To już ostra paranoja. PiS wszędzie widzi agentów, którzy tylko czyhają, by "wysadzić ich patriotyczny rząd z siodeł"

W PiS panuje przekonanie, że tylko oni są patriotami, sympatycy innych partii to zdrajcy i agenci
W PiS panuje przekonanie, że tylko oni są patriotami, sympatycy innych partii to zdrajcy i agenci Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Prezes Kaczyński grzmiał podczas miesięcznicy smoleńskiej, że w Polsce ogromnie rozbudowana jest agentura obcych państw i sugerował, że agentami są kontrmanifestanci z Władysławem Frasyniukiem na czele. Prawicowi publicyści zdemaskowali zresztą zaraz byłego opozycjonistę ujawniając, że miał przypięty znaczek "Je...ć PiS” i to pisany... cyrylicą, a więc po rosyjsku!

– Tak, jestem agentem, agentem polskiego społeczeństwa, które odwołuje się do pierwszej Solidarności, jestem agentem Unii Europejskiej, czyli liberalnej demokracji; Ty, Jarku, jesteś prostym parobkiem Putina, który destabilizuje nie tylko polskie państwo, ale i Europę - odgryzł się Frasyniuk w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej”.
"Pułkownik Lesiak stoi za Frasyniukiem"
Ale prawica znalazła inne dowody na "agenturalność” przeciwników władzy. W tłumie kontrmanifestantów poza wypromowanym przez prawicowe media pułkownikiem Ludowego Wojska Polskiego Adamem Mazgułą, znalazł się m.in. mężczyzna podobny do pułkownika SB, a potem UOP Jana Lesiaka. Tak tak, tego od "szafy Lesiaka", który miał inwigilować na początku lat 90 m.in. Porozumienie Centrum, pierwszą partię braci Kaczyńskich.
Sympatyzujący z PiS publicyści byli o włos od "udowodnienia" wielkiego agenturalnego spisku. Zresztą o działaczach stowarzyszenia Obywatele RP, którzy organizują kontrmiesięcznice smoleńskie w prawicowych mediach pisze się najczęściej - "UBywatele".
"Komorowski i WSI szykują zamach stanu"
Niby wiadomo, że PiS straszy agentami regularnie i że ma to swój polityczny cel. Gorzej, że przy okazji robi wyborcom wodę z mózgów. Wmawia im, że agenci i zdrajcy ojczyzny czają się za każdym rogiem. Niedawno pisaliśmy o piętrowej teorii spiskowej w szeregach opozycji, którą wykrył Witold Gadowski, związany z tygodnikiem "wSieci". Ogłosił on publicznie, że były prezydent Bronisław Komorowski przy wsparciu Wojskowych Służb Informacyjnych szykuje zamach stanu, który może doprowadzić do rozlewu krwi”.



Pracownik TVP Info Michał Rachoń, "zdemaskował" jakiś czas temu na Twitterze byłego szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego pułkownika Piotra Pytla (z czasów rządów PO) publikując jego zdjęcie w marynarskiej czapce majtka z krążownika "Aurora”.
O agenturalno-spiskowych teoriach Antoniego Macierewicza nawet nie ma co przypominać. Wystarczy, że ostatnio publicznie w Radiu Maryja oskarżył wprost Rosję o spowodowanie katastrofy smoleńskiej. Nie sprecyzował tylko, czy nadal aktualna jest wersja z wybuchem bomby termobarycznej na pokładzie tupolewa. – Czas przyznać się do tego, co się naprawdę stało pod Smoleńskiem, czas przyznać się do odpowiedzialności za śmierć polskiego prezydenta – wzywał rosyjskie władze.

Opozycja, czyli "partia zewnętrzna"
Prezes Kaczyński ma zresztą swoją ulubioną teorię na temat opozycji, a szczególnie PO, która jest według niego "partią zewnętrzną”. – Swego czasu, już dość dawno temu, ale moje pokolenie świetnie to pamięta, prezydent de Gaulle używał takiego określenia: 'partia zewnętrzna'. Mówił to o ludziach, którzy byli otumanieni szaleńczą i zbrodniczą ideą, ale w coś wierzyli, a wy nie wierzycie w nic, poza waszymi interesami i interesikami. Wy jesteście dzisiaj partią zewnętrzną, wy kompromitujecie Polskę, jesteście przeciw Polsce. Jesteście i byliście zawsze" - grzmiał niedawno prezes PiS w Sejmie.

Pomylił się, bo to George Orwell pisał o "partii zewnętrznej i wewnętrznej" w "Roku 1984”, ale Kaczyńskiemu chodziło zapewne o wysługiwanie się obcym, czyli Moskwie, Berlinowi albo Brukseli.

Wyzywanie przeciwników politycznych od agentów wyklucza jakikolwiek dialog. Przecież ze zdrajcami i agentami się nie rozmawia, tylko wsadza ich do więzienia.  

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...