynym powodem przymuszania ich do odejścia ze służby jest zazwyczaj to, że rok czy dwa przepracowali jeszcze w czasach PRL.

Największe czystki w policji nastąpiły, gdy na jej czele stał komendant Zbigniew Maj (który zasłynął głównie z zarzutów, że poprzednicy w KGP zbudowali sobie "bizancjum"). Maj policją rządził zaledwie dwa miesiące, odchodząc w niesławie. W tym czasie zdążył wymienić niemal wszystkich komendantów wojewódzkich. To właśnie w tym gronie aż 10 funkcjonariuszy było w stopniu nadinspektora.

Po Maju przyszedł komendant Jarosław Szymczyk, wcześniej szef policji na Śląsku – jeden z nielicznych, który zdołał przetrwać to trzęsienie ziemi. Uratowało go najpewniej to, że służbę zaczął w 1990 roku, a więc tuż po upadku PRL. Jego nominacja została przyjęta wśród policjantów z nadzieją. Komentowano, że to naprawdę jest dobra zmiana. I rzeczywiście – w policji od tego czasu sytuacja się nieco uspokoiła. Jednak w ostatnim czasie znów zrobił się ruch i dymisji jest coraz więcej.

W Kielcach na początku marca na emeryturę odszedł komendant miejski powołany już za rządów PiS, na stanowisku wytrwał zaledwie parę miesięcy. Znacznie więcej niepokoju jednak wzbudził fakt, że dymisję złożył jeden z najważniejszych policjantów w kraju – komendant stołeczny insp. Robert Żebrowski. To oznacza już trzecią zmianę na tym stanowisku w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy.
Nieoficjalnie mówi się, że szef policjantów w Warszawie otrzymał propozycję nie do odrzucenia ze strony nadzorującego policję wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego (tego od konfetti). Również nieoficjalnie już od wielu miesięcy mówi się, że minister Zieliński ma swojego zaufanego kandydata na Komendanta Głównego – to pochodzący z jego regionu wyborczego Daniel Kołnierowicz (pisał o tym prawie rok temu białostocki "Kurier Poranny"), który wraz ze zmianą władzy awansował ze stanowiska komendanta powiatowego w Augustowie na stanowisko szefa policji na Podlasiu, a we wrześniu otrzymał nominację na stopień nadinspektora. Czy zatem to on miałby stanąć na czele całej policji?
Resort spraw wewnętrznych i administracji krążące plotki ucina. Ministerstwo w przesłanym naTemat oświadczeniu zapewnia, że nie ma mowy o zmianie szefa policji.

Dementujemy informację, jakoby komendant główny Policji, nadinsp. Jarosław Szymczyk, złożył rezygnację.

Wydział Prasowy MSWiA
Policjanci przyznają, że pogłoski mogły powstać dlatego, że nadinsp. Szymczyk poszedł na zwolnienie lekarskie. Niektórzy fakt ten połączyli z dymisją komendanta stołecznego i stąd niepokój.

Szef NSZZ Policjantów Rafał Jankowski w rozmowie z naTemat nie chce komentować samej plotki, iż komendant Szymczyk ma już dość i chce odejść. Przypomina tylko to, co mówi także gen. Rapacki. – Policją dowodzi Komendant Główny Policji. A MSWiA sprawuje cywilną kontrolę nad formacją i zapewnia pieniądze na funkcjonowanie policji. Kropka – ucina Jankowski. Przyznaje przy tym, że obecnie sytuacja w policji jest co najmniej mało stabilna. Choćby ze względu na niskie pensje.

Zarobki w Polsce najwyższe w historii, ale nie w Policji. Policjantom na stanowiskach wykonawczych – a stanowią oni...

Opublikowany przez Zarząd Wojewódzki NSZZ Policjantów woj. śląskiego na 17 marca 2017
Jankowski ubolewa, że w policji znów trwa karuzela stanowisk. – W związku z tym, że odwołany został każdy, kto miał jakąś historię służby w milicji, policja straciła najbardziej doświadczonych funkcjonariuszy – tłumaczy. A nowych policjantów brakuje.
Rafał Jankowski
Przewodniczący NSZZ Policjantów

W połowie kraju brakuje kandydatów do policji, szczególnie w regionach, gdzie średnie płace na rynku są wyższe. Po co przychodzić do policji za 2300 zł, przechodzić wcale nie takie łatwe szkolenie, narażać życie i zdrowie na służbie. Do tego dochodzą różne plany w sprawie uprawnień emerytalnych – to sprawia, że w tym zawodzie nie ma już nic pewnego, żadnej stabilności.

Powodów do niepokoju w policji jest znacznie więcej. Zamieszanie wywołał też ostatni pomysł ministra Mariusza Błaszczaka dotyczący planów powołania Biura Nadzoru Wewnętrznego. Ma to być nowa jednostka podległa bezpośrednio szefowi MSWiA, w której skład mają wchodzić m.in. policjanci, strażacy, czy funkcjonariusze Straży Granicznej. Jej celem miałoby być nadzorowanie pracy poszczególnych służb mundurowych. Przeciwnicy tego pomysłu obawiają się, że to sposób, aby PiS stosował polityczne naciski na mundurowych. – W Polsce i tak mamy dużo służb i nie ma potrzeby tworzenia kolejnych – ocenia nadinsp. Rapacki.

Jaki będzie skutek polityki ministra Mariusza Błaszczaka i jego zastępcy Jarosława Zielińskiego? – To na pewno odbije się na jakości pracy policji – komentuje Adam Rapacki. Uspokaja jednak: "policja od tego na pewno się nie zawali". Czyli ruin nie będzie. Ale do odbudowania też pozostanie sporo.

Napisz do autora: tomasz.lawnicki@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...