Witarianizm. Ekstremalna dieta, w której nie możesz jeść nić cieplejszego niż 42 stopnie celcjusza

Witarianizm to jeszcze bardziej radykalna odmiana weganizmu. Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu.
Witarianizm to jeszcze bardziej radykalna odmiana weganizmu. Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Jesteś wegetarianinem lub weganinem? A może na tych, którzy nie jedzą mięsa patrzysz ze sporym zdziwieniem? Tak czy inaczej powinieneś przeczytać o witarianizmie. Ekstremalnej diecie, w trakcie, której nie można jeść niczego podgrzanego powyżej 42 stopni Celsjusza.

Witarianizm to styl odżywiania. Witarianie nie mogą jeść niczego podgrzanego powyżej 42 stopni Celsjusza. Dieta "raw" wyklucza także jedzenie czegokolwiek, co wcześniej było przetworzone lub podgrzewane. Masz ochotę na pizzę? Nie da rady, nawet ta zjedzona na zimno będzie "oszustwem", bo wcześniej była podgrzewana.



– Dzięki temu wszystkie enzymy, minerały i składniki odżywcze zachowują się w pożywieniu. Kilka eksperymentów udowodniło, że temperatura 42 stopni zabija enzymy w jedzeniu. Jeżeli podgrzejemy coś powyżej tej temperatury to po prostu z naszych posiłków uchodzi "życie" - mów naTemat Marta Kapica, witarianka z pięcioletnim stażem i właścicielka sklepu RawFoods, zajmującego się sprzedażą żywności witariańskiej.

Czytaj także: Dieta Alleluja. Tajemny jadłospis ukryty na kartach Biblii

Witarianizm czyli jedz surowe
Co prawda 42 stopnie to nie jest temperatura "zimna", jeżeli pomyślimy o tym w kontekście pogody lub gorączki, ale trzeba wiedzieć, że dla jedzenia to naprawdę bardzo niewiele. – Jedzenie przygotowywane w takich warunkach jest troszeczkę ciepłe. To nie jest to samo, co po wrzuceniu na patelnię lub wyjęciu z garnka. W porównaniu do tego żywność spożywa się w temperaturze pokojowej - wyjaśnia nasza rozmówczyni witarianka.

Zobacz koniecznie: Sok z pokrzyw, shoty z trawy, yerba mate. Jeszcze zdrowie czy już moda?

Te wymagania to także inny wymiar przygotowywania posiłków. Patelnie z gorącym olejem, garnki z wrzątkiem? Jeżeli jesteś witarianinem to takie obrazki muszą zniknąć z twojego życia.

– Zamiennikiem piekarnika w diecie witariańskiej jest dehydrator. To taka suszarka do jedzenia, można w nim ustawić niską temperaturą i zrobić dużo potraw, które się spożywa normalnie, ale w formie raw (ang. czystej, surowej - red.). Jeżeli ktoś nie może obyć się bez dań, do których jest przyzwyczajony np. ciastek czy pizzy to dehydrator mu w tym pomoże. Potrzeba tylko trochę czasu, umiejętności i dobrych przepisów – wyjaśnia witarianka Marta Kapica. I pieniędzy, bo ta "magiczna machina" to koszt od 750 do nawet 1750 złotych. Samo jedzenie, choć uboższe ilościowo do najtańszych też nie należy. Ceny oscylują od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych za jeden produkt.

Będąc witarianinem zapomnij o ciepłym kotleciku. Nie dlatego, że witarianie to w większości byli wegetarianie i weganie. Mięso w tej temperaturze byłoby praktycznie surowe. – Są co prawda witarianie, którzy konsumują surowe mięso, ale wątpię, żeby to było smaczne i zdrowe – mówi nam witarianka.

Surowe mięso? Lepiej unikać
Co w takim razie jedzą witarianie? Jak mówi nasza rozmówczyni w witarianizmie bazą są świeże warzywa i owoce, nasiona, orzechy, masło orzechowe, glony, zimno tłoczone oleje, niepasteryzowane miody. Wszystko to, co "raw" – najbliższe naturze i nieprzetworzone w żaden sposób. – To, co znajduje się w słoiku lub puszcze w tej diecie najczęściej nie nadaje się do spożycia. To może brzmieć ubogo, ale można robić naprawdę dużo fajnych rzeczy. Ludzie nie zdają sobie sprawy ile jest dostępnych egzotycznych owoców – słyszymy.

Czy w takim razie nie ma mowy o ciepłej herbacie, albo zupie - pytam. – Nie jest tak, że trzeba trzymać się tego całkowicie. Witarianizm zastosowany nawet w 50 procentach może dać korzyści nie tylko dla zdrowia i wagi, ale ogólnego samopoczucia. Jeżeli ktoś mimo diety nadal ma ochotę na herbatę to śmiało może ją wypić. Nie musi być witarianinem na 100 procent. Niektórzy zaczynają dzień od herbaty, niektórzy od owocowego szejka - wyjaśnia Marta Kapica.

Jak mówi nam witarianka, stosując dietę "raw" nie ma mowy, żeby waga nie ruszyła, bo na takich składnikach musi po prostu spaść. Przed zdecydowaniem się na jej stosowanie trzeba jednak dokładnie się przygotować. – Trzeba przygotować ją mądrze, żeby nie zaszkodzić - mówi. Na witarianizm najczęściej decydują się wegetarianie lub weganie. – Ktoś najpierw jest wegetarianinem, potem zaczyna być weganinem, a w końcu będąc jeszcze bardziej świadomy wybiera witarianizm - dodaje.

Dietetyk nie poleca
Nie jest jednak tak różowo, bo taka dieta to w wielu kręgach skazanie na dziwne spojrzenia i dociekliwe pytania. - Gdy w towarzystwie ktoś się dowie, że jesteś witarianinem od razu zaczyna się masa pytań itd. - tłumaczy Kapica. W Polsce witarianizm dopiero raczkuje, czego przejawem są takie reakcje, ale w Wielkiej Brytanii i za oceanem robi już furorę od dawna.

Przeczytaj też: Mleczna mafia? Kalifornijscy miłośnicy surowego mleka za kratkami

Dietetyczka Agnieszka Kuczewska potwierdza, że przygotowywanie jedzenia bez obróbki termicznej nie zabija składników wartościowych ze zdrowotnego punktu widzenia. Niemniej jednak dieta "raw" jest bardzo niedoborowa i nie może pokryć klasycznego zapotrzebowania organizmu

– Ja takiej diety na pewno bym nie poleciła. U nas dopiero raczkuje, poza tym jest zbyt uboga w niektóre składniki. Pewne elementy można wykorzystać oczywiście z pożytkiem, ale ogólnie jest moim zdaniem zbyt skrajna. Poza tym samo przygotowywanie posiłków pochłania naprawdę sporo czasu. – wyjaśnia specjalistka.

Dla jednych dieta marzenie, dla innych koszmar. Ja osobiście życia bez ciepłego schabowego i ziemniaków sobie nie wyobrażam. A Wy?
Trwa ładowanie komentarzy...