Komisja Millera zła, ale eksperci na wagę złota. Macierewicz próbował werbować z niej ludzi do swojej podkomisji

Antoni Macierewicz próbował namówić ekspertów ds. katastrof lotniczych z komisji Millera do pracy w nowej podkomisji MON.
Antoni Macierewicz próbował namówić ekspertów ds. katastrof lotniczych z komisji Millera do pracy w nowej podkomisji MON. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Antonii Macierewicz nie pozostawiał na pracach komisji Jerzego Millera w sprawie katastrofy smoleńskiej suchej nitki. Okazuje się jednak, że co najmniej sześciu jej członkom proponował dołączenie do własnej podkomisji smoleńskiej. Warunkiem miało być uznanie raportu wcześniejszej komisji za fałszywy. Żaden z nich się nie zgodził.

Jak podaje "Gazeta Wyborcza”, Macierewicz chciał, by eksperci z komisji Millera uznali za nieprawdziwy raport, który sami współtworzyli. – Trwało intensywne poszukiwanie chętnych wśród kolegów z komisji Millera. Mówiono im: "Wiemy, że wam nie wolno było podać prawdziwych przyczyn katastrofy. My wam dajemy szansę" – potwierdza Maciej Lasek.



Z nieoficjalnych ustaleń "Wyborczej" wynika, że próbowano zwerbować trzech wojskowych i troje cywilów, między innymi płk. Mirosława Grochowskiego i ppłk. Roberta Benedicta. – Z Antonim Macierewiczem spotkałem się ok. 20 listopada 2015 r., tuż po objęciu przez niego stanowiska ministra obrony narodowej. Minister dwa razy zapytał: "Czy chce pan pomóc państwu polskiemu?". Sondował, czy byłbym gotowy odciąć się od ustaleń komisji Millera i wznowić badanie katastrofy. Oświadczył: "Jak pan wie, raport Millera jest fałszywy" – relacjonował Grochowski w rozmowie z Onet.pl.

Zarówno on jak i Benedict nie zgodzili się ze stanowiskiem Macierewicza i odmówili współpracy. Grochowski został potem przeniesiony do służby w brygadzie w Bartoszycach, nie odpowiadającej jego kwalifikacjom pilota, Benedict został przeniesiony do rezerwy kadrowej. Obaj pożegnali się już z wojskiem.

Podkomisja smoleńska, kierowana przez Wacława Berczyńskiego, działa od marca 2016 roku. W jej składzie nie ma doświadczonych ekspertów ds. badania katastrof lotniczych. Minister Obrony Narodowej żywi przekonanie, iż prezydencki tupolew rozpadł się w powietrzu. Jak wiemy, jego eksperci robią wszystko, żeby "udowodnić" tę tezę.

Źródło: wyborcza.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...