"Newsweek" pisze o studenckim sponsoringu. 23-latka: "Zarabiam 10 tysięcy, mój chłopak o wszystkim wie"

Nawet 20 proc. studentów utrzymuje się z seksu za pieniądze - czytamy w najnowszym "Newsweek Polska"
Nawet 20 proc. studentów utrzymuje się z seksu za pieniądze - czytamy w najnowszym "Newsweek Polska" Fot. Screen z okładki "Newsweek Polska"
Na widok studentki sponsorom zdarza się popłakać. Że taka śliczna, oczytana, goła. One też się wzruszają. Czasem nawet nie mogą już bez sponsorów żyć – czytamy w najnowszym numerze tygodnika "Newsweek Polska". Anna Szulc w swoim tekście pt. "Sponsoretki" opisuje zjawisko sponsoringu, czyli prostytucji wśród studentek.

21-letnia Edyta zarejestrowała się na portalu sexstudent.pl, ale zamiast zdjęcia twarzy, sfotografowała i oczywiście pokazała swe jędrne pośladki. Poza tym napisała, że jest dziewicą, fascynuje ją malarstwo holenderskie. Skłamała, bo ważne, że sponsora udało jej się znaleźć w tydzień. Edyta zamieściła też wiele innych ogłoszeń, również zmyślonych. Ale są już nieaktualne, bo kobieta raz w tygodniu "uprawia sponsoring z panem Jarosławem, bogatym rzeźnikiem spod Kielc". W rodzinnym domu Edyty bieda. Ojciec pijak, "ostatni raz widziała go w liceum, w rowie".
Anna Szulc na łamach "Newsweek Polska"
fragment tekstu pt. "Sponsoretki"

Za to pan Jarek niepijący, płaci 400 złotych za spotkanie. Czasem przywiezie kotlety od żony. I sałatkę. Jedzą to wszystko potem na stoliku w zapyziałym motelu pod lasem, w którym na stałe urzędują dwie zawodowe kurtyzany. Mogłyby Edycie matkować. – Są trochę dziwne. Mają jaskrawe bluzki i usta. I chyba ze sto lat – opowiada studentka. Bardzo im współczuje, że są prostytutkami. Że nie mają wykształcenia, ogłady. Ona egzaminy zdaje w pierwszym terminie.

Edyta nie jest jedyną bohaterką tekstu Anny Szulc. W taki sposób zarabia także 23-letnia Jagienka spod Torunia. Na co dzień studiuje europeistykę na jednej z warszawskich uczelni. "Zdecydowała się sprzedawać swoje ciało z braku środków, ale też dlatego, że ma 'delikatne serce' – czytamy w "Newsweek Polska". – Pan Arkadiusz, mój sponsor, właściciel komisu samochodowego, napisał mi w liście, że naprawdę nie wie, co robić. Żona od 12 lat nie interesuje się seksem – opowiada Jagienka. Kiedy spotkali się po raz pierwszy, to Arkadiusz się "popłakał i posmarkał".
Jagienka
23-letnia studentka

Ze szczęścia, że jestem naprawdę, że chcę go cała, a on stary, głupi, w niemodnych gaciach. Że ja to ja, nie jakiś wykwit internetowy, bo miewał już i takie przypadki. Czytaj więcej

23-latka nie miała łatwego życia. – Rodzice kochani, małorolni, na garnuszku opieki społecznej. Ciągle chodziłyśmy z siostrą głodne – mówi Jagienka dziennikarce "Newsweek Polska". Jagienka na jednym sponsorze nie poprzestała. Spotyka się także z Mikołajem, wydawcą z Wielkopolski. To nie przeszkadza jednak jej chłopakowi. – Uważa, że ci faceci mogą mieć w rękach moje cycki, ale moja dusza jest tylko jego – mówi kobieta.



– Studentki prawie nigdy nie powiedzą o sobie, że są prostytutkami – mówi w rozmowie z "Newsweek Polska" prof. Elżbieta Michałowska, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego, badaczka sponsoringu, także studenckiego. Z jej analizy wynika, że 30 proc. spośród studentek, które oddają się sponsorom, nie robi tego dla pieniędzy, tylko z innych powodów, na przykład dla adrenaliny. Prof. Mariusz Jędrzejko, pedagog i socjolog, szef Centrum Profilaktyki Społecznej, zachowanie studentek-prostytutek tłumaczy tak: – Prostytuujące się studentki mają często syndrom Pretty Woman, świadomie lub nie, chcą, by sponsor zrobił z nich księżniczkę, rzucił dawne życie, żonę, dzieci, wjechał z nimi do zagrody na białym koniu.

źródło: "Newsweek Polska"
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...